Logowanie dla kandydatów/kursantów

Rejestracja | Zapomniałem hasła

Logowanie dla Pracodawców

Rejestracja pracodawcy | Zapomniałem hasła

Nowe zasady dotyczące cookies
Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

plus Dodaj ofertę pracy | Logowanie
Szkoły policealne - zdobądź nowy zawód!
Kursy / Szkolenia - zobacz wszystkie 199!
Sortuj: Najnowsze | Najstarsze

Pracowałeś w firmie Xidarus Sp. z o.o. i chcesz podzielić się opinią o niej? A może chciałbyś w niej pracować i zastanawiasz się, jakie warunki oferuje pracodawca? Dodaj wpis - może on pomóc Tobie i innym zainteresowanym osobom w uzyskaniu poszukiwanych informacji.

zdjecie uzytkownika
admin - 2010-11-17 06:15:06 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Daj poznać tą spółkę innym. Nie zachowuj cennych wiadomości wyłącznie dla Siebie. Ciężko jest odnaleźć opinie o firmie Xidarus Sp. z o.o. której siedzibą jest Bydgoszcz . Jeśli cokolwiek wiesz o tej firmie podziel się informacjami. Opinia normalnego pracownika na temat firmy to swego rodzaju dźwignia na teraźniejszym rynku pracy. Od kiedy tam pracujesz? Czy można tam dobrze zarobić?
zdjecie uzytkownika
blop - 2013-05-05 17:54:16 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Karolina jest w piątym miesiącu, obiecuje oddać dziecko za sześć tysięcy, płatne w miesięcznych ratach po 1500 złotych. Wcześniej zgłosiła się do niej para, która obiecała zapłacić 2 tysiące, w miesięcznych ratach po 400 zł. Były też propozycje z zagranicy. Żeby tam u kogoś zamieszkała, urodziła, zostawiła, wróciła. Ale musiałaby zostawić męża i dzieci, a tego nie chce. Mówi nam, że jeśli nas nie stać, żeby płacić miesięcznie po 1500, to jest gotowa na mniejsze raty na przykład po 1000 zł.

Przypadek Karoliny nie jest odosobniony. Dziennikarze "Newsweeka" dostali też oferty od innych kobiet, które się ogłaszają w internecie. M. (19 lat, ciężka sytuacja w domu, trzeci miesiąc ciąży) chce oddać, ale pod warunkiem, że sama będzie mogła wybrać imię. A. (25 lat, termin ma na lipiec) odda z powodu długów. Wiele podobnych spraw wyszło na jaw i trafiło do sądów. Prokuraturze bardzo trudno jednak uzyskać wyrok z paragrafu dotyczącego handlu ludźmi.

Dlaczego tak jest? Sprzedaż noworodka nie jest przez sądy traktowana jak handel ludźmi, bo w 2010 r. znowelizowany został Kodeks karny: od tej pory karany jest ten, komu się udowodni, że sprzedał lub kupił człowieka, żeby wykorzystać go do pracy, żebractwa, prostytucji, pornografii.

W przepisach nie ma nic o tym, jak ukarać tego, kto kupił noworodka, żeby go wychować. Nawet jeśli w takich sprawach zapadają wyroki, to zwykle dotyczą one próby poświadczenia nieprawdy w dokumentach – biologiczna matka podaje nieprawdziwe dane, żeby w akcie urodzenia było nazwisko tych, którzy za dziecko zapłacili.g
zdjecie uzytkownika
byr - 2013-05-31 09:16:04 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Spółka Thorrus powstała w 2009 r., kiedy Monice i Jędrzejowi Kranz „nie wyszła” działalność w spółce Xidarus – obecnie w upadłości z kupą długów i wierzycielami. Żeby zobaczyć co się działo w Xidarusie najlepiej poczytać sobie w necie doniesienia prasowe, posłuchać audycji radiowych, wystąpień prokuratorów itp. Xidarus został wyrzucony ze wszystkich szpitali w jakich prowadził laboratoria-Bytów, Miastko, Puck, Szubin. Spadek po tamtej działalności to również wyroki sądowe na J. Kranzu m.in. prawomocny wyrok za „przekręcony” VAT , ścigający go komornicy i wierzyciele, sprawy z byłymi pracownikami o niezapłacone pensje, składki ZUS itp. Aby uniknąć konsekwencji finansowych oczywiście państwo Kranz są po rozwodzie (mimo wszystko nadal razem mieszkają i prowadzą wspólne gospodarstwo domowe), J.Kranz na siebie nie ma nic zapisane i jest biedny jak przysłowiowa mysz kościelna. W takiej sytuacji powstała społka Thorrus („podziękowano” im również w szpitalu w Tucholi jak wyszły na jaw wszystkie sprawy Kranzów i przeszłości byłej spółki Xidarus) , oficjalnie właścicielem jest ojciec Jędrzeja Kranza –Bronisław Kranz(emerytowany nauczyciel z domu kultury), a prezesem Monika Kranz (lekarka medycyny pracy z WOMP w Bydgooszczy). Przestrzegam potencjalnych kooperantów Thorrusa, niech zastanowią się dwa razy zanim zaczną z nimi jakąkolwiek współpracę. Dobrze, że są ludzie myślący np. radni z Kijewa Królewskiego którzy nie dali się oczarować i nabrać na opowieści J. Kranza. Thorrus od samego początku przynosi stratę: 2009 r- 48 tys na minusie, 2010 r już 175 tys, a 2011 zamknął się stratą 347 tys. zł !!!
