Jeśli ktoś kiedyś twierdził, że na miłości do zwierząt nie da się zarobić, ten z pewnością nie słyszał o terapiach związanych z korzystaniem z umiejętności czy charakteru niektórych zwierzaków. Dla wielbicieli kotów wydaje się być oczywistym, że prowadzenie warsztatów terapeutycznych z felinoterapii to spełnienie wszelkich marzeń. Jakie są jednak realia?

Polskie realia nie tak różowe

Chociaż w innych krajach leczenie za pomocą kontaktu ze zwierzętami jest powszechną praktyką, w Polsce wciąż najczęściej do tego celu wykorzystywane są konie. W niezbyt dużych miastach, na przykład w Radomiu, z rzadka przyjmowani są specjaliści od felinoterapii. A szkoda, bo w krajach skandynawskich oraz w ukochanej przez Polaków Wielkiej Brytanii tworzenie oddziałów, na których można poprzebywać z kotami, jest normalnością.

Dużo przygotowań

Jeśli masz w sobie odpowiednią porcję samozaparcia oraz chęci pokazaniu światu mocy płynącej z przebywania w towarzystwie kotów, oczywiście możesz próbować swoich sił na niełatwym rynku. Najprostszym sposobem jest oczywiście odbycie odpowiednich kursów, ale w następnym kroku – założenie własnej działalności gospodarczej. Dzięki temu kot oraz jego opiekun mogą składać wizyty domowe swoim pacjentom. W samym sercu Polski zajęcia z kotami wyceniane są na około 120 złotych za godzinę, jednak w Radomiu cena takich zajęć musiałaby być nieco niższa. Średnia pensja wahałaby się gdzieś w okolicach 2300-2500 złotych – tak przynajmniej wynika z oficjalnych statystyk.