T&S Group

Opole

Opinie o T&S Group

Luidzi 2017-05-23 22:35
Mają super oferty pracy w Holandii, tylko przebierać a później wyjeżdżać. T&S Group potrafi organizować wyjazdy , po lekturze wpisów myślę sobie że czasami może się coś nie udać ale też wiem jacy ludzie wyjeżdżają.
T&S Group 2017-06-01 13:19 [pracodawca]
Nero, Luidzi, dziękujemy za miłe słowa:) Mamy nadzieję, że w następne wyjazdy także będą udane.
Serdecznie pozdrawiamy
Marecki 2017-06-06 16:32
witam, zatrudniłem się w T&S kilka miesięcy i było dobrze, pracowałem w firmie w której manager mnie chwalił, praca była ciężka ale dawałem rade. Tak było dopóki nie wyprowadziłem się z tych ich ruder,wziąłem dwa dni wolnego na przeprowadzkę i po dwóch dniach już mnie nie chcieli w firmie bo w agencji powiedzieli managerowi że nie podoba mi się ta praca i zjeżdżam do Polski !!!
zgłupiałem, wydzwaniłem wszędzie, nawet poszedłem do biura tu w holandii gdzie mnie wywalili za drzwi, dzwoniłem do polski a pani w słuchawce mówi mi że tak się dzieje jak pracownik grymasi!! grymasi!! od znajomych dostałem nr szefa i dopiero on mi wyjaśnił że nie dostali żadnej informacji od koordynatorki że jade na urlop tylko ktoś inny przyszedł za mnie!!!
i nikt, nikt w tym zakłamanym biurze mi nie pomógł, nikt z tych śmiesznych ludzi !!! a teraz gdy już nie pracuje w T&S nie mogę zatrudnić się w starej firmie ( a dobrze pracuje i jak pogadałem z szefem to powiedział że mogę do nich przyjść ) bo t&S robi problemy i nie mogą tego zrobić.
1
Viola 2017-06-08 17:44
Czy wybiera się ktoś teraz do pracy przy pakowaniu wyrobów piekarniczych? Praca od 12.06.2017
Jak coś wiolk9500@gmail.com
T&S Group 2017-06-09 12:55 [pracodawca]
Sytuacja wydaję się co najmniej dziwna , bo nie zdarzyło się kiedykolwiek żeby wyrzucono kogoś z pracy za urlop. Ponadto naprawdę ciężko uwierzyć, że ktoś Pana wyrzucił z biura w Holandii, a już tym bardziej że usłyszał Pan od rekrutera o "grymaszeniu". Jeśli jest Pan w Polsce, to bardzo prosimy o przyjazd do naszego bura w Opolu w celu wyjaśnienia całej sytuacji. Jeśli natomiast przebywa Pan na terenie Holandii prosimy o kontakt z działem rekrutacji (usunięte przez administratora) . Dokładnie sprawdzimy co się wydarzyło i postaramy się wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Pozdrawiamy
Leoś 2017-06-12 08:50
Pracowałem za pośrednictwem agencji dość długo i nie rozumiem dlaczego tak niektórzy narzekają. Przecież wszędzie trzeba płacić za mieszkanie i dojazd.
mlody 2017-06-14 17:42
Witam czy pracował ktoś na śmieciach w son w 2016/2017 roku jak tam płaca???
mlody 2017-06-14 18:08
Witam czy ktoś z was pracował przy śmieciach w son w roku 2016/2017 ???
A. 2017-06-16 12:03
tak, unikaj Baetsena!!! Dramat. Mam zjecie glowy konia.... czyzby to byl smiec??? Jak poszedlem z tym dalej to dnia nastepnego wylecialem z roboty ze niby sie nie nadaje, pracowalem tam prawie rok.
A.
1
Karola 2017-06-18 17:17
Mam pytanie i liczę , że ktoś mi podpowie jak sie pracuje na przekąskach w Tilburgu? Jakie mieszkanie dają i ile można zarobić? Na jak długo się wyjeżdża?
niko 2017-06-21 16:42
podzieliłbyś się tymi zdjęciami od tej firmy? właśnie szukam pracy w NL
Kolo 2017-06-22 09:46
T&S Group jeszcze mnie nie zawiódł pod żadnym względem. Zawsze bardzo dużo fajnych ofert i potrafią zorganizować wyjazdy i mieszkania co nie jest bez znaczenia.
byly pracownik 2017-06-22 20:31
każda inna agencja jest lepsza niż T&S, jedyne co będziecie mieli pracując dla nich to stracony czas (usunięte przez administratora)
1
serio 2017-06-24 15:54
no widzę że tu T&S ostro sam sie promuje.co już pracownicy w biurze muszą pisać pozytywne komentarze? weźcie się ogarnijcie bo od komentarza "Kolo" wieje amatorszczyzną i przykrywaniem problemow. "Zawsze bardzo dużo fajnych ofert" - kto niby tak piszę w necie ?
3
Kolo 2017-06-25 09:58
Może ktoś był na robocie jako pracownik zieleni miejskiej w Tilburgu? Czy to jest ciężka robota? Czy można na tym godziwie zarobić? Mam kłopot bo słabo znam niemiecki ale może agencja organizuje kurs ? Może lepiej załapać się na inną robotę bez języka?
T&S Group 2017-06-26 11:44 [pracodawca]
Chodzi raczej o holenderski (podstawy) niż niemiecki. Ale może zna Pan angielski przynajmniej komunikatywnie? Fajnie można zarobić na magazynie INGRAM MICRO - nawet 10 euro na godzinę, jeśli ma Pan 23 lata lub więcej. W razie pytań, można porozumiewać się także na czacie, który jest dostępny na naszej stronie. Pozdrawiamy serdecznie!
Inga 2017-06-29 12:04
chodzi o Docdatę, to można tu teraz maxymalnie 10 euro za godzine wyciągnąć ale pracy jest na 2, 3 dni czasami na 4. No i 1,5 godziny dojazdu z Lommel Jak masz szczęście to trafisz na ośrodek w Waalwijk i można dojeżdżać rowerem, jak nie to spędzasz w busie 3 godziny dziennie. A stawkę podnieśli ostatnio bo w takich warunkach już zupełnie nikt nie chciał tam pracować. No i z tych 10 euro widzisz 3 tygodniowo a resztę wyrównują, mniej więcej się zgadza ale często się spóźniają albo "zapomną" doliczyć kilku godzin czy stawka się pomyli. Normalne w tym biurze.
1
Wiadomo kto 2017-07-02 00:16
Babka NL napisz mi nazwę tej firmy na meila:
wiadomokto@interia.pl
Krzysztof 2017-07-02 20:13
Ja się tak zastanawiam, czy jechać do Tilburga do wyrobów piekarniczych, ale sam nie wiem, po tych wpisach. chodusek@interia.pl/ gg: 9730464
Chętna 2017-07-02 22:26
Jaka lista ofert pracy, super można cos wybierać!
T&S Group 2017-07-03 13:15 [pracodawca]
Lepiej za długo się nie zastanawiać, bo oferty są limitowane czasowo :) Aktualnie pracy w piekarni już nie ma, ale proponujemy np. składanie sprzętu elektronicznego w Eindhoven. Jest gwarancja godzin, są vouchery o wartości nawet 150 euro, jest też bonus w postaci Iphone’a! Szczegóły na stronie, można też zadzwonić lub pytać na czacie :)
T&S Group 2017-07-04 14:02 [pracodawca]
Dla tych, którzy wciąż się zastanawiają, mamy dobrą zachętę :D Osoby które zaczynają z nami pracę w tym tygodniu lub zgłoszą swoją kandydaturę, mogą liczyć na bonusy :) Wśród nich są gwarantowane godziny pracy, darmowe zakwaterowanie oraz...Iphone 5C! O szczegóły pytajcie na czacie lub dzwońcie. Pamiętajcie, oferta ważna tylko do 7.07!
Serdecznie pozdrawiamy forumowiczów
Zespół T&S Group Polska
Carla Roca 2017-07-05 17:41
Jeżeli chodzi o warunki mieszkaniowe to cuchnące bungalowy z grzybami i smrodem i do tego jak trafisz na nie myjusów z Polski ćpunów i lumpów to nawet nie odpoczniesz bo połowa tych ludzi co tam pracuje to margines społeczny który jedzie się bawic do NL czyli ćpać chlać robić chlew i syf.Polacy przez takie zachowania sami sobie zapracowali na taką opinie w świecie nie dość że się nie trzymają to jeszcze się podpier....porażka Polacy to najgorsze ŁAJNO za granicą - to co napisałem to samo życie.
5
kolorowa 2017-07-06 22:24
Polecam Geldermalsen sortownie owoców osobiście pracuje tam już ponad rok. Faktycznie TenS słabo sie troszczy o ludzi widziałam to nie raz. Myślę że to kwestia dopracowania i odpowiednich ludzi w biurze, którzy znają się na swojej pracy.Zatrudniają hiszpanów wiekszość mówi ledwo po angielsku co utrudnia znacznie pracę. Co do koordynatorów to zmieniają się jak rękawiczki nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Lokacje faktycznie bywają rózne na domkach jest fajnie np. 10 km od Geldermalsen. Nie jest tak źle mnie jeszcze na pieniążki nie oszukali.
1
Kontent 2017-07-13 12:40
Ja chcę również powiedzieć, że nie miałem żadnych problemów z agencją. Jeśli ktoś myśli , że wyjazd za granicę to zabawa jest w błędzie i pewnie dlatego ma problemy!
Analityczka 2017-07-14 00:19
Witam wszystkich potrzebujących dobrej rady :)

