brak logo

Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o.

Warszawa

Opinie o Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o.

zz 2014-09-08 22:54:12
Cześć. Słyszeliście może, że jest jakaś lista w obiegu ? Ponoć ktoś coś ma,i że odcięcie jest przy 7.5k PLN. Jak ktoś coś słyszał to niech da znać
1
depresja 2014-09-09 00:11:31
ja nie mam 7,5. Bo chyba zz chodzi Ci o zarobki. Ale jak bylam u psychologa i psychiatry to zdjagnozowali gleboka depresje wiec tez nie mam wesolo. Bumowie, asmowie sami teraz chyba beda mogli byc na fluoxetynie...
1
epi 2014-09-09 23:57:34
Hej. nie wiem czy to prawda. Ale jak tak - to nie dziwne że ludziska chadzają na rozmowy. Chciałam się też zapytać - czy wasi kierownicy też nielegalnie prowadzą docisk i po prostu zwykły chamski strach zagląda im w oczy pod koniec Abbotta? Co do zarobków to są tacy co mają dużo więcej, więc pytanie jaki będzie klucz. Ktoś ma tą listę ?
moja 2014-09-10 16:26:40
Połowa regionalnych do wywalenia - bezprawnie wykorzystują pracowników. Szpiegowanie i osaczanie pracownika, straszenie,dodawanie nowych zadań jest na porządku dziennym. Taki kierownik zarabia tyle co 3 przedstawicieli a jego produktywność można ocenić najwyżyj w zabawie typu: pomidor+głuchy telefon.
Stara zasada mówi - im więcej przekaźników tym sygnał zniekształcony. Firma na górze wspiera lizodupów i karierowiczów których jedynym celem jest własne przeżycie bez żadnych zasad. Dlatego tacy kierownicy amoralni i wyzuci z wszelkich zasad pozwalają sobie na jawne łamanie prawa - na co firma przymyka oko od kilku lat. Jak ktoś pójdzie za to w końcu siedzieć - to się zabawa skończy
1
pracownij 2014-09-11 12:37:23
tutaj powinny byc opinie o pracodawcy a nie informacje z kodeksow. Ja jako BYLA przedstawicielka mam prawo do obiektywnej oceny. Zaznaczam OBIEKTYWNEJ a nie subiektywnej. Fakt jest taki, ze kierownik juz mnie psychicznie zameczyl i poszukalam sobie nowej pracy. To co sie wyprawia na szczeblu kierowniczym wola o pomste do nieba. Wiele juz tutaj podobnych opinii wiec nie sa wyssane z palca. Wysyarczy w wyszukiwarkach napisac "Abbott opinie"...
Ciesze sie, ze odeszlam przed resyrukyuryzacja.
zgadzam sie 2014-09-11 23:01:50
Kierownicy to zwykle [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] nie zawahają się najgorszych metod, byle wejść w tyłek swojej przelożone. Cała impreza działa jak domek z kart. Na górze - stara - siedzi i dzieli przywileje. Reszta piesków zakredytowanych po sufit - skamle,( usunięte przez administratora ). Z tego co słychać było na nsm - idzie wielka sraka, i uspokajanie nie pomoze. Domek z kart niebawem rozsypie się w pył. Co co mądrzy to już na rozmowach siędzą w innych firmach. Układ zamknięty - wkrótce przestanie istnieć
moja 2014-09-12 00:08:38
Kiedy w domu wydało się, że wypadłem najgorzej na klasówce z matematyki, zrobiła się straszna afera! Jakby to była moja wina, że Kleofas jest chory i nie było go na klasówce! No bo co w końcu, kurczę blade, ktoś musi być najgorszy, kiedy go nie ma!

Tata bardzo krzyczał, mówił, że szykuję sobie piękną przyszłość, no! no!, i że warto było wypruwać z siebie żyły, żeby osiągnąć taki rezultat, ale że oczywiście, ja myślę tylko o zabawie, a nie o tym, że kiedyś go zabraknie i kto wtedy zapewni mi byt, że on w moim wieku był zawsze wzorowym uczniem, że jego tata był strasznie dumny z mojego taty i że zastanawia się, czy nie lepiej oddać mnie do terminu w pierwszym lepszym warsztacie, zamiast dalej posyłać do szkoły, a ja powiedziałem, że bardzo chętnie zostanę terminatorem. Wtedy tata zaczął wykrzykiwać mnóstwo niemiłych rzeczy, a mama powiedziała, że jest pewna, że postaram się uzyskać w szkole lepsze wyniki.