zdjecie uzytkownika
bach - 2013-06-06 13:28:12 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
atmosfera na linii bardzo pozytywna, ludzie sie ze sobą kolegują, praca nie jest stresująca, chyba że coś nawali ale to raczej wszędzie tak jest.. zarobki może bez rewelacji ale proponuje porównać np. LG.. warunki pracy, świadczenia, ochrona pracownika, stołówka, gdzie obiad kupisz za 4 zł i nie musisz się martwić o swój żołądek, to tak pół żartem pół serio :) nadgodziny ktore mozesz wziasc ale nie musisz.. dogodność bo wybeirasz sobie godziny pracy (czas elastyczny przynajmniej w biurze, pracownicy na linii moga wybrac sobie zmiane, np. ze wzgledu na dojazd), imprezy integracyjne, moim zdaniem przesadzasz.. WABCO z całą pewnością nie jest taką gehenną jak próbujesz ludziom pokazać.. jeśli pracownik się stara tak fizyczny jak i pozostała grupa, na pewno zostanie doceniony.. piszę to, ponieważ pracuję w tej firmie.. mam nadzieję, że inni się również wypowiedzą
pozdrawiam
zdjecie uzytkownika
blob - 2013-07-04 08:32:22 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Pięć tysięcy adeptów sztuki lekarskiej powinno rocznie w Polsce rozpoczynać studia dzienne na kierunku lekarskim - wynika z danych przedstawionych przez Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej. Tymczasem tegoroczne limity studiów stacjonarnych (rok akademicki 2013/2014) przewidują 3165 miejsc.Naczelna Rada Lekarska wystosowała pismo do Ministerstwa Zdrowia w sprawie limitów przyjęć na dzienne studia medyczne (na kierunku lekarskim). Samorząd zawodowy w swoim stanowisku stwierdza, że proponowana przez resort liczba miejsc jest niewystarczająca, ponieważ nie zapewnia nawet utrzymania obecnej liczby lekarzy, nie wspominając już o zastępowalności pokoleń.Limity powinny wynikać z wyliczeń
Prezes Hamankiewicz zapytamy przez portal rynekzdrowia.pl, ilu studentów powinno co roku rozpoczynać studia, abyśmy wreszcie mieli wystarczającą liczbę lekarzy, przytacza dane z Niemiec: - W tym kraju każdego roku ok. 10,5 tys. kandydatów na lekarzy rozpoczyna studia medyczne, a kończy je ok. 8000. Jednak pracę w zawodzie podejmuje już tylko, w zależności od roku, pomiędzy 4,5 a 6 tys. absolwentów - wyjaśnia.Dodaje, że Niemcy to 80-milionowy kraj, a Polska jest o blisko połowę mniej ludna - stąd postulat, aby w naszym kraju na studia dzienne przyjmować połowę z tego co Niemcy, jest jak najbardziej uzasadniony. W ocenie Macieja Hamankiewicza, gdyby zgodnie z tą sugestią studia dzienne na wydziale lekarskim rozpoczęło ok. 5 tys. studentów, to należy sądzić, że z tego ok. 75 proc. ukończyłoby naukę, a pracę w zawodzie podjęłoby ok. 2,5 tys. osób.- Obecnie limit przyjęć na studia wynosi niewiele ponad 3100. Analogicznie należy przypuszczać, że kończy je ok. 2400 studentów. I rzeczywiście mniej więcej tyle osób zgłasza się na staże podyplomowe. Niestety, już po ukończeniu staży spora część z nich nie podejmuje pracy w zawodzie lekarza - stwierdza nasz rozmówca.Powiększa się luka pokoleniowa Zauważa, iż w dobrym roczniku pracę z tej grupy rozpocznie ok. 1800 lekarzy, a
zdjecie uzytkownika
he - 2013-07-07 10:30:34 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Konsultanci dziedzin medycyny, których pacjenci wymagają rehabilitacji, stawiają pod znakiem zapytania sens finansowania ze środków publicznych tzw. lecznictwa uzdrowiskowego w obecnym kształcie i postulują stworzenie w jego miejsce systemu rehabilitacji z prawdziwego zdarzenia. Przypominają, że chorzy, którzy naprawdę potrzebują rehabilitacji, są dziś spychani na odległe terminy przez zdrowych kuracjuszy.W ocenie ekspertów nie ma racjonalnego uzasadnienia dla opłacania świadczeń o nieudowodnionej skuteczności