Przepracowałam w tej firmie nie co ponad rok czasu (w sumie na 3 firmach). Generalnie po tym wszystkim co widziałam i co słyszałam uważam, że całkiem nieźle trafiłam. Przede wszystkim chciałam na wstępie wszystkim nowo wyjeżdżającym do NL powiedzieć, że kokosow nie zarobicie.... Może uda Wam się w obecnych czasach na czysto wyjść 1-1,2 e m-nie ale jedząc cały miesiąc ryż, makaron i kasze oraz przywożąc zapas kosmetyków z PL. W innym wypadku żyjąc normalnie, jednocześnie rekompensując sobie połowe pobytu w pracy wyjdziecie z połową tej kwoty w kieszeni. Drugą kwestią jest to, że jadąc za granice trzeba być w pełni sił i przygotować się na harówkę. Niestety na obczyźnie nigdy nie będziemy traktowani jak tamtejsi.

Wracjąc do tematu pracy w szanownym t&s.
Praca na kosmetykach we Vlijmen. Praca nie jest trudna - nakładanie koreczków, butelek czy pakowanie gotowych kosmetyków. Niestety nie miałam przyjemności pracować na pierwszej zmianie. Przez większość czasu pracowałam w godzinach 16:45-1:30, często nawet do 4:45. Pare tygodni pracowałam 1:30-8:00. Często również w weekendy po 12h. Średnio tygodniowo 50 h. Gdybym jadała tak jak powyżej pisałam to zapewne zarobiłabym trochę kasy. Jeżeli chodzi o godziny nadliczbowe to zazwyczaj przychodzac do pracy dowiadywałam się, że mam zostać na dwunastce. Zawsze się godziłam. Słyszałam jednak o przypadkach osób, które nie były tak zgodne jak ja i na drugi dzień czy przy pierwszym, mniejszym zapotrzebowaniu na ludzi dostawali tzw. standby (czyli nie zaplanowanie do pracy ale obowiązek bycia pod telefonem). Pracowałam tak ponad 4 miesiące, ale z powodów osobistych musiałam zjechać do PL na miesiąc jak również miałam dość zasuwania na wysokich obrotach bez wolnego weekendu przez ostatnie 10 tygodni współpracy z tym zakładem. Po powrocie z urlopu miałam kilka dni pracy na tej firmie, a później wcześniej wspomniane standby. Dlatego skierowałam prośbe o zaplanowanie mnie na inny zakład. Jedna moja uwaga to taka, że t&s lubi "przypadkiem" nie policzyć godzin czy różnych dodatków zmianowych więc warto sobie liczyć i sprawdzać każdy tydzien z osobna. Jedyny plus to taki, że dla najwytrwalszych czekały kontrakty bezpośśrednio z firmą, ale preferencje zarządzających to pary bądź sprawni mężczyźni.

