Corocznie kierunek fizjoterapii kończy około dwóch – trzech tysięcy absolwentów pełnych zapału do pracy oraz pełni współczucia dla swoich pacjentów. Wśród nich jednak znajdują się również ci, którzy podjęli decyzję o tym właśnie kierunku nie ze względu na altruistyczne zapędy, ale ze względu na pewną pracę, dosyć dobre zarobki i predyspozycje postaci silnych i delikatnych dłoni. Nie każdy otwiera od razu po studiach własne działalności, większość zaczyna od pracy w ośrodkach zdrowia oraz szpitalach.

Szpitale i ośrodki zdrowia to porażka?

W opinii wielu młodych fizjoterapeutów masaże w miejscach publicznych, takich jak ośrodki zdrowia i szpitale to wręcz nieporozumienie. Brakuje przede wszystkim świadomości tego, jak ważna jest obecność fizjoterapeuty, mylonego często z masażystą. Fizjoterapeuta zajmuje się urazami ciała i powrotem do zdrowia po wypadkach, w przeciwieństwie do masażysty, którego zadaniem jest rozluźnienie mięśni oraz zrelaksowanie. W ośrodkach brakuje również pieniędzy, a także odpowiedniego personelu, pomaga się więc tylko tyle, na ile pozwalają przepisy.

Własny gabinet = większe możliwości

Dla fizjoterapeutów z pasją w zasadzie jedynym rozwiązaniem jest podnajęcie przestrzeni gabinetu u kogoś lub stworzenie własnego – od A do Z. Możliwe jest otrzymanie dotacji unijnej na rozruch własnej działalności gospodarczej, jeśli spełni się określone warunki. Niektórzy fizjoterapeuci nie wyobrażają sobie pracy w inny sposób – dzięki często mobilnemu gabinetowi mogą nieść pomoc na przykład osobom po udarach, dla których wychodzenie z domu jest zwyczajnie niemożliwe.