medycznej w czasach ograniczania dostępu do wielu technologii pod zarzutem ich nieefektywności. Opieka uzdrowiskowa powinna być przedłużeniem leczenia szpitalnego oraz opieki specjalistycznej i być świadczona bezpośrednio po opuszczenia szpitala lub po zabiegu. Nie ma znaczenia, w jakim miejscu się odbywa, ważne jest, co pacjent otrzymuje. Kwalifikacją chorych, dla których taka rehabilitacja jest niezbędna, powinni zajmować się specjaliści.Tylko co dziesiąty- Często chory podczas pobytu w sanatorium "wymyka się" spod kontroli lekarza specjalisty i trafia pod opiekę lekarza sanatoryjnego, co w skrajnych przypadkach prowadzi do zrównania kąpieli w siarce z leczeniem biologicznym. O ile w ogóle taki pacjent trafi do sanatorium. Osoby wymagające rehabilitacji, którym wystawiam skierowanie z powodu stanów zapalnych stawów lub po operacjach, nie są przyjmowane w ogóle lub czekają na wyjazd kilkanaście miesięcy - zauważa prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.Tymczasem rehabilitacja odbywająca się wiele miesięcy po zabiegu nie przynosi już tak dobrych efektów, a powstałe ubytki są nieodwracalne. W ten sposób chorzy tracą szansę na powrót do zdrowia. Koszty społeczne są wówczas również odpowiednio wyższe. W ocenie prof. Tłustochowicza system ten powinien działać zupełnie inaczej.- Po pięciu dniach od hospitalizacji chory jedzie do sanatorium. Tam kontynuuje terapię farmakologiczną rozpoczętą w szpitalu, połączoną z rehabilitacją, w ty
zdjecie uzytkownika
bo - 2013-07-08 07:56:04 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Temperatura powyżej 35 stopni Celsjusza w wielu częściach Japonii spowodowała w niedzielę (7 lipca) śmierć jednej i hospitalizację 609 osób, które doznały udaru cieplnego - poinformowała japońska agencja Kyodo.Ofiara śmiertelna to 50-letni mężczyzna z prefektury Ehime na południu wyspy Honsiu.W wielu prefekturach temperatura w niedzielę podniosła się do 37 stopni Celsjusza, a w tokijskim regionie metropolitalnym po raz pierwszy tego lata wyniosła 35 stopni.
Meteorolodzy przewidują dalszy wzrost temperatury w poniedziałek, zwłaszcza w takich miastach, jak Tokio, Saitama, Gifu i Nagoja i apelują do ludzi o rozwagę w celu zapobieżenia udarowi słonecznemu. Radzą, by jak najmniej przebywać na słońcu, koniecznie nosić nakrycie głowy i dostarczać organizmowi jak najwięcej płynów.W sobotę japońska agencja do walki z klęskami żywiołowymi poinformowała, że liczba osób, które w br. hospitalizowano z powodu przegrzania organizmu czy udaru słonecznego, jest więcej niż dwukrotnie wyższa niż w ub.r.
zdjecie uzytkownika
qwr - 2013-07-09 13:17:18 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
bo - 2013-07-08 07:56:04

Temperatura powyżej 35 stopni Celsjusza w wielu częściach Japonii spowodowała w niedzielę (7 lipca) śmierć jednej i hospitalizację 609 osób, które doznały udaru cieplnego - poinformowała japońska agencja Kyodo.Ofiara śmiertelna to 50-letni mężczyzna z prefektury Ehime na południu wyspy Honsiu.W wielu prefekturach temperatura w niedzielę podniosła się do 37 stopni Celsjusza, a w tokijskim regionie metropolitalnym po raz pierwszy tego lata wyniosła 35 stopni.

Meteorolodzy przewidują dalszy wzrost temperatury w poniedziałek, zwłaszcza w takich miastach, jak Tokio, Saitama, Gifu i Nagoja i apelują do ludzi o rozwagę w celu zapobieżenia udarowi słonecznemu. Radzą, by jak najmniej przebywać na słońcu, koniecznie nosić nakrycie głowy i dostarczać organizmowi jak najwięcej płynów.W sobotę japońska agencja do walki z klęskami żywiołowymi poinformowała, że liczba osób, które w br. hospitalizowano z powodu przegrzania organizmu czy udaru słonecznego, jest więcej niż dwukrotnie wyższa niż w ub.r.