Kolejną firmą na jąką trafiłam był Frut - sortowanie owoców. Pracowałam tydzień, "na zastępstwie", na gruszkach. Zasuwaczka jak w każdej firmie produkcyjnej ale nie wiem jakby miał się mój kręgosłup gdyby nie pas, bo niestety trzeba zbierać gruszki po 12-18 kg skrzynka i przeżucac co kilka minut... Praca na dłuższą mete i tak nie dla mnie. Jedna moja uwaga, która zdecydowanie odrzucila mnie od tej firmy to taka, że mieszkałam z osobami około 40. r. życia, których po roku zwalniano na miejsce nowych... nie ważne jakby dobrymi pracownikami byli...

Ostatni zakład do produkcja majonezów w Udenhout. Tutaj żeby się utrzymać trzeba zdecydowanie być tzw. "człowiekiem orkiestrą" i przypasować się do reszty pracowników. Jestem osobą lubiącą pracować ale niestety (jak każdy) dłuższe zasuwanie w jakiś sposób odbija sie na moim zdrowiu. Polityka firmy jest dość dziwna, bo jest takie niby testowanie... Najpierw dają więcej obowiązków, później twierdzą że jednak nie. Ja po prostu nie umiałam się wpasowac tak do końca w tą firmę. Ciągłe zmiany zasad... Firma z dość długim stażem na rynku... Z perspektywy czasu patrząc to poprostu moja dość oporna nauka języka i nie tak dobra umiejęstność "odgadniania ludzi" była mocną przeszkodą w utrzymaniu się na zakładzie. Może innym to przyjdzie z większą łatwością. Dla osób które na stałe chcą zostać w NL i są w pewnym stopniu w stanie byc zimne w kontaktach z innymi zdecydowanie polecam, bo ten zkład potrzebuje pojętnych ludzi :) Kontrakty tylko dla znających język holenderski - wymóg szefa. Przerwałam prace ze względów zdrowotnych, chociaż przyznam szczerze, że zrobiłam to z ogromnym żalem i przykrością.

Moją współprace z T$S Flexwerk generalnie oceniam pozytywnie, bo pomimo zjadu do PL udało mi się (nie co walcząć) dostać wszystkie należne mi pieniądze. Porównując do innej agencji w której miałam nieprzyjemność być przez tydzień oni zapewniają w miare normalne warunki mieszkalne jak i wynagrodzeniowe. Mieszkałam na hotelu Guldenberg gdzie bywały często awarię różnych rzeczy ale mimo to zazwyczaj zachowała się ta " rodzinna" atmosfera.

Pozdrawiam Panią Wiolę (manager hotelu), bo po wszystkim co opisałam i jeśli to czyta to wie kto pisze. Para, która spotkała się na hotelu ma się dobrze :) Może i nawet bardzo dobrze mimo ponownej próby "związania końca z końcem" w PL.

