Kto z nas nigdy nie czuł dreszczy przed spotkaniem z rekruterem? Przy czym rzadko kiedy spowodowane są one nadmierną ekscytacją… Czy nie zostaniemy zaskoczeni niewygodnym albo trudnym dla nas pytaniem? Czy nagle nie zorientujemy się, że z nerwów mamy zupełną pustkę w głowie? A przede wszystkim – czy spodobamy się rekruterowi? “Bo przecież on ma znacznie lepiej! Gdyby tylko móc zamienić się miejscami” – myśli w nerwach niejeden z nas. Ale, jak mówią, uważaj, czego sobie życzysz…

Trudne początki

Na chwilę spróbuj wcielić się w tę rolę. Wydaje Ci się, że pierwszym etapem pracy specjalisty od HR jest zamieszczenie ogłoszenia i oczekiwanie na, legendarny już, potok CV? Nic bardziej mylnego! Jeżeli rekrutera nie zatrudnia bezpośrednio dana firmie, a np. agencja HR, najpierw musi on pozyskać klienta. Niekiedy oznacza to niekończące się próby, mnóstwo telefonów, maili, spotkań… co wcale nie musi zakończyć się sukcesem.

Dobry doradca

Czy teraz już zgłoszenia od klienta zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu? Niestety, to nie takie proste. Najpierw musimy przyjąć rolę… doradcy. Rekruter, który zajmuje się tylko wybraną branżą, ma znacznie ułatwione zadanie. Jeśli jednak zatrudniani jesteśmy przez firmę zewnętrzną, najpierw musimy wykonać solidny research, by pomóc w odnalezieniu najlepszego kandydata na dane stanowisko. Ogłoszenie na portalu z ofertami pracy to zaledwie jedna z opcji, niestety, niekiedy najmniej skuteczna. W przypadku poszukiwania pracownika na stanowisko specjalistyczne należy nieco bardziej przyłożyć się do zadania i poszukać go na własną rękę. Serwisy rekrutacyjne, czasem portale społecznościowe – to tylko niektóre z kanałów, którymi można dostać się do najlepszych potencjalnych kandydatów.

Rozmowy i negocjacje

Wyszukaliście już odpowiednie osoby lub przejrzeliście CV i listy motywacyjne, które do Was przysłano? Gratulacje! Najtrudniejsze za Wami. Prawdopodobnie. Dobry specjalista najczęściej ma już pracę i niekoniecznie musi chcieć ją zmienić. A nawet jeśli, musicie skusić go odpowiednią ofertą. Której warunki i tak zwykle leżą po stronie klienta… W przypadku otrzymania zgłoszeń pozornie powinno być łatwiej. Ale pojawia się inny problem – liczba kandydatów. Tutaj niemal zawsze zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Ktoś zrezygnuje ze spotkania i “zapomni” nas o tym poinformować, ktoś się spóźni, burząc nasz dopracowany grafik, ktoś nie doczytał ogłoszenia… Możliwości jest wiele, czas ucieka, a klient czeka na idealnego kandydata!

Czy to już koniec?

Kiedy kończy się proces rekrutacji? Zwykle w momencie podpisania umowy. Wcześniej nigdy nie wiemy, na czym stoimy. Jeżeli rekrutujemy do zatrudniającej nas firmy, prawdopodobnie czeka nas jeszcze rozmowa we trójkęmy, szef i kandydat. Jeśli szukamy osoby dla firmy zewnętrznej, musimy jeszcze zarekomendować ją klientowi, który prawdopodobnie również będzie chciał zainicjować podobne spotkanie. W tym drugim przypadku jest jednak drobny problem – klient równie dobrze może korzystać z usług kilku agencji i finalnie wybrać kandydata zaproponowanego przez konkurencję. Grunt to się nie zrażać i… zacząć wszystko od początku.

Dałeś radę?

Powyższy opis w ogóle Cię nie przeraża? Gratulacje, nadajesz się na rekrutera! To praca idealna dla osób wytrwałych, otwartychkontaktowych, nastawionych na sukces i wyniki! Niezwykle ważna jest też dobra organizacja pracy – jeśli chcemy, aby kandydat znał podstawowe informacje na temat firmy, w której chce się zatrudnić, a przy tym przestrzegał podstawowych zasad, jak przyjście na czas, my również musimy wiedzieć coś o nim i… nie spóźnić się na żadne spotkanie! Taką profesję można wykonywać w wielu miejscach, choć prawdopodobnie więcej stanowisk będzie czekać na poszukujących pracy w Gdańsku czy Zielonej Górze, nie mówiąc już o Warszawie albo Krakowie, niż w mniejszych miastach. Jeśli jednak nie chcemy wyprowadzać się z rodzinnego miasta, zawsze można spróbować swoich sił w większych zakładach pracy i znaleźć zatrudnienie np. w Puławach czy Przemyślu.

A Ty, jak widzisz pracę rekrutera? Może znasz osoby pracujące na takim stanowisku lub sam pracujesz w branży? Czekamy na Twoje zdanie w komentarzach!