Z badań wynika, że chęć skorzystania z rocznego płatnego urlopu rodzicielskiego deklaruje zaledwie 30 proc. matek, a tylko 4 proc. matek oraz 10 proc. kobiet w ciąży zamierza dzielić urlop z ojcem dziecka.Jak podaje Dziennik Zachodni, wnioski o pełny, 52-tygodniowy urlop do opieki nad dzieckiem składa niewiele matek. Nadal najczęściej wybieraną formą opieki nad nowo narodzonym dzieckiem jest urlop macierzyński i dodatkowy urlop macierzyński.
W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Zabrzu złożono jeden wniosek o pełny wymiar urlopu i ok. 200 wniosków o urlopy macierzyńskie. Co ciekawe, składającymi wnioski były matki, które urodziły w I i II kwartale 2013 r., czyli teoretycznie te, które walczyły o roczne urlopy.Portal Puls HR informuje, że według niektórych ekspertów, wydłużenie urlopu macierzyńskiego do roku pogorszy sytuację kobiet na rynku pracy i zwiększy koszty dla pracodawców. Nie sprawi też, że w Polsc
zdjecie uzytkownika
za - 2013-07-10 07:56:11 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Naczelna Izba Lekarska w odpowiedzi na list Fundacji My Pacjenci w sprawie dyskusji na temat Kodeksu Etyki Lekarskiej popiera stanowisko pacjentów i deklaruje, że lekarze nie chcą uczestniczyć w medialnej dyskusji dotyczącej tej sprawy. Izba uważa - podobnie jak organizacje pacjentów - że odwraca ona uwagę od prawdziwych, istotnych problemów.W liście otwartym prezesa czytamy "cieszy nas fakt, iż pacjenci tak wyraźnie zaznaczają swoje stanowisko w tej sprawie i zauważają, że ta dyskusja” jest (…) tematem zastępczym wrzuconym środowisku lekarskiemu, pacjentom i obywatelom przez polityków, przez administrację publiczną, żeby odwrócić uwagę od tematu niepodejmowania przez nią istotnych systemowych reform".
Jednocześnie przyznaje, że o zasadach etyki, będących także podstawą odpowiedzialności zawodowej, trzeba dyskutować stale, ale musi to być dyskusja rzeczowa i oparta na faktach. Organizacja systemu ochrony zdrowia i finansowanie go nie zależą od etyki lekarskiej, lecz raczej stanowią dla niej duże zagrożenie. Dlatego woli nie uczestniczyć w toczącej się medialnej debacie.Naczelna Rada Lekarska przypomina, że także ona apelowała o zaniechanie medialnych sporów, które nie służą poprawie sytuacji w ochronie zdrowia. Pacjenci i lekarze, którzy na co dzień muszą zmagać się z problemami stwarzanymi przez system wiedzą, że wbrew politycznym deklaracjom, ograniczenia w rzeczywistej dostępności świadczeń i biurokratyzacja systemu są bardzo dotkliwe - najbardziej dla pacjentów, ale też dla pracowników ochrony zdrowia.
zdjecie uzytkownika
lop - 2013-07-11 08:00:36 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić rewolucyjne zmiany w zasadach kontraktowania świadczeń zdrowotnych. We wtorek (9 lipca) resort opublikował w internecie propozycje nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych z 27 sierpnia 2004 r.Zapowiedziano m.in., że premiowane będą oferty tych podmiotów, które obecnie realizują umowy o udzielania świadczeń opieki zdrowotnej, gdyż ”każda zmiana świadczeniodawcy udzielającego świadczeń opieki zdrowotnej zakłóca proces leczenia, a także skutkuje przerwaniem ciągłości kolejki oczekujących na udzielenie świadczenia”.Premia za ciągłość i kompleksowośćChodzi o zapewnienie ciągłości świadczeń, przez co należy rozumieć ciągłość procesu diagnostycznego lub terapeutycznego w warunkach ograniczenia ryzyka przerwania procesu leczenia pacjentów w ramach danego zakresu świadczeń.
Zmniejszenie ryzyka przerwania leczenia stało się również motywem wprowadzenia na stałe instrumentu pozwalającego na wydłużenie aktualnie obowiązującej umowy w sytuacji, gdy zachodzi niebezpieczeństwo braku zabezpieczania udzielania świadczeń opieki zdrowotnej (na maksymalny okres 6 miesięcy, za zgodą prezesa NFZ).