Chciałam podziękowac też w tym miejscu koordynatorce Karolinie, która w mojej chorobie pomogła mi załatwiając między innymi sprawy z zasiłkiem z UVW i zawsze odpowiadała wyc
1
Aghj 2017-07-14 11:26
Nie słuchajcie tych bzdur ze jest dobrze bo nie jest jak masz znajomych w biurze to jest dobrze układy układziki się tylko liczą a człowiek to sztuka jest wiele lepszych agencji od tych naganiaczy trzody z polski taka prawda o tej firmie.
4
Justyna 2017-07-16 22:35
W życiu zdarzają się różne sytuacje, te nieprzyjemne również.Czasami to pech.
Nik 2017-07-17 13:01
a czasami to po prostu nieuczciwa firma
2
T&S Group 2017-07-18 13:26 [pracodawca]
Najczęściej jednak zwykłe nieporozumienie. Wszystko staramy się wyjaśnić i skorygować. Pamiętajcie, że opiekunowie mają pod swoimi „skrzydłami” wielu pracowników i czasami może się zdarzyć się, że nie będą w stanie pomóc od razu. Na pewno jednak nikt o was nie zapomni. W razie czego już działa live chat dostępny na naszej stronie - można pisać niezależnie czy jesteście w Polsce czy w NL :)
T&S Group 2017-07-18 13:35 [pracodawca]
Dziękujemy za obszerną i prawdziwie analityczną wypowiedź! :) Miło nam, że znalazła Pani czas, aby usiąść przed klawiaturą i podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Mamy nadzieję, że w przyszłości nie zmieni Pani zdania o nas i będziemy współpracować dalej. Serdecznie pozdrawiamy!
nik 2017-07-19 12:03
Najczęściej to niekompetencja agencji, jak wasi pracownic sobie nie radzą z ludźmi to ich wymieńcie albo zatrudnijcie więcej osób.
Polaczek 2017-07-23 19:27
T&S to bardzo fajna agencja i jak widzę mają długą listę nowych ofert. Mam zamiar skorzystać z ich oferty!
Polaczek 2017-07-25 18:01
Sorry pomyłka, jednak nie skorzystam z ich oferty, oferty pracy nie dają gwarancji, że po wyjeździe trafisz tam gdzie trzeba. Nie fajnie T&S!
Holandia 2017-07-27 08:03
Polaczek- ja się zdecydowałem jechać na wakacje, nie na skoczka a w piątek przed wyjazdem jakaś pani zadzwoniła wciskajac mi kit o innej ofercie bo niby tamtej pracy nie ma a kto mi za busa odda...pytam się. dobrze ze bus byl okej i nie wzieli kasy, co za sciema z ta praca.... lepiej w Polsce ulotki roznosic przynajmniej to pewne
1
T&S Group 2017-07-28 12:08 [pracodawca]
Nie zależy to niestety od nas. To holenderski pracodawca (firma, zakład) określa czy na danych pracowników jest aktualnie zapotrzebowanie. Nie jest to częsta praktyka, ale rzeczywiście może się zdarzyć. Naszym zadaniem jest zapewnić Państwu w takim wypadku inną pracę - to specyfika pracy tymczasowej. Rozwiązanie może z pozory wydawać się kłopotliwe, ale daje gwarancję, że żadne godziny Wam nie „uciekną”. Jeśli w wybranej firmie znów będą wakaty, oczywiście jak najbardziej możliwy jest powrót. W razie dodatkowych pytań prosimy o telefon lub rozmowę na czacie. Przypominamy, że mamy atrakcyjne promocje: m.in. Iphone za przepracowanie 8 tygodni czy vouchery na kwotę nawet 150 Euro :) Uwaga, ważne tylko do końca tygodnia!
Serdecznie pozdrawiamy
Masza 2017-08-01 14:20
Czy jesteście pewni, że nie można napisać coś pozytywnego o agencji. Przecież oni działają już kilkanaście lat to z pewnością znają się na tym co robią. Każdy kto decyduje się na wyjazd podejmuje ryzyko.
marzena 2017-08-08 12:58
po swoich doświadczeniach mogę powiedzieć, że przez te kilkanaście lat nauczyli się wykorzystywać pracowników. Pracowałam na Fruitmastere, Glasbest i w końcu wylądowałam na Docdacie. Jest źle, na szczęście mój chłopak znalazł inną prace i będziemy mogli się wyprowadzić z ich lokacji ale wtedy ja stracę prace ( będę dostawać po 5 h tygodniowo i sama się zwolnię ) bo tak ma większość osób.
Tu na miejscu wszystko jest jasne pracownik jest tylko "na chwilę" a jak robi problemy, wyprowadza się to się go szybko pozbywa. I tak jest już od lat, już nawet w Polsce ludzie nie chcą dla T&Su pracować więc biuro sciąga inne nacje, rumuni bułgarzy itd.ale jak mi jeden rumun powiedział nawet u siebie lepiej zarabiają :) serio!
Mila 2017-08-08 22:16
Moja opinia będzie bardzo rzetelna, dwa tygodnie temu wróciłam do Polski po pobycie w Holandii przez firmę t&s. Zacznę od warunków zakwaterowania - syf, to mało powiedziane. Trafiłam na ten słynny Droomgaard, syf, brud i ciągła niepewność, czy aby na pewno zastanę moje rzeczy w pokoju (bez zamykania oczywiście) albo czy bezpiecznie wrócę do domku.. W domku dwóch współlokatorów przesiadujących w salonie, palących papierosy i w tym samym pomieszczeniu smażący frytki i suszący pranie, tak więc pozostawało po pracy i powrocie 7km do domku, siedzenie w pokoju wielkości kantorka na miotły. Za tę przyjemność płaci się 92 euro tygodniowo.
Kolejna sprawa to transport - w biurze w Polsce NIKT nie wspomniał o płatności za rower - nie, nie kaucji - płatności. 225 euro za nowy rower, spłacasz w trzech ratach i jest Twój, jak także wszelkie usterki w rowerze naprawiasz sobie sam ! och, co za rewelacja ! tak bardzo chciałam przywieźć rower z Holandii za tysiaka! I tak! znam się na rowerach, od zawsze je naprawiam gdy się zepsują, nie ma problemu żadnego, gdy w połowie drogi do domku (przypominam, że droga 7km )zepsuje mi się rower, a skoro go kupiłam, to już tylko i wyłącznie mój problem. Oczywiście jeśli nie masz ochoty zachować roweru, możesz się dogadać z firmą, aby "odkupili" od Ciebie rower, ale za maksymalnie 150 euro. Niestety do roweru nie dostaje się gwarancji, także kupujemy nowy rower, ale nie wiadomo skąd pochodzi i nie możemy zwrócić się do firmy sprzedającej w razie zepsucia się roweru. Polecam więc porozglądać się wcześniej i zakupić rower taniej, używany.
Kolejno - GWARANCJA GODZIN - pani w biurze w Polsce w rozmowie przez telefon zapewniła o gwarancji 32 h tygodniowo, z mojej winy i roztargnienia niestety nie upomniałam się o to w biurze, lecz nawet nie miałam pojęcia, że to osobny dokument do podpisania, ale usprawiedliwiać się nie zamierzam. Słowa pracowników biura to mydlenie oczu, byleby człowiek wyjechał i hop! kolejny "klepnięty" i jedzie siedzieć w domku. Oczywiście o gwarancji przypomniałam sobie jak miałam w pierwszym tygodniu 27 godzin a w ostatnim 15. Ani razu nie miałam 40 h, wręcz 30 uzbierałam bodajże dwa razy. Za domek płacić trzeba, a pracy nie ma, na inną zmienić nie mogą, bo nigdzie nie potrzebują ludzi, a biuro w Opolu dalej podpisuje umowy z holenderską firmą i kolejnych przyjmują do tej pracy i każdy ma 15 h, co wystarcza na opłaty i miskę ryżu.
Jedna z dziewczyn miała po 60h tygodniowo (ta sama firma i praca), pracowała kilkanaście dni pod rząd, miała nawet zmianę do 6 rano a o 16 szła już do innej pracy , była wykończona, płakała z niemocy, a inni siedzieli w domu bez godzin - logistyka i planowanie chyba Wam nie wychodzi.

Ogólnie do biura ciężko się dodzwonić - w książce powitalnej rozpisane numery telefonów, ale albo nikt nie odbiera, albo za każdym razem odbiera inna osoba. Kontakt baaardzo ciężki z biurem w Holandii jak i w Polsce.

Byłam przez to biuro już kilka razy i ufałam, że i tym razem będzie dobrze, niestety, sorry T&S - jesteście jedną z gorszych agencji pracy, w opinii Polaków w Holandii już to wszyscy wiedzą, jeszcze tylko zostali Ci w Polsce, którzy chcą wyjechać i wydają ostatni grosz, aby móc zacząć pracować w Holandii, jadą przez Wasze biuro i dostają 15 h tygodniowo, są na Was skazani, bo nie stać ich na nic, nawet na powrót do Polski.
Szczerze nie polecam biura t&s - zero zainteresowania człowiekiem, liczą nas na sztuki.

