Jeszcze w tym roku może zacząć obowiązywać nowy Kodeks pracy. Przepisy bardzo mocno ograniczają ochronę kobiet w ciąży. Dziś niemal niemożliwe jest zwolnienie takiej osoby. Nowe przepisy mogą znacząco ułatwić przedsiębiorcom takie działanie.

Rewolucyjne zmiany

Prace nad projektem nowego Kodeksu zostały zakończone. Komisja Kodyfikacyjna przedstawiła zmiany Radzie Ministrów. Teraz nad dokumentem pochyli się Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. A jest się czym zajmować. Jeśli nowe przepisy zostałyby przyjęte w zaproponowanej przez Komisję formie, prawo pracy przeszłoby istną rewolucję. Nowe regulacje dotyczyłyby m.in. urlopu i dotyczyłoby zasad jego wykorzystania oraz ujednoliceniem jego wymiaru dla wszystkich pracowników do 26 dni – jak i umów cywilnoprawnych. Te z kolei mają zostać niemal całkowicie zlikwidowane. W oparciu o nie pracować będą mogły tylko osoby, których pensja jest przynajmniej pięciokrotnie wyższa niż średnia krajowa. Nie wszystkie proponowane zmiany są jednak korzystne dla pracowników.

Zwolnienie kobiet w ciąży

Zmodyfikowane prawo zakłada możliwość zwolnienia kobiet w ciąży. Dziś takie kroki są niemal niemożliwe. Kwestię tę reguluje art. 177 obowiązującego Kodeksu pracy: Pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży, a także w okresie urlopu macierzyńskiego pracownicy, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy. Przyszłe regulacje zakładają, że kobieta w ciąży pracująca w firmie zatrudniającej do 10 pracowników, będzie mogła zostać zwolniona, jeśli jej utrzymanie okaże się dla zakładu nieekonomiczne. Zgodę na tego typu działania będzie musiała jednak wyrazić Państwowa Inspekcja Pracy. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób PIP miałaby określać, czy decyzja pracodawcy jest uzasadniona. W przypadku większych firm, chcąc zwolnić pracownika konieczne stanie się poinformowanie go o tym zamiarze. Od czasu spotkania pracodawca będzie miał 7 dni na ostateczną decyzję, czy podejmie takie działania. Jeśli tak, okres ochronny zatrudnionego, przebywającego na zwolnieniu lekarskim lub urlopie, zostanie zniesiony na 30 dni. Taka procedura miałaby dotyczyć również kobiet w ciąży. Wypowiedzenie będzie mogła otrzymać również kobieta zatrudniona na zastępstwo.

A co twierdzą eksperci?

Eksperci podkreślają, że krótszy okres ochronny osoby poinformowanej o zwolnieniu ma ograniczyć proceder nadużywania zwolnień lekarskich. Jednak prof. Moniki Gładoch, doradca Prezydenta Pracodawców RP oraz wiceprzewodnicząca Komisji kodyfikacyjnej w rozmowie z Buisness Insider podkreśla, że zmiany dotyczące kobiet w ciąży pogorszą ich sytuację na rynku pracy. Dodaje również, że funkcja ta powinna zostać przejęta przez państwo, jednak jest to mało prawdopodobne. Wtóruje jej dr Jakub Szmit z NSZZ „Solidarność”. Zwraca on uwagę na zasiłek, który miałby przysługiwać kobietom w ciąży po utracie pracy. Nie ma jednak pewności, że do przepisów związanych z ubezpieczeniami zostaną wprowadzone stosowne zmiany. Co więcej, problematyczny może okazać się także stan finansów ZUS. Szmit wskazuje również na fakt, że mikroprzedsiębiorstwa stanowią zdecydowaną większość firm w naszym kraju. Brak zmian w przepisach ubezpieczeniowych może jeszcze bardziej pogorszyć sytuację ciężarnych kobiet.