Można zapytać, co w tej sytuacji z nowymi podmiotami, które chciałyby wejść na rynek medyczny? Autorzy nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej odpowiadają wprost, że ”oferta nowego świadczeniodawcy powinna być lepsza, by uzasadnić związane z jej wyborem zmiany”.Jednocześnie w omawianym dokumencie podkreśla się, że ”projekt ustawy będzie miał pozytywny wpływ na konkurencyjność gospodarki i przedsiębiorczość poprzez zwiększenie efektywności postępowań w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej”.Na marginesie wspomnianej konkurencyjności i wprowadzenia do ustawy kryterium ciągłości świadczeń, warto przypomnieć, że w kwietniu 2011 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że NFZ nadużył pozycji dominującej, zaburzając zasady swobodnej i równej konkurencji. S
zdjecie uzytkownika
xi - 2013-07-11 14:04:18 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Płatnik wymusza rezygnację przez lekarzy z zaocznego przepisywania recept przewlekle chorym. Tak jest przynajmniej w woj. podlaskim z powodu kar NFZ nakładanych na lekarzy POZ za tzw. koincydencje, czyli np. przepisanie leku pacjentom, którzy w tym samym czasie przebywali w szpitalu.O problemach z zaocznym wypisywaniem recept głośno było dwa lata temu, gdy Federacja Porozumienie Zielonogórskie zaleciła swoim lekarzom wstrzymanie się od zaocznego przepisywania leków pacjentom. W marcu 2011 roku część oddziałów regionalnych Funduszu wydała bowiem zalecenia lekarzom, by nie wystawiać recept bez przebadania pacjenta.Bez badania nie ma receptyW komunikatach na stronach internetowych oddziałów NFZ informowano, że "wystawianie recept bez osobistego zbadania przez pacjenta, tj. w ramach porady lekarskiej (...), stanowi generowanie nienależnej refundacji". Zagrożono wysokimi karami.Oburzenie pacjentów było jednak tak duże, że interweniowała wówczas u prezesa NFZ minister Ewa Kopacz. Ustalono, że lekarze jednak będą mogli wypisywać recepty przewlekle chorym bez wizyty lekarskiej, jeśli tego nie wymaga ich leczenie.Wiceminister zdrowia Jakub Szulc w kwietniu 2011 roku podkreślił, że ministerstwo stoi na stanowisku, iż nie ma potrzeby, by osoby przewlekle chore, przyjmujące określone leki, musiały przy wypisywaniu kolejnej recepty przechodzić pełne badania.- Jedyną formą prawną, jaką wówczas przyjęto i uznano za zasadną, było wpisanie do naszych umów porady recepturowej, czyli takiej, która ogranicza się do wypisania recepty. Wówczas wydawało się, że sprawa została wyjaśniona i rozwiązana. Okazuje się jednak, że dzisiaj jest inny minister, inny prezes NFZ i ponownie wraca się do tego samego problemu - mówi portalowi rynek zdrowia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.Fundusz ingeruje w proces leczeniaJak stwierdza Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, wystawienie recepty jest integralną częścią postępowania diagnostyczno-leczniczego,
zdjecie uzytkownika
darro - 2013-07-11 14:46:24 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Spółka Thorrus powstała w 2009 r., kiedy Monice i Jędrzejowi Kranz „nie wyszła” działalność w spółce Xidarus – obecnie w upadłości z kupą długów i wierzycielami. Żeby zobaczyć co się działo w Xidarusie najlepiej poczytać sobie w necie doniesienia prasowe, posłuchać audycji radiowych, wystąpień prokuratorów itp. Xidarus został wyrzucony ze wszystkich szpitali w jakich prowadził laboratoria-Bytów, Miastko, Puck, Szubin. Spadek po tamtej działalności to również wyroki sądowe na J. Kranzu m.in. prawomocny wyrok za „przekręcony” VAT , ścigający go komornicy i wierzyciele, sprawy z byłymi pracownikami o niezapłacone pensje, składki ZUS itp. Aby uniknąć konsekwencji finansowych oczywiście państwo Kranz są po rozwodzie (mimo wszystko nadal razem mieszkają i prowadzą wspólne gospodarstwo domowe), J.Kranz na siebie nie ma nic zapisane i jest biedny jak przysłowiowa mysz kościelna. W takiej sytuacji powstała społka Thorrus („podziękowano” im również w szpitalu w Tucholi jak wyszły na jaw wszystkie sprawy Kranzów i przeszłości byłej spółki Xidarus) , oficjalnie właścicielem jest ojciec Jędrzeja Kranza –Bronisław Kranz(emerytowany nauczyciel z domu kultury), a prezesem Monika Kranz (lekarka medycyny pracy z WOMP w Bydgooszczy). Przestrzegam potencjalnych kooperantów Thorrusa, niech zastanowią się dwa razy zanim zaczną z nimi jakąkolwiek współpracę. Dobrze, że są ludzie myślący np. radni z Kijewa Królewskiego którzy nie dali się oczarować i nabrać na opowieści J. Kranza. Thorrus od samego początku przynosi stratę: 2009 r- 48 tys na minusie, 2010 r już 175 tys, a 2011 zamknął się stratą 347 tys. zł !!! Czekamy na sukcesy finansowe za 2012 r. !
zdjecie uzytkownika
:))) - 2013-07-18 11:57:21 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
20 lipca br. wejdzie w życie znowelizowana ustawa o izbach lekarskich w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 29 czerwca 2010 roku. Wyrok dotyczył izb lekarskich i trybu odwoływania się od orzeczeń sądów lekarskich.