Mam nadzieję, że dla kogoś moja opinia będzie pomocna :)
4
T&S Group 2017-08-10 14:07 [pracodawca]
Moja opinia będzie bardzo rzetelna, dwa tygodnie temu wróciłam do Polski po pobycie w Holandii przez firmę t&s. Zacznę od warunków zakwaterowania - syf, to mało powiedziane. Trafiłam na ten słynny Droomgaard, syf, brud i ciągła niepewność, czy aby na pewno zastanę moje rzeczy w pokoju (bez zamykania oczywiście) albo czy bezpiecznie wrócę do domku. W domku dwóch współlokatorów przesiadujących w salonie, palących papierosy i w tym samym pomieszczeniu smażący frytki i suszący pranie, tak więc pozostawało po pracy i powrocie 7km do domku, siedzenie w pokoju wielkości kantorka na miotły. Za tę przyjemność płaci się 92 euro tygodniowo. - Kolejny raz musimy napisać, że zakwaterowanie agencyjne jest dobrowolne. Jeśli standard i cena nie spełniają oczekiwań – można przeprowadzić się na prywatne zakwaterowanie. Agencja nie może też kontrolować pracowników w ich wolnym czasie i zabronić przesiadywania np. w salonie, smażenia frytek i suszenia prania. Co do złamania zasad dotyczących palenia na domku - skargi można wnosić do firmy, która za zakwaterowanie jest odpowiedzialna.


Kolejna sprawa to transport - w biurze w Polsce NIKT nie wspomniał o płatności za rower - nie, nie kaucji - płatności. 225 euro za nowy rower, spłacasz w trzech ratach i jest Twój, jak także wszelkie usterki w rowerze naprawiasz sobie sam ! och, co za rewelacja ! tak bardzo chciałam przywieźć rower z Holandii za tysiaka! I tak! znam się na rowerach, od zawsze je naprawiam gdy się zepsują, nie ma problemu żadnego, gdy w połowie drogi do domku (przypominam, że droga 7km )zepsuje mi się rower, a skoro go kupiłam, to już tylko i wyłącznie mój problem. - Transport do pracy to sprawa pracownika. Można skorzystać z transportu oferowanego przez Agencję (w tym również rowery), która jest opcją dobrowolną. Jeśli ktoś posiada własny środek transportu, na pewno nikt na miejscu problemów robić nie będzie.



Oczywiście jeśli nie masz ochoty zachować roweru, możesz się dogadać z firmą, aby "odkupili" od Ciebie rower, ale za maksymalnie 150 euro. Niestety do roweru nie dostaje się gwarancji, także kupujemy nowy rower, ale nie wiadomo skąd pochodzi i nie możemy zwrócić się do firmy sprzedającej w razie zepsucia się roweru. Polecam więc porozglądać się wcześniej i zakupić rower taniej, używany. - Rowery zostały nabyte w sposób legalny i pochodzą ze sklepu. Tak jak już było wspomniane wyżej transport, w tym również rowery proponowane przez Agencję, są dobrowolne i jeśli rower nie spełniał podstawowych kryteriów można było odmówić jego przyjęcia. Na tą chwilę nie jesteśmy w stanie odnieść się do zarzutów dotyczących kupna/sprzedaży. Brak dokumentacji zdjęciowej i brak wnoszonych do kogokolwiek postulatów odnośnie usterek technicznych roweru uniemożliwia poprawne zweryfikowanie zarzutów



Kolejno - GWARANCJA GODZIN - pani w biurze w Polsce w rozmowie przez telefon zapewniła o gwarancji 32 h tygodniowo, z mojej winy i roztargnienia niestety nie upomniałam się o to w biurze, lecz nawet nie miałam pojęcia, że to osobny dokument do podpisania, ale usprawiedliwiać się nie zamierzam. Słowa pracowników biura to mydlenie oczu, byleby człowiek wyjechał i hop! kolejny "klepnięty" i jedzie siedzieć w domku. Oczywiście o gwarancji przypomniałam sobie jak miałam w pierwszym tygodniu 27 godzin a w ostatnim 15. Ani razu nie miałam 40 h, wręcz 30 uzbierałam bodajże dwa razy. - Gwarancja godzin - jeśli przysługiwała do danej oferty, była przyznana. W przypadku złamania którejś z zasad narzuconej przez pracodawcę (spóźnienie do pracy, rezygnacja z pracy przed terminem, brak kontaktu telefonicznego z pracownikiem, nieobecność w pracy etc.) gwarancja wygasa. Nie znając szczegółów, nie jesteśmy w stanie sprawdzić historii zatrudnienia w Agencji i tym samym sprawdzić czy w takim przypadku gwarancja się należała.



Za domek płacić trzeba, a pracy nie ma, na inną zmienić nie mogą, bo nigdzie nie potrzebują ludzi, a biuro w Opolu dalej podpisuje umowy z holenderską firmą i kolejnych przyjmują do tej pracy i każdy ma 15 h, co wystarcza na opłaty i miskę ryżu. Jedna z dziewczyn miała po 60h tygodniowo (ta sama firma i praca), pracowała kilkanaście dni pod rząd, miała nawet zmianę do 6 rano a o 16 szła już do innej pracy , była wykończona, płakała z niemocy, a inni siedzieli w domu bez godzin - logistyka i planowanie chyba Wam nie wychodzi. - Wszelkie kwestie związane z planowaniem można załatwić na miejscu ze swoim koordynatorem, działem planowania lub dzwoniąc na holenderskie Call Center. Niezbędne numery każda osoba otrzymuje przy podpisywaniu dokumentów.


Ogólnie do biura ciężko się dodzwonić - w książce powitalnej rozpisane numery telefonów, ale albo nikt nie odbiera, albo za każdym razem odbiera inna osoba. Kontakt baaardzo ciężki z biurem w Holandii jak i w Polsce. - Biuro w Polsce czynne jest od poniedziałku do piątku w godzinac
Mila 2017-08-10 23:14
Szanowna załogo firmy t&s - chyba nie do końca zrozumieliście moje zarzuty wobec waszej agencji, ale chętnie podejmę się wyjaśnienia raz jeszcze.
Jeśli chodzi o mieszkanie - jeśli ktoś nie pali, a wprowadza się do domku, w którym już mieszkają osoby palące, jest to dwóch facetów, nieznanych dla kobiety, to raczej nikt nie pokusiłby się na zawiadomienie o paleniu w domku, dodatkowo jeśli już było palone wcześniej to za żadne skarby się tego nie wywietrzy - o praniu, smażeniu i paleniu wspomniałam jako całości, bo proszę sobie wyobrazić jak to w połączeniu śmierdzi.