– Nie – powiedział tata. – To byłoby zbyt proste. Tak łatwo mu to nie przejdzie. Znajdę korepetytora, zapłacę, ile będzie trzeba, ale nie chcę, żeby mówiono, że mój syn jest kretynem. W czwartki, zamiast oglądać jakieś głupoty w kinie, będzie pobierał lekcje matematyki. Dobrze mu to zrobi.

No więc zacząłem płakać, krzyczeć i kopać, gdzie popadnie. Powiedziałem, że nikt mnie nie kocha, że wszystkich pozabijam, a potem sam się zabiję, i tata zapytał, czy chcę dostać klapsa. Wtedy się obraziłem, mama powiedziała, że przez każdy taki wieczór przybywa jej kilka lat, i siedliśmy do kolacji. Były frytki. Przepyszne.

Następnego dnia tata oznajmił mamie, że Barlier, kolega taty, który pracuje w tym samym biurze, polecił mu korepetytora, syna swojego kuzyna, który podobno jest świetny z matematyki.

– To student – powiedział tata – pierwszy raz będzie udzielał lekcji, ale tym lepiej, ma świeży umysł i nie popadł jeszcze w rutynę. Poza tym warunki są korzystne.

Próbowałem jeszcze trochę popłakać, ale tata spojrzał na mnie groźnie, a mama powiedziała, że jeśli powtórzymy scenę z wczorajszego wieczora, to ona wyprowadzi się z domu. Więc nic już nie mówiłem, ale dąsałem się aż do deseru (budyń!).

A potem, w czwartek po południu, ktoś zadzwonił do drzwi, mama poszła otworzyć i wpuściła pana w grubych okularach, który wyglądał jak Ananiasz, tylko trochę starszy.

– Nazywam się Cazales – powiedział pan. – Przychodzę w sprawie korepetycji.

– Doskonale – powiedziała mama. – Jestem mamą Mikołaja, a to jest Mikołaj, pański uczeń. Mikołaj! Chodź przywitać się z panem nauczycielem.

Z panem Cazalesem podaliśmy sobie rękę bez ściskania. Ręka pana Cazalesa była cała mokra. Trochę się bałem, ale mama kazała mi zaprowadzić pana Cazalesa do mojego pokoju, żeby mi udzielił lekcji. Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy przy moim stole.

– Ych... – zaczął pan Cazales. – Co robicie w szkole?

– Bawimy się w Lancelota – odpowiedziałem.

– W Lancelota? – spytał pan Cazales.

– Tak, do zeszłego tygodnia graliśmy w dwa ognie – wyjaśniłem – ale Rosół, nasz opiekun, skonfiskował nam piłkę i do końca semestru nie wolno przynosić innej. A żeby się bawić w Lancelota, wystarczy, że jeden stanie na czworakach, o tak, i jest koniem, a drugi siada na nim i jest rycerzem. A potem rycerze walczą, waląc się po głowach. To Euzebiusz wymyślił tę zabawę, a Euzebiusz...

– Proszę usiąść z powrotem! – powiedział pan Cazales, który patrzył na mnie zza okularów okrągłymi oczyma.

Więc siadłem z powrotem, a pan Cazales powiedział, że nie pyta o to, co robimy na przerwie, ale o to, co robimy na matematyce. To mnie zbiło z tropu, nie myślałem, że tak od razu weźmiemy się do pracy.

– Robimy ułamki – powiedziałem.
– Dobrze – powiedział pan Cazales – proszę pokazać mi zeszyt.

Pokazałem mu i pan Cazales popatrzył na zeszyt. Potem popatrzył na mnie, zdjął okulary, przetarł szkła i znowu popatrzył na zeszyt.

– To co jest dużymi literami na czerwono, to są uwagi pani – wytłumaczyłem.

– Tak – powiedział pan Cazales. – No to zacznijmy. Co to jest ułamek?