Trybunał za niezgodne z Konstytucją RP uznał przede wszystkim brak możliwości odwołania się od orzeczeń sądów korporacyjnych do sądów powszechnych. Wprowadzona zmiana całkowicie zmienia dotychczasowy system sądownictwa korporacyjnego, w tym w izbach aptekarskich, których dotyczy art. 3 ustawy - przypomina mec. Krystian Szulc, radca prawny Śląskiej Izby Aptekarskiej.Zmiana wprowadza całkowicie nową filozofię odpowiedzialności korporacyjnej - zamiast dotychczasowej apelacji od części orzeczeń do Sądu Apelacyjnego (zawieszenie i pozbawienie prawa wykonywania zawodu) i stosowanie przepisów procedury cywilnej wprowadzono kasację do Sądu Najwyższego i stosowanie przepisów procedury karnej w stosunku do wszystkich orzekanych kar.Poszerzono katalog pełnomocników zarówno dla obwinionych farmaceutów jak też, co jest nowością, poszkodowanych lub zagrożonych działaniem farmaceuty, i tak, może to być nie więcej niż dwóch farmaceutów członków izby aptekarskiej, adwokatów, radców prawnych.Wprowadzono przymus adwokacko - radcowski przy sporządzaniu i wnoszeniu kasacji, nie można będzie wnosić ich samodzielnie, jest to związane z dużym stopniem sformalizowania skargi kasacyjnej.
zdjecie uzytkownika
lak - 2013-07-18 12:01:33 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)

Dwa ambulanse Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku wjeżdżają na akcje zbiórki krwi. Krwiodawcy mogą się też zgłaszać do wszystkich oddziałów centrum.
Jak podaje Gazeta Współczesna, białostockie RCKiK odnotowuje braki krwi w niektórych grupach.W 2012 r. podczas akcji krwiodawczych w czasie wakacji udało się zebrać ok. 5 tys. jednostek krwi miesięcznie.
Według dyrektora Centrum, jeśli w tym roku uda się powtórzyć ten wynik, zabezpieczone zostaną wszystkie potrzeby.
zdjecie uzytkownika
67 - 2013-07-18 12:03:37 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Fundusze przyznane oddziałom NFZ na rok 2014 nie są mniejsze, niż obecne - zapewnia prezes NFZ Agnieszka Pachciarz. NFZ przedstawił plan finansowania leczenia w poszczególnych województwach.
Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, prezes NFZ w radiowej Jedynce zaprzeczała doniesieniom, jakoby NFZ obcinał budżet dla poszczególnych oddziałów. Tłumaczyła, że odpowiednia ustawa gwarantuje przydział kwoty nie mniejszej, niż ta z roku poprzedniego.
Zaznaczyła jednak, że oddziały Funduszu otrzymują w trakcie roku pieniądze z rezerwy Centrali, co w generalnym rozliczeniu daje wrażenie większego budżetu. Poinformowała, że rady dwunastu oddziałów NFZ zaakceptowały planowane fundusze na przyszły rok. Negatywną opinię o budżecie wyraziły tylko cztery ośrodki.
zdjecie uzytkownika
wuk - 2013-07-18 12:09:01 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
system do lamusa, a zamiast niego rozliczanie kapitacyjne. Problem polskiego systemu opieki medycznej leży w rodzaju systemu ubezpieczenia jaki oferuje, czyli tzw. bismarckowskim - mówi z Europejskiego Komitetu Koordynacyjnego Przemysłu Medycznego (COCIR), przedstawiając swoją opinię w toczącej się debacie nad zmianami w organizacji ubezpieczeń zdrowotnych.Rynek: Jak Pan ocenia zapowiadane zmiany w organizacji systemu opieki medycznej w Polsce? Plany Ministerstwa Zdrowia, żeby oddać większą odpowiedzialność za zarządzanie infrastrukturą medyczną regionom są bardzo wskazane. Obecnie jest w tym obszarze chaos, a NFZ jest zmuszany do podpisywania kontraktów z większością zgłaszających się świadczeniodawców. Większa kontrola przełoży się na bardziej efektywne wydatkowanie pieniędzy i na kontraktowanie usług z mniejszą liczbą jednostek. Nie wpłynie to jednak znacząco na zmniejszenie kolejek.Problem polskiego systemu opieki medycznej leży w rodzaju systemu ubezpieczenia jaki oferuje, czyli tzw. bismarckowskim. Ten system stawia na leczenie chorego pacjenta na zasadzie, że pieniądz idzie za pacjentem.RZ: To chyba prawidłowa zasada?HS: I tak, i nie. Większość krajów Unii Europejskiej stosuje system bismarckowski realizowany w ramach narodowego funduszu ubezpieczeniowego, albo systemu mieszanego, łączącego system publicznych i prywatnych ubezpieczeń, albo tylko poprzez prywatne ubezpieczenia.Wprowadzanie coraz droższych form leczenia oraz problem starzejących się społeczeństw wymuszają wyższe wydatki na zdrowie.Dlatego nawet kraje z wysokim PKB i wysokim poziomem wydatków przeznaczanych na opiekę zdrowotną mają problemy finansowe. Wynikają one z tego, że państwo musi dopłacać do systemu ubezpieczeń zdrowotnych.Podstawowym problemem w systemie bismarckowskim jest, że nie jest on ukierunkowany na zapobieganie chorobom, lecz na ich leczenie. Programy profilaktyczne są finansowane ze środków publicznych z budżetu państwa. Ani ubezpieczenia państwowe, ani prywatne nie są "zainter