Transport - nie rozumiem Państwa odpowiedzi na mój zarzut. Ja tylko wspomniałam, iż Państwa biuro w Polsce nie wspomniało słowem o opłacie za rower - kiedyś były to kaucje, które są oczywiste i zrozumiałe, ale wciskanie ludziom nowych rowerów, aby kupili je na własność, bez ówczesnego poinformowania jak wygląda kwestia transportu tego typu - dla mnie to czyste robienie w balona. Przecież to jasne, że zabrałabym rower z Polski, skoro go posiadam. Powtarzam - brak informacji na temat kupna roweru na własność i horrendalnej ceny za rower jest tutaj problemem.

Gwarancja godzin - poznałam jedną parę, przyjechali 3 tygodnie po mnie do Holandii i sytuacja z gwarancją wyglądała podobnie jak u mnie, z tym że dziewczyna zadzwoniła do biura w Polsce jak i również napisała maila w tej sprawie, na co dostała odpowiedź" niestety nie mogę dać Pani gwarancji, to nie działa wstecz, nie miałam obowiązku podpisywać z Państwem umowy o gwarancję" nosz cholera! Skoro w tym czasie obowiązywała promocja, to dlaczego Wasi pracownicy najpierw zachęcają na wyjazd z gwarancją, a później mówią, że nie mają obowiązku podpisania gwarancji ? Znowu czyste zakłamanie. Ci ludzie byli załamani, a szkoda się robi, jak człowiek pracuje, prosi się o choćby jedną godzinę pracy więcej, nie spóźnia się do pracy, nie choruje na niby, stara się jak może, a zostaje potraktowany jak śmieć. Pojechał, to już odhaczony, niech [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] nie zawraca - chętnie odszukam tę parę i poproszę ich, aby się z Państwem skontaktowali w celu wyjaśnienia, ale czy to coś da ? Czy jedynie pofatygują się aby usłyszeć, że zaszła pomyłka i tyle ?

Godziny pracy i ich brak - kontakt z koordynatorem..... ale kto nim był ? średnio raz, dwa razy w tygodniu zaglądałam do biura mieszczącego się w docdacie, telefonowałam nawet częściej, ciągle z tym samym zapytaniem - czy jest praca, czy mogę chociażby pójść w jakieś dni do innej pracy - pierwsza odpowiedź jaką usłyszałam na każde moje pytanie brzmiała po prostu NIE.Pracy nie ma, ani tu, ani gdzie indziej, ludzi nie potrzebują, jak coś będzie to będą nas wpisywać. Zależało mi na tyle na godzinach, że przychodziłam do pracy wcześniej i pytałam, czy nie mogłabym zacząć wcześniej, skończyć później i chyba gdyby nie moja determinacja, to sama nie miałabym za co wrócić do Polski. Kontaktowałam się z biurem w docdacie, z biurem w waalwijk, telefonicznie nawet prosiłam panie zajmujące się zakwaterowaniem, czy nie mogłyby pomóc.