Ponieważ nie odpowiadałem, pan Cazales powiedział:

– To jest liczba...

– To jest liczba – powtórzyłem.

– Wyrażająca jedną lub więcej...

– Wyrażająca jedną lub więcej – powtórzyłem.

– Części całości...

– Części całości – powtórzyłem.

– Podzielonej na co? – spytał mnie pan Cazales.

– Nie wiem – odpowiedziałem.

– Podzielonej na równe części!

– Podzielonej na równe części! – powtórzyłem.

Pan Cazales otarł sobie czoło.

– Wyjaśnijmy to – powiedział – na konkretnym przykładzie. Weźmy na przykład ciastko, albo jabłko... Albo nie. Masz tut
moja 2014-09-12 00:13:08
Zacznę od tego dnia, kiedy wyjechałem z “Pencey”. “Pencey” to prywatna szkoła średnia w Agerstown, w Pensylwanii. Słyszeliście chyba o niej. A już co najmniej musieliście zauważyć reklamę. Ogłasza się w stu ilustrowanych pismach, zawsze tym samym obrazkiem: chłopak konno skacze przez płotek. Jakby w “Pencey” nic innego człowiek nie robił, tylko grał w polo od rana do nocy. A ja tam przez cały czas nawet szkapy z bliska nie widziałem. Pod obrazkiem jest taki napis: “Od 1888 roku kształtujemy charaktery i oświecamy umysły, wychowując chłopców na wspaniałych młodzieńców”.
Wszystko to bujda. Ani w “Pencey”, ani w żadnej innej szkole nie kształtują charakterów. Nie spotkałem też wspaniałych młodzieńców z oświeconym umysłem itd. No, może dwóch. Najwyżej! Ale ci, zdaje się, już tacy do “Pencey” przyjechali.
Wracając do rzeczy: była tego dnia sobota i mecz piłki nożnej z drużyną z Saxon Hall. Wielki szum się robiło koło tego meczu, bo to ostatnie spotkanie w roku; taki był nastrój, że jakby ukochana szkoła nie wygrała, to chyba sobie w łeb palnąć z rozpaczy. Jakoś o trzeciej po południu wdrapałem się cholernie wysoko na Thomsen Hill, gdzie stoi rozwalona armata z czasów Wojny Rewolucyjnej. Stamtąd masz jak na patelni całe boisko, obie drużyny ganiające po polu. Głównej trybuny nie widać za dobrze, ale słyszałem wrzask; po stronie “Pencey” publika ryczała okropnie, bo tam siedziała cała nasza szkoła, mnie jednego tylko brakowało, a po stronie Saxon Hall ledwie kto miauknął, bo drużyna gości, jak zwykle, mało swoich kibiców ściągnęła.
Babek nigdy dużo na meczach nie bywa. Tylko seniorom wolno swoje dziewczęta przyprowadzać. Okropna ta nasza buda pod każdym względem. Lubię od czasu do czasu wybrać się gdzieś, gdzie można popatrzeć na dziewczęta, nawet jeżeli drapią się albo nosy wycierają, albo zwyczajnie śmieją się czy gadają między sobą. Selma Thurmer, córka naszego
dyrektora, dość często pokazywała się na zawodach sportowych, ale Selma nie należała do babek, za którymi się szaleje. Zresztą bardzo była sympatyczna, kiedyś jadąc z Agerstown siedziałem przy niej w autobusie i trochę z sobą rozmawialiśmy. Dość ją lubiłem. Miała za duży nos, paznokcie obgryzione aż do krwi i przypinała sobie sztuczne piersi sterczące na pół mili, ale jakoś człowiekowi było jej żal. Co mi się w niej podobało, to że nie przechwalała się, jaki z jej ojca wielki człowiek. Pewnie sama rozumiała, że jej stary to obłudnik i fajtłapa.
Znalazłem się na szczycie Thomsen Hill zamiast na dole, na boisku, dlatego że właśnie wróciłem dopiero co z Nowego Jorku z drużyną szermierzy. Na swoje nieszczęście byłem kapitanem tej drużyny. Wyszła z tego wielka heca. Pojechaliśmy rankiem do Nowego Jorku na spotkanie z reprezentacją szkoły do McBurneya. Tylko że wcale nie doszło do spotkania. Zostawiłem florety, cały sprzęt, wszystko – w kolei podziemnej. Nie moja wina. Wciąż musiałem patrzeć na plan, żeby nie przegapić stacji, na której mieliśmy wysiąść. No i wróciliśmy do “Pencey” około pół do trzeciej zamiast wieczorem na kolację. Przez całą powrotną podróż moja drużyna nie odzywała się do mnie. Nawet się nieźle ubawiłem.