zdjecie uzytkownika
docent - 2013-07-18 13:19:41 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
W Polsce uniwersytety medyczne nadal pozostają szkołami, akademiami, w których głównie uczy się studentów. Nauka nie jest w nich priorytetem: właściwą wagę ma jedynie w deklaracjach - mówi nam prof., kierownik Zakładu Immunologii Centrum, kierownik projektu , dofinansowanego przez Komisję Europejską kwotą ponad 16 mln zł*.Głównym celem projektu jest zwiększenie potencjału badawczego Uniwersytetu Medycznego w dziedzinie onkologii doświadczalnej. Badania naukowe prowadzone w ramach tego projektu dotyczą personalizowanej onkologii i obejmują dziesięć projektów badawczych.
W Polsce zawsze było mało pieniędzy na badania, stąd idea sięgnięcia po środki z Unii Europejskiej. Wynikała ona też częściowo z faktu, że wcześniej realizowaliśmy badania, w wyniku których dokonaliśmy odkrycia naukowego. Udało się nam zainteresować nim firmę biotechnologiczną z Holandii. Chciała ona odkupić prawa do tegoż wynalazku od uczelni, ale podczas rozmów z firmą zdałem sobie sprawę, że w nie mamy ani jednej osoby, która potrafiłaby skutecznie poprowadzić negocjacje. Niestety, nie podjęto żadnych prób wynegocjowania lepszych warunków sprzedaży.Co ciekawe, przedstawiciele firmy, już po zakończeniu oficjalnych rozmów, sami zaoferowali, że dodatkowo dofinansują badania naukowe w moim zespole i przekazali nam drogą aparaturę badawczą, o której marzyliśmy od lat, ale nigdy nie udało nam się zdobyć środków. Jednym z celów projektu jest zatem stworzenie w uczelni procedur i mechanizmów instytucjonalnego wspierania komercjalizacji wynalazków: profesjonalne szacowanie komercyjnej wartości odkrycia jak i wsparcie przy poszukiwaniu inwestora.- Wystarczy przyjrzeć się jak to robią inni?- Właśnie tak chcemy podejść do tego zadania. Od września ubiegłego roku do roku 2016 będziemy realizować projekt jako samodzielna jednostka naukowa, ale we współpracy z renomowanymi partnerami zagranicznymi. Mamy ich 13 z całej praktycznie Europy, m. in. z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Szwecji, Belgii, Francji
zdjecie uzytkownika
800 - 2013-07-23 08:36:55 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Obniżki płac i zwolnienia należą do coraz częściej stosowanych sposobów na łatanie szpitalnego budżetu. Podjęcie takich decyzji oznacza dla wielu dyrektorów wojnę ze związkami zawodowymi i problemy z organami założycielskimi. Niektórzy szefowie lecznic pożegnali się z tego powodu ze stanowiskiem, ale są i tacy, którzy udowodnili, że wspólne zaciśnięcie pasa może się na dłuższą metę opłacać.Trend wydaje się stabilny: z powodu problemów finansowych dyrekcje kolejnych szpitali zapowiadają cięcia pracowniczych wynagrodzeń. Ma do nich dojść m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku, zadłużonym na kwotę około 27 mln zł. Ubiegłoroczna strata lecznicy wyniosła blisko 10 mln zł.Na zwołanej w czerwcu konferencji prasowej dyrektor placówki Krzysztof Malatyński oświadczył, że planuje w związku z tym obniżkę pensji wszystkich osób pracujących w szpitalu nawet o 15 proc.Kłopoty ma także Szpital Uniwersytecki im. Jurasza w Bydgoszczy, gdzie wszyscy lekarze z Kliniki Medycyny Ratunkowej kilka dni temu złożyli wymówienia. Przyczyną ich decyzji była zapowiedź obniżenia stawki za dyżury.5, 10, 15?Z perspektywą obniżenia wynagrodzeń musi się również liczyć personel Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. Biegańskiego w Grudziądzu. Jak mówi nam dyrektor Marek Nowak, cięcia mają objąć wszystkich pracowników, z nim samym włącznie.Zarabiający do 3 tys. zł brutto mają otrzymywać o 5 proc., mniej, w przypadku zarobków w przedziale 3-6 tys. zł brutto - 10 proc. mniej, a powyżej 6 tys. zł - 15 proc. mniej.- To ostatni krok, jaki możemy jeszcze wykonać by nie stracić płynności finansowej - wyjaśnia nam dyrektor i dodaje, że NFZ nie zapłacił za nadwykonania o wartości ponad 40 mln zł.- O te pieniądze walczymy w sądzie od trzech lat. Sytuacja się pogarsza: szacujemy, że wartość nadlimitów za rok 2012 wyniesie kolejne 20 mln zł. Tymczasem już na początku br. mieliśmy problemy z komornikiem - zaznacza Marek Nowak.W jego ocenie cięcia wynagrodzeń pozwolą na zaoszczędzenie w sk