Niestety Państwa odpowiedzi nie wyjaśniły żadnej z powyżej opisanych przeze mnie sytuacji, bardziej to wygląda jak : "ja o niebie, wy o chlebie".
Dziękuję.
2
Henryk 2017-08-11 11:35
Czy dowiem się coś więcej o pracy dla pracownika zieleni w Tilburgu?
Palety/ Dongen 2017-08-15 19:25
Nie polecam tej agencji. Trzymajcie się z daleka od nich. Pracowałem przy paletach obiecywano nadgodziny które miały być gwarantowanie po przyjezdzie okazało się że zostały wprowadzone 2 zmiany o których nikt nie raczył nas powiadomić ( odpowiedz biura w momencie gdy panowie przyjechali pojawiły się drugie zmiany kłamstwo i oszustwo bo pracownicy którzy tam pracują od lat mówili że 2 zmiany są od 2 miesięcy) do samej pracy nie mam zarzutów wiadomo lekko nie było ale zle nie było. Warunki mieszkaniowe tragedia 92 euro tyg nie polecam hotelu Gunderberg od razu jak weszliśmy do pokoju przywitał nas sył w pokoju. Garnki, patelnie które miały być w kuchni zapewnione zapomnijcie o tym wszystko brudne i nie zdatne do użytku. Kontakt z agencją straszny nie odbieranie telefony to u nich normalka. OGÓLNIE JEŻELI WYBIERACIE SIE DO PRACY NA PALETY TO NIE POLECAM BO OBIECUJĄ 1500 EURO NA RĘKĘ PO WSZYSTKICH OPŁATACH A W RZECZYWISTOŚCI JEST 1100-1200 JEŻELI PRZEPRACUJECIE WSZYSTKIE SOBOTY. NIE POLECAM TEJ AGENCJI TRZYMAJCIE SIĘ OD NICH Z DALA ...
Koralgol 2017-08-15 22:40
Całe opowieści z detalami o zachowaniu niektórych osób na wyjeździe to świetny pomysł!. Agencja nie zobowiązuje się do sprzątania po brudasach tylko szuka pracy!
Karol 2017-08-16 10:46
szuka pracy i za opłatą zapewnia zakwaterowanie - czy jeśli wynajmujesz od kogoś mieszkanie czy pokój, to wprowadzając się, dostajesz brudny ? Przecież są opiekunowie lokacji, którzy mają również za zadanie sprawdzanie stanu mieszkań i jeśli jest zapuszczone - mogą nałożyć karę na osoby mieszkające. Każda inna agencja tak robi, kontrola czystości raz w tygodniu i nawet nie masz pojęcia jak można fajnie i czysto żyć.
Skoro agencja nie pilnuje czystości to później ma problem z robactwem, szczurami itp.
Karol 2017-08-16 10:46
szuka pracy i za opłatą zapewnia zakwaterowanie - czy jeśli wynajmujesz od kogoś mieszkanie czy pokój, to wprowadzając się, dostajesz brudny ? Przecież są opiekunowie lokacji, którzy mają również za zadanie sprawdzanie stanu mieszkań i jeśli jest zapuszczone - mogą nałożyć karę na osoby mieszkające. Każda inna agencja tak robi, kontrola czystości raz w tygodniu i nawet nie masz pojęcia jak można fajnie i czysto żyć.
Skoro agencja nie pilnuje czystości to później ma problem z robactwem, szczurami itp.
T&S GROUP 2017-08-16 11:33
dzień dobry, więcej informacji znajdzie Pan tu, http://tnsgroup.es-candidate.com/pl/jobs/description/0/260356/0
proszę ewentualnie zadzwonić i dopytać o szczegóły: +48 608-494-700
Kaśka 2017-08-19 13:46
Zawsze można kogoś oczernić ale przecież T&S Group jest spoko agencją i przyznajcie to!
betewu 2017-08-20 12:36
Zdecydowanie odradzam pracę poprzez tę agencję. Ja przepracowałem we wskazanym przez nich miejscu dwa tygodnie i uciekłem do Polski. Dlaczego?
Nikt ani w Polsce ani w Holandii nie powiedział, że praca do której jestem kierowany przez Holendrów traktowana jest jako praca w warunkach szkodliwych dla zdrowia (fabryka form cukierniczych w Tilburgu). Sam odczułem to na własnym organizmie, kiedy po dosłownie trzech dniach pracy zaczęły boleć mnie nerki. Holendrzy, aby zneutralizować skutki pracy w tym zakładzie w przerwach pili mleko. Sama praca była dosyć łatwa, ale podejście szefa zmiany (Holendra) tak dołujące, że praca sama leciała z rąk i najlepszy był tydzień pracy na nocną zmianę, kiedy szef zmiany miał wolne i zastępował go inny Holender. Plusem jest to, że można dorobić zgłaszając się dobrowolnie na zmiany w weekend. Bez tego wynagrodzenie tygodniowe to marny ochłap pomimo, że stawka w tym zakładzie była jedną z wyższych płaconych przez T&S (10,5 E/h)
Co do zakwaterowania: jeśli dostaniecie wiadomość, że Wasz kwaterunek to Droomgaard to zacznijcie płakać. Domki w tym miejscu to część ośrodka wypoczynkowego odgrodzona od niego płotem uzbrojonym w drut kolczasty. Z całego ogrodzonego terenu jest tylko jedno wyjście, a płot od strony ośrodka dla Holendrów dodatkowo zabezpieczony jest grubą nieprzezroczystą folią. Jak się okazało po kilku rozmowach z mieszkańcami jest to miejsce, które wcześniej zasiedlone było uchodźcami. Po opuszczeniu tego miejsca przez uchodźców miasto miało zlikwidować te domki, ale agencje pracy podjęły starania o przejęcie tego terenu. W dniu przyjazdu okazało się, że w domku do którego mam się z kumplem wprowadzić nie ma wolnych łóżek. Na przyjazd osoby zajmującej się kwaterunkiem trzeba było czekać trzy godziny mając w perspektywie informację, że jeden z nas zaczyna w ten sam dzień pracę na nocną zmianę! Kiedy pojawił się koordynator kwaterunku zaczęły się kolejne problemy, bo biuro nie miało pojęcia kto gdzie mieszka i gdzie są wolne miejsca, więc kwaterowali po dwie osoby na to samo łóżko! Oczywiście w biurze żadnej pomocy w tej sprawie! Bo jest niedziela i jak chcę to mogę opisać problem mailowo i ktoś się tym zajmie może w poniedziałek! No i wszystko zarówno rozmowa o tym problemie jak i mail w języku angielskim. Jedynie to, że moje nerwy doprowadzone do granic możliwości puściły i zacząłem drzeć się na koordynatora kwaterunku spowodowały, że udało się znaleźć wolne łóżka.
Domek: smród, brud i ubóstwo to najładniejsze słowa mogące opisać warunki mieszkaniowe. Jeśli nie masz ze sobą własnych naczyń i garnków zapomnij, że coś zjesz. Lodówka turystyczna przeznaczona raczej na przechowywanie zapasów jednodniowych, a nie kilkudniowych dla czterech mieszkających w domku osób. Smród w sanitariacie pochodzący z odpływu pod prysznicem. Ogrzewanie gazowe z zepsutym systemem rozprowadzania ciepła skutkujące tym, że w pokojach i sanitariacie zimno jak chol...ra, a w części wspólnej gorąc taki, że trzeba otworzyć drzwi wejściowe i wietrzyć. Wielkość pokoju dwuosobowego uniemożliwiająca jakiekolwiek rozpakowanie bagażu bo po pierwsze nie ma gdzie, a po drugie nie ma jak z uwagi na ciasnotę.
O dostępie do internetu poprzez który biuro przekazuje informacje o planie pracy na dany tydzień, a także przesyła rozliczenia pracy można zapomnieć. W tym miejscu internet nie funkcjonuje o czym poinformował nas koordynator kwaterunku. Podobno szanowni państwo w biurze w Holandii doskonale o tym wiedzą, ale co ich to! Jeśli nie odczytasz wiadomości mailowej o tym jaki i gdzie i co z pracą na dany tydzień to wyłącznie Twój problem.
