Posiadanie strategii Employer Branding nie jest w dzisiejszych czasach kwestią wyboru. To raczej przymus, który bardziej lub mniej chętnie wprowadzają kolejne firmy. Owoce, lunche, opieka medyczna, możliwość pracy zdalnej, wyjścia integracyjne i konkursy incentive – to tylko kilka z licznych przykładów tego, co pracodawcy oferują już właściwie w standardzie.

Czy jednak gąszcz benefitów i rozpisana skrzętnie komunikacja wystarczą, by przedsiębiorca zbudował silną markę pracodawcy, do której kandydaci będą się dobijać drzwiami i oknami?

Okazuje się, że niekoniecznie. Bo kiedy jedne firmy osiągają spektakularne sukcesy w zakresie EB – inne – przy użyciu bardzo podobnych zasobów i metod – wcale nie wzmacniają swojej marki.

 

Dlaczego?

 

Strategia to nie wszystko!

 

Kolejne agencje zajmujące się tematyką EB przekonują nas, że najważniejsza jest dobrze opracowana strategia działań. I oczywiście – bez takowej ani rusz, jeśli chcemy rzeczywiście zbudować długofalowy program zaangażowania. Ale czy naprawdę strategia jest kluczowa?

Czy nie ważniejsi są tutaj ludzie? Bo co z tego, że będziemy mieli – nawet najlepszy plan – jeśli nie będziemy mieli osób oddanych temu projektowi, dbających o jego przebieg i egzekucję założeń? Albo co gorsza – jeśli zarząd naszej firmy nie będzie rozumiał, że employer branding nie polega jedynie na pokazywaniu na zewnątrz jak u nas jest fajnie – ale na rzeczywistym i systematycznym budowaniu prawdziwej satysfakcji pracowników, która to dopiero może się przełożyć na silną – bo autentyczną – markę zewnętrzną.

 

W centrum stoi człowiek!

 

Głównym problemem w wielu przedsiębiorstwach jest właśnie brak zrozumienia, czym tak naprawdę są działania employer branding. Powstające strategie bardzo często bowiem skupiają się na marce i na tym, by ją jak najlepiej zaprezentować na zewnątrz. Karty sportowe i opieka medyczna wyglądają dobrze w ogłoszeniu o pracę i nikt nie zastanawia się nad ich celowością w danej organizacji. Wszyscy mają, więc musimy mieć także my. Tylko czy nasi pracownicy z nich korzystają? Czy takie benefity odpowiadają na ich potrzeby? Czy regularne wyjścia integracyjne budują cokolwiek ponad możliwość opublikowania kolejnego posta na facebooku?

Employer branding w centrum powinien zawsze stawiać człowieka. Tylko wtedy będzie naprawdę efektywny. Zadowolony, doceniony pracownik staje się ambasadorem marki, którą z chęcią poleca. Sam taguje się na zdjęciach i udostępnia posty np. o trwających rekrutacjach. Z przyjemnością poleca firmę, która o niego dba. To podstawowa zasada wzajemności, którą wszyscy doskonale znamy z codziennego życia.

 

Wielu przedsiębiorców skupia się w swoich działaniach EB na efektownych kampaniach zewnętrznych. Nie przyniosą one jednak rezultatów, jeśli w środku panuje bałagan a procesy nie są dopracowane i ukierunkowane na pracownika. Nawet najpopularniejszy post w social media nie zapewni nam efektywnej rekrutacji jeśli mamy problem w dziale HR lub słabe opinie w internecie. Nawet najbardziej spektakularna kampania telewizyjna nie przełoży się na poprawę procesów kadrowych – jeśli kolejny odchodzący pracownik  postanowi podzielić się swoim bad experience, co w dzisiejszych czasach jest przecież wyjątkowo proste.

 

Jakim jesteśmy pracodawcą?

 

Czy słuchamy naszych ludzi?

Czy słyszymy co do nas i o nas mówią?

Czy potrafimy przyjąć konstruktywną krytykę i wyciągnąć wnioski?

Co jest naszym celem w działaniach EB – czy naprawdę chcemy budować fajny i zaangażowany zespół czy tylko sprawiać takie wrażenie na zewnątrz?

Czy szanujemy naszych ludzi? Ich czas, zdanie i potrzeby?

Czy zapewniamy im rozwój i wsparcie?

 

Odpowiedzi na te pytania to tak naprawdę podstawy działań EB. Nie wymyślne kampanie a nasza codzienna postawa jako pracodawca. Bo tak naprawdę, żeby zbudować silną markę niekiedy wcale nie potrzebujemy wielkich budżetów. Zawsze natomiast potrzebujemy serca i zrozumienia dla naszych ludzi. Bo to ludzie tworzą markę. I to nie tylko markę pracodawcy.