Poza tym nie poszedłem na boisko z drugiej jeszcze przyczyny: chciałem pożegnać się z nauczycielem historii, starym Spencerem. Zachorował na grypę, więc myślałem, że już go nie zobaczę przed feriami gwiazdkowymi. Ale on napisał do mnie, żebym przed wyjazdem do domu koniecznie do niego zajrzał. Wiedział, że po świętach już nie wrócę do “Pencey”.
Zapomniałem o tym napisać: wylali mnie z budy. Miałem już nie wracać po świętach, bo zawaliłem cztery przedmioty, nie pracowałem i w ogóle. Kilka razy mnie ostrzegali i namawiali, żebym wziął się do nauki, zwłaszcza przed egzaminami międzysemestralnymi, kiedy rodzice przyjechali na rozmowę ze starym Thurmerem – ale ja nie słuchałem. W końcu mnie wylali. Często zresztą wylewają stąd chłopców. W “Pencey” pilnują wysokiego poziomu szkoły. To fakt.
Słowem przyszedł grudzień, a zimno było, szczególnie na tej głupiej górze, jak wszyscy diabli. Miałem na sobie płaszcz wiosenny, ręce gołe. Na tydzień przedtem ktoś mi ukradł z mego pokoju wielbłądzie palto, a z nim razem rękawiczki na futrze, bo były w kieszeni. W “Pencey” roi się od złodziei. Chłopcy przeważnie pochodzą z bogatych rodzin, a mimo to wciąż się trafiają kradzieże. Im droższa szkoła, tym więcej złodziei, słowo daję! Stałem więc koło tej rozwalonej armaty, patrzałem z góry na mecz i portkami trząsłem z zimna. Właściwie to nawet nie bardzo patrzałem na mecz. Naprawdę zatrzymałem się, tam dlatego, że chciałem poczuć, że się żegnam z “Pencey”. Bo już nieraz wyjeżdżałem ze szkół i różnych miejscowości, a wcale nie czułem, że się z nimi rozstaję. Nie cierpię tego. Wszystko mi jedno, niech pożegnanie będzie smutne albo nieprzyjazne, ale niech wiem, że się żegnam. Bez tego człowiekowi jakoś głupio.
Udało mi się tym razem. Nagle przypomniałem sobie coś, co pomogło mi odczuć, że się s
prawda 2014-09-12 11:53:18
Tutaj powinny byc opinie o pracodawcy a nie informacje z kodeksow. Ja jako BYLA przedstawicielka mam prawo do obiektywnej oceny. Zaznaczam OBIEKTYWNEJ a nie subiektywnej. Fakt jest taki, ze kierownik juz mnie psychicznie zameczyl i poszukalam sobie nowej pracy. To co sie wyprawia na szczeblu kierowniczym wola o pomste do nieba. Wiele juz tutaj podobnych opinii wiec nie sa wyssane z palca. Wysyarczy w wyszukiwarkach napisac "Abbott opinie"...
Ciesze sie, ze odeszlam przed resyrukyuryzacja.
2
zzz 2014-09-12 11:55:39
Abbott to firma nie do polecenia. Od roku tam nie pracuje i jestem zadowolpny:)
Teraz pracuje w generykach i jest OK. A Abbott teraz bedzie generykiem ale o ocenie niedostatecznej
2
compliance 2014-09-12 14:05:58
Abstrahując. widać że koleżanka HRMagda zapłaciła agencji za moderowanie treści i kopiuj wklej durnych artykułów. Tylko jakoś WAKa nie widać. Płaci pod stołem jak zwykle przy takich okazjach?
3
Robert 2014-09-16 14:00:58
Witam.
Jako wieloletni pracownik chcialbym podzielic sie z Panstwem opinia na temat bylego pracodawcy Abbott. Mianowicie sama praca niewiele rozni sie od tej w kpnkurrncji jesli chodzi o procedury. Natomiast jest przepasc jesli chodzi o kontakty personalne. Nie da sie normalnie pracowac jak ktos nie jest dwulicowy. HR to grupa ludzi "znajomkow". Awanse poziome i pionowe sa chyba zalatwiane przy piwie bo dziwnym trafem osoby z mierymi kwalifikacjami sa obstawiani jako ASMowie i wyzej. Ciesze sie, ze juz nie pracuje w Abbocie i nikomu nie polecam tef firmy. Jedyne co faktycznie dobre to ... leki.
3
