Molestowanie seksualne w pracy wciąż jest u nas tematem tabu. Jednak problem istnieje. I to nie tylko wtedy, gdy w mediach przez moment słyszymy o Kamilu Durczoku, prezydencie Olsztyna lub Anecie Krawczyk. Oto czym jest molestowanie i gdzie szukać pomocy.

Molestowanie istnieje

Jak powszechny w Polsce jest problem molestowania w pracy? Według badań co dziesiąta kobieta przyznaje się, że go doświadczyła , a ponad 20% badanych przyznaje że widzi wokół siebie takie zachowania. Według badań ONZ (z 2006 r.) molestowanych w pracy jest nawet 50% kobiet! Jednak wciąż traktujemy to zjawisko żartobliwie, w kategorii flirtu, a sytuacji wcale nie poprawia utarty w naszym społeczeństwie stereotyp uległej kobiety. Niewiedza staje się przyzwoleniem.

W świetle prawa

Czym jest molestowanie seksualne? Art. 18 § 6 Kodeksu Pracy: „…każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy”. Należy jednak pamiętać że aby te zjawiska stały się molestowaniem seksualnym musimy przeciw nim wyrazić sprzeciw.

Strach

Dlaczego ofiary molestowania milczą? Dominuje strach przed utratą pracy, wstydzimy się reakcji społeczeństwa i napiętnowania. Chociaż Kodeks Pracy gwarantuje, że pracy stracić nie możemy (8 § 7 Kodeksu Pracy) to przykład sprawy z roku 2004 dotyczącej molestowania w fabryce chipsów w Grodzisku pokazuje że może być różnie. Tym samym sprawy dotyczące dyskryminacji w pracy stanowią 1% wszystkich spraw trafiających do sądów pracy. W 2013 roku do sądów powszechnych wpłynęło 849 takich spraw ( w sumie 1706 z zaległymi), z których załatwiono 824. 33% spraw zostało oddalonych, 23% umorzono. Te związane z molestowaniem stanowią ok 1%. Co gorsza, postępowanie w takiej sprawie trwa średnio około. 1000 dni (wg metodologii CEPEJ).

Jak walczyć?

Odejście z pracy nie jest rozwiązaniem. Przede wszystkim zbierajmy dowody oraz świadków, aby wygrać w sądzie. W razie gwałtu lub innych czynności seksualnych natychmiast udajmy się do lekarza medycyny pracy, który wykona obdukcję. Nawiążmy kontakt z którąś z organizacji pomagających ofiarom molestowania (np. Fundacja Centrum Praw Kobiet). Można też po poradę udać się do Inspekcji Pracy i złożyć skargę. Inspektor pracy nie ujawni kto ją wnosi, chociaż internauci w swoich komentarzach często zwracają uwagę, że nie rozwiązuje to problemu w tych najmniejszych firmach. Co prawda, kara dla osoby molestującej w stosunku do cierpień poniesionych przez ofiarę jest niewielka, ale warto walczyć, gdyż napiętnowanie agresora być może ocali jego przyszłe ofiary.

Pomocna dłoń

Wicemarszałek Wanda Nowicka chce znowelizować Kodeks Karny, aby objąć nim molestowanie seksualne w pracy (obecnie podlega prawu pracy). To spowodowałoby zaostrzenie kar i zapewniłoby ochronę osobom zatrudnionym na podstawie umów śmieciowych. Dodatkowo łatwiej byłoby uzyskać odszkodowania. Pani Wanda Nowicka chce również powołać międzyresortowy zespół, który otoczy osoby molestowane w pracy odpowiednią opieką i ochroną, a także stworzy system informacji dla ofiar. Pomóc chce także minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, angażując w działania być może nawet ministra sprawiedliwości. Potrzebne są też głośne kampanie społeczne, o których braku alarmuje chociażby Joanna Piotrowska z fundacji Feminoteka. Jednak potrzeba przede wszystkim działań ze strony osób molestowanych, aby zacząć walczyć z problemem. Nie będzie istniał w powszechnej świadomości, póki głosu nie zabiorą jego ofiary.