Przez całe dwa tygodnie nie można było doprosić się od koordynatora kwaterunku żetonów pozwalających na korzystanie z pralni! Aby zrobić pranie trzeba było udać się na pobliską stację benzynową na której dostępne były publiczne pralki. Pierwszy raz w życiu zmuszony byłem korzystać z pralek na stacji benzynowej. Dziś się na to wspomnienie uśmiecham, ale wówczas nie było mi do śmiechu.
Czarę goryczy przelał wczesnoporanny nalot policji w niedzielę. Osiedle domków zostało otoczone kordonem policji. Policjanci bez pardonu wchodzili do każdego domku i wyciągali wszystkich z łóżek, po czym każdy musiał się wylegitymować i sprawdzany był w rejestrach Interpolu. Na sprawdzaniu się nie skończyło. Po wyjściu policji z domków każdy mieszkaniec zobowiązany był do noszenia do określonej godziny na ręce opaski świadczącej o przeprowadzonej wobec niego kontroli. W tym czasie (do godziny 13:00, a mnie sprawdzano przed godziną 7:00) zabronione było opuszczanie lokalu w którym się mieszkało.
Podsumowując - nie dziwię się, że agencja próbuje werbować do pracy chwytając się promocji typu: jeśli przepracujesz z nami miesiąc to dopłacimy Ci ekstra premię! Pewnie znajdują się chętni, dla których zdrowie i godność to słowa znane tylko ze słownika. Ja w każdym bądź razie przestrzegam, że można się mocno zdziwić na to co zastanie się na miejscu. A w
taki_tomek 2017-08-20 12:38
Zdecydowanie odradzam pracę poprzez tę agencję. Ja przepracowałem we wskazanym przez nich miejscu dwa tygodnie i uciekłem do Polski. Dlaczego?
Nikt ani w Polsce ani w Holandii nie powiedział, że praca do której jestem kierowany przez Holendrów traktowana jest jako praca w warunkach szkodliwych dla zdrowia (fabryka form cukierniczych w Tilburgu). Sam odczułem to na własnym organizmie, kiedy po dosłownie trzech dniach pracy zaczęły boleć mnie nerki. Holendrzy, aby zneutralizować skutki pracy w tym zakładzie w przerwach pili mleko. Sama praca była dosyć łatwa, ale podejście szefa zmiany (Holendra) tak dołujące, że praca sama leciała z rąk i najlepszy był tydzień pracy na nocną zmianę, kiedy szef zmiany miał wolne i zastępował go inny Holender. Plusem jest to, że można dorobić zgłaszając się dobrowolnie na zmiany w weekend. Bez tego wynagrodzenie tygodniowe to marny ochłap pomimo, że stawka w tym zakładzie była jedną z wyższych płaconych przez T&S (10,5 E/h)
Co do zakwaterowania: jeśli dostaniecie wiadomość, że Wasz kwaterunek to Droomgaard to zacznijcie płakać. Domki w tym miejscu to część ośrodka wypoczynkowego odgrodzona od niego płotem uzbrojonym w drut kolczasty. Z całego ogrodzonego terenu jest tylko jedno wyjście, a płot od strony ośrodka dla Holendrów dodatkowo zabezpieczony jest grubą nieprzezroczystą folią. Jak się okazało po kilku rozmowach z mieszkańcami jest to miejsce, które wcześniej zasiedlone było uchodźcami. Po opuszczeniu tego miejsca przez uchodźców miasto miało zlikwidować te domki, ale agencje pracy podjęły starania o przejęcie tego terenu. W dniu przyjazdu okazało się, że w domku do którego mam się z kumplem wprowadzić nie ma wolnych łóżek. Na przyjazd osoby zajmującej się kwaterunkiem trzeba było czekać trzy godziny mając w perspektywie informację, że jeden z nas zaczyna w ten sam dzień pracę na nocną zmianę! Kiedy pojawił się koordynator kwaterunku zaczęły się kolejne problemy, bo biuro nie miało pojęcia kto gdzie mieszka i gdzie są wolne miejsca, więc kwaterowali po dwie osoby na to samo łóżko! Oczywiście w biurze żadnej pomocy w tej sprawie! Bo jest niedziela i jak chcę to mogę opisać problem mailowo i ktoś się tym zajmie może w poniedziałek! No i wszystko zarówno rozmowa o tym problemie jak i mail w języku angielskim. Jedynie to, że moje nerwy doprowadzone do granic możliwości puściły i zacząłem drzeć się na koordynatora kwaterunku spowodowały, że udało się znaleźć wolne łóżka.
Domek: smród, brud i ubóstwo to najładniejsze słowa mogące opisać warunki mieszkaniowe. Jeśli nie masz ze sobą własnych naczyń i garnków zapomnij, że coś zjesz. Lodówka turystyczna przeznaczona raczej na przechowywanie zapasów jednodniowych, a nie kilkudniowych dla czterech mieszkających w domku osób. Smród w sanitariacie pochodzący z odpływu pod prysznicem. Ogrzewanie gazowe z zepsutym systemem rozprowadzania ciepła skutkujące tym, że w pokojach i sanitariacie zimno jak chol...ra, a w części wspólnej gorąc taki, że trzeba otworzyć drzwi wejściowe i wietrzyć. Wielkość pokoju dwuosobowego uniemożliwiająca jakiekolwiek rozpakowanie bagażu bo po pierwsze nie ma gdzie, a po drugie nie ma jak z uwagi na ciasnotę.
O dostępie do internetu poprzez który biuro przekazuje informacje o planie pracy na dany tydzień, a także przesyła rozliczenia pracy można zapomnieć. W tym miejscu internet nie funkcjonuje o czym poinformował nas koordynator kwaterunku. Podobno szanowni państwo w biurze w Holandii doskonale o tym wiedzą, ale co ich to! Jeśli nie odczytasz wiadomości mailowej o tym jaki i gdzie i co z pracą na dany tydzień to wyłącznie Twój problem.
Przez całe dwa tygodnie nie można było doprosić się od koordynatora kwaterunku żetonów pozwalających na korzystanie z pralni! Aby zrobić pranie trzeba było udać się na pobliską stację benzynową na której dostępne były publiczne pralki. Pierwszy raz w życiu zmuszony byłem korzystać z pralek na stacji benzynowej. Dziś się na to wspomnienie uśmiecham, ale wówczas nie było mi do śmiechu.
Czarę goryczy przelał wczesnoporanny nalot policji w niedzielę. Osiedle domków zostało otoczone kordonem policji. Policjanci bez pardonu wchodzili do każdego domku i wyciągali wszystkich z łóżek, po czym każdy musiał się wylegitymować i sprawdzany był w rejestrach Interpolu. Na sprawdzaniu się nie skończyło. Po wyjściu policji z domków każdy mieszkaniec zobowiązany był do noszenia do określonej godziny na ręce opaski świadczącej o przeprowadzonej wobec niego kontroli. W tym czasie (do godziny 13:00, a mnie sprawdzano przed godziną 7:00) zabronione było opuszczanie lokalu w którym się mieszkało.
Podsumowując - nie dziwię się, że agencja próbuje werbować do pracy chwytając się promocji typu: jeśli przepracujesz z nami miesiąc to dopłacimy Ci ekstra premię! Pewnie znajdują się chętni, dla których zdrowie i godność to słowa znane tylko ze słownika. Ja w każdym bądź razie przestrzegam, że można się mocno zdziwić na to co zastanie się na miejscu. A w
Zostaw swoją opinię o T&S Group - Opole
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie T&S Group