Monia 2014-09-17 02:10:53
Mylan już niebawem zrobi przegląd kadr. Firma zeszła dawno na psy - kolesiostwo i wszyscy wiedzą o co chodzi. Jakimś dziwnym trafem od jakiegoś czasu firma przestała się rozwijać. I to chyba nie moze być przypadek - bo zawdzieczać to można tylko i wyłącznie słabej jakościowo kadrze średniej i wyższego szczebla. Nie znam osoby, która byłaby w dłuższym terminie zadowolona, natomiast nie spotkałem się z osobą, która po odejściu powiedziała, że żałuje.
1
pytanie 2014-09-17 13:16:48
Hej, jak to jest że Business Unit Managerki zmuszają kierowników do narzucania przedstawicielom dodatkowych obowiązków, które wykraczają poza normalny czas pracy ? Krótko i treściwie - Czy ktoś może odpowiedzieć czy to jest prawnie dopuszczalne ? Jeżeli nie, jaka kara grozi za tego typu zachowanie ? Bo jak narazie nie widać zmian - a osoby które naruszają prawo są znane z imienia i nazwiska i prędzej czy później zostaną pociągnięte do odpowiedzialności
2
onn 2014-09-17 15:48:23
prawda, te naciskanie na ludzi jest już skandaliczne, telekonferncje, listingi kto co zrobił, zachowują się jak kapo w obozie. a wszystko przez to że sami są ze....rani bo nie wiedzą co z nimi się stanie wkrótce.tylko gdzie tu godność ludzka?
1
mokka 2014-09-19 17:15:58
Hejka, moge potwierdzić opinie w całości. Pracuję od kilku lat i jest tylko gorzej. Układy, układziki. I wiecznie te same osoby rotują. Wsparcia przedstawicieli nie ma żadnego, marketing to śmiech na sali, sterty papierów i wieczne spoktania, telefony, telekonferencje, na których jedna gadająca gęba coś tam gada, a reszta słucha i przytakuje, chociaż nikt się nie zgadza, to nikt się nie wychyla. Praca ponad siły - i do tego nie przynosząca. Powinni pozbyć się tych wszystkich kierowników od bicia piany i może by coś to zmieniło.
repmed 2014-09-19 17:18:22
a Jarek dalej bez roboty.. to już prawie rok.. wiedzie życie po życiu. slow life. ktoś go spotyka w wawie ? on już chyba roboty nie dostanie - bo niczym sie nie wykazał poza chamskimi odzywkami i rzeźbieniem ludzi. a kto go weźmie po roku - wypadł z branży na dobre
1
andrzej 2014-09-20 21:21:00
ostatni gasi światło. miejsce pracy toksyczne, nie do polecenia nikomu.absolutnie
Magdalena 2014-09-21 09:28:05
Zmienilam prace i depresja ustapila. Zaluje ze pracowalam w Abbocie!
przedst 2014-09-22 23:04:24
Faktycznie opinia o firmie w ostatnich latach to już całkowite dno. Ale firmę tworzą pracownicy. Tyle że w wydaniu Abbott - kadra menedżerska to ludzie z łapanki. Szczury korporacyjne w najgorszym wydaniu. I najlepsze że o każdym prędzej czy później zostanie opinia - do końca życia - i poza Abbott już pracy nie znajdą. Czy warto kalać swoje nazwisko w dobie internetu ?
1
elle 2014-09-24 23:00:22
no własnie chciałam aplikować na stanowisko mlodszego kierownika ale nie ma do jakiego działu ? czy ktoś może pomoc o co chodzi ? czy jest aż tak fatalnie ? a jakie zarobki na takim stanowisku ? bede wdzięczna za odpowiedż 46LE
m 2014-09-25 13:24:14
kotłowanie szczurów korporacyjnych osiąga orbitę. po zaznajomieniu się z sytuacja Mylana można tylko powiedzieć, że wszystkie śmiecie i krety w końcu wylądują tam gdzie ich miejsce - na bruku
ona 2014-10-07 10:59:19
Pracowałam w Abocie potwierdzam wszystkie opinie szefowa wyrzuciła mnie jak urodziłam dziecko teraz tez pracuje i ma dwójkę dzieci życzę Ci moja droga tego samego mam nadzieję że kiedyś usłyszę ze wyleciała na zbity łeb.
wykrywacz 2014-10-09 12:44:51
majorka, nie wiem po jakim humanistycznym kierunku jesteś, skoro walisz tyle błędów ortograficznych że głowa boli. No i podstawowe pytanie majorka, kim ty na prawdę jesteś? Kobietą czy mężczyzną? Raz piszesz "wybrałem", pojem "miała". Wniosek - ewidentnie prawdziwym pracownikiem Abbotta to ty majorka nie jesteś. Wniosek: pozytywne opinie są spreparowane!!!
violala 2014-10-22 22:51:48
najpierw jako @depresja następnie jako @Magdalena… ciekawe kto to?
1
rt 2014-10-26 23:32:02
Potwierdzam wieści z Mylan. Już zaniedługo będzie wielkie bum
355252 2014-10-29 21:30:50
Też słyszałam, i na innym forum piszą że 50% przedstawicieli i prawie wszyscy kierownicy będą zwolnieni. Prawda to ?
vangok 2014-10-29 22:13:11
To będzie stylowa rewolucja Goka dla manażerów
xxx 2014-10-30 08:27:44
Ludzie o czym Wy tu piszecie 3 firma generyczna świata chce wejść na rynek nie mając field forca to po jaka cholerę mają zwalniać...chyba raczej odwrotnie, te biznesy się fajnie uzupełniają, Abbott ma PM a Mylan duże zaplecze apteczne...
nick 2014-10-31 23:31:54
Brednie. ta firma nie kupila tego bajzlu po to zeby dalej doplacac do 400 ludzi. wiec przygotujcie sie na ostre ciecie. impreza sie skonczyla. nikt przy zdrowym zmysle nie bedzie ciagnal takiego kolchozu dalej. 300 ludzi w biurze, 100 w terenie. super proporcje. dlatego te 100 nie moze dostac premii - bo tych 300 nierobow trzeba czyms wykarmic. szefowie mylana nie sa glupi. potrzebuje tylko lekow do switchu a nie doplacanie do 300 urzedaskow na postepu
ogniem i mieczem 2014-10-31 23:33:50
Florek juz sie zajmie tym calym kolchozem jak go znam. karate kid
2
nicki 2014-11-04 15:24:30
Firma godna pożałowania. Niektórzy ludzie na Postępu mają mentalność zmuszonego do pracy urzędasa i robią o wszysztko wielkie halo. Doskonały ekosystem dla miernoty biurowej, która w zaciszu może sobie przerzucać papierki. Im więcej mułu, tym lepiej się w tym szlamie poruszają.
ogniem i mieczem 2014-11-04 15:26:05
Mylan ma leki po 3-5 zł. Jak myślicie czy oni potrzebują tego całego biurowca z tymi wszystkimi niepotrzebnymi ludźmi ? Kto to utrzyma i za co?
koala 2014-11-14 23:39:01
Z ciekawości czasem sprawdzam co tam ludziska piszą o firmach i aż mi się niedobrze robi od tych utyskiwań na pracodawce i szefów. Dzięki Bogu mam pracę i nie narzekam, ale w innej firmie farmaceutycznej jako pm i sama jestem zaskoczona ilością negatywnych komentarzy na moją firmę i wiele innych i na abbotta też. Obojętnie czy oryginalna czy generyczna firma , każdy na coś narzeka. Ja też pewnie mogłabym popsioczyć bo nigdy nie jest idealnie, ale po co? patrząc na całokształt pracy jestem zadowolona. Ludzie nie wszystko w życiu jest super, jak się komuś coś nie podoba, to zawsze może odejść i samemu zostać szefem... ale nie jest tak łatwo, nie? każdy jest panem swojego losu , więc trzeba tylko podjąć męską decyzję: pracuję i robię swoje albo odchodzę... tak na marginesie: w każdej firmie każdy na coś narzeka, ale są też dobre aspekty pracy w danej firmie. teraz pracując w firmie oryginalnej doceniam organizacje konferencji i rozliczanie kosztów itp. czyli biurokrację w poprzedniej firmie, tam była zasada: im prościej tym lepiej. życzę wszystkim narzekaczom, aby spojrzeli szerzej na swoją pracę i poszukali pozytywów! a jak nie to won! w Biedronce nie narzekają: dzień dobry... to wszystko? płaci pani 95 zł, dziękuję , zapraszamy ponownie, do widzenia!
syn 2014-11-18 18:13:40
Koala, skąd się urwałeś/aś misiu? Piszesz takie bzdety, że nie można w to uwierzyć. Niby pracujesz gdzieś indziej, to po co zabierasz głoś na forum pracowników Abbott? To taka zmyłka, agencyjki wynajętej do pisania pochwalnych treści?