zdjecie uzytkownika
kor - 2013-07-24 10:57:21 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
W Ministerstwie Zdrowia czeka na akceptację projekt utworzenia Narodowego Instytutu Onkologii i Hematologii. Autor koncepcji prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Centrum Onkologii w Warszawie jest przekonany, że najszybciej można stworzyć taki instytut na bazie dwóch istniejących już warszawskich ośrodków: Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie oraz Instytutu Hematologii i Transfuzjologii. Upływający czas, w jego ocenie działa na niekorzyść pacjentów.Narodowy Instytut Onkologii i Hematologii miałby pełnić, wzorem podobnych instytutów działających czy to w Holandii, czy w Stanach Zjednoczonych, nadrzędną rolą wobec pozostałych ośrodków onkologicznych. Opracowywałby wytyczne, na podstawie których prowadzono by działania profilaktyczne, diagnostykę i także leczył nowotwory.Tak najprościej i najszybciejOprócz tego instytut przygotowywałby strategie edukacyjne dla ośrodków onkologicznych. Miałby tam też powstawać wytyczne, na podstawie których określano by poziom referencyjny poszczególnych ośrodków, czyli ustalano swojego rodzaju pozycję w rankingu szpitali i oddziałów onkologicznych w Polsce. W ten sposób instytut wpływałby na finansowanie poszczególnych placówek z budżetu NFZ. Im bowiem wyższy poziom referencyjny, tym lepiej byłaby wyceniana procedura.
Z uzasadnienia do projektu prof. Warzochy wynika, że połączenie Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie z Instytutem Hematologii i Transfuzjologii w celu utworzenia Narodowego Instytutu Onkologii i Hematologii o statusie państwowego instytutu badawczego jest dzisiaj najprostszym i najbardziej efektywnym rozwiązaniem, jeśli chcemy poprawić jakość leczenia chorób nowotworowych.W ocenie dyrektora Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie, oba wskazane do połączenia ośrodki spełniają wymogi światowe dotyczące świadczenia opieki zdrowotnej i są wiodącymi w Polsce jednostkami onkologicznymi i hematologicznymi prowadzącymi działalność leczniczą, naukową i edukacyjną.
zdjecie uzytkownika
q - 2013-07-25 09:41:05 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
W sierpniu zakończą się konsultacje ws. zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Lista adresatów, do których MZ skierowano prośby o zaopiniowanie nowelizacji jest długa: to 67 instytucji, urzędów, organizacji i stowarzyszeń. Jakie są pierwsze refleksje po lekturze dokumentu zapowiadającego zmiany w zasadach kontraktowania świadczeń? prezes zarządu Fundacji Pacjenci, uważa, że propozycja resortu tylko z pozoru jest korzystna dla pacjentów.W dokumencie mówi się wprawdzie, że NFZ będzie w procesie kontraktowania premiował świadczeniodawców, którzy zagwarantują kompleksowość i ciągłość świadczeń oraz zaoferują pod jednym dachem szeroki zakres usług leczniczych i terapeutycznych. - Ale czy jest to istotnie zmiana na lepsze? - zastanawia.Odpowiada, że tak naprawdę oznacza ona tyle, że duże przyszpitalne przychodnie specjalistyczne dostaną większe kontrakty i to w nich nastąpi koncentracja świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki. Kolejki do dużych poradni przyszpitalnych staną się jeszcze dłuższe. - Będziemy się leczyć i diagnozować pod jednym dachem, ale w warunkach większego stłoczenia. Będziemy do dobrego lekarza w dobrej poradni czekać dłużej - twierdzi prezes Fundacji.Na marginesie wątpliwości zgłaszanych przez środowisko pacjentów przypomnijmy
Zostaw swoją opinię
Powiadomienia
o nowych wpisach
Obserwuj ten wątek!
Akceptuję Regulamin
captcha
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Xidarus Sp. z o.o.
x