Co do Nick > to nie jest wina, że tutaj (w Abbott) trzeba zatrudniać tyle ludzi.. Dobry żart. I że tak skonstruowane jest nasze państwo.A co do ma do prywatnej firmy? Nie widziałem prywatnej firmy w której "administracja" byłaby tak rozwleczona i niedołężna jak w Abbott. Chyle czoła tym wszystkim znafcom, pochowanych po kątach urzędaskom, którzy siedza nad swoimi "życiowymi" projektami. Fakty są takie - że normalnie ta firma powinna przejść reststrukturyzację jak PKP. Bo metody zarządzania nie w PKP i Abbott to jest jedna liga
syn 2014-11-18 18:16:05
Koala, bez obrazy, ale ludzie jak idą do biedronki to wiedzą jaki tam jest standard, a ludzie jak idą do Abbotta - to im się tylko wydaje że tu jest jakiś standard. a w praniu wychodzi Abbott = Biedronka albo gorzej. bo tam przynajmniej kierownik czasem na kasie siedzi, a nie udaje, że ma "kompetencje"
hola 2014-11-21 18:52:07
"Państwa wynagrodzenie i świadczenia pozostaną takie same, a Państwa okres wypowiedzenia będzie zależeć od Pastwa stażu pracy w Abbott."
Może ktoś to wytłumaczyć? Bo z tej wiadomości wynika, że będa wypowiedzenia, a z ostatniego zdania - wynika w Abbott nikt nic nie wiem, i piłka jest po stronie Mylan całkowicie. Czyli jednym słowem - zbędni ludzie z Abbott bedą wycięci. Mam rację?
rep 2014-11-27 20:00:02
Ja cię moge oświecić, w ofertach pracy zwykle jest kolorowa ściema. Benefity itepe itede. Abbott wybiela się jakimiś tam programami typu Great Place to Work, albo Firma przyjazna Rodzinie i matkom. Ale to ściema. Poza tym czego ty chcesz tu szukać, jak firma sprzedana została Mylan, i 60% składu pójdzie do redukcji? Człowieku znam wiele polskich firm, co i płacą lepiej, bonusy są w terminie i w wysokości jaką wypracujesz, a nie jakieś ściemy jak w Abbott. Firma ani nie jest stabilna, ani przyjazna. Poza tym management praktycznie cały z łapanki i jedynie to na czym się znają to, "profesjonalny wyścig lizania tyłków swoim szefom".
Nie znam przedstawiciela, który by polecił tą firmę, teraz tutaj mamy wielką ucieczkę, kto mądry to szuka pracy.
1
kkk 2014-11-28 02:43:13
Chodzą słuchy, że już niebawem, będzie przewietrzenie na Postępu.....
1
Kolezanka 2014-11-30 13:36:23
Witam,
Po co pisać opinie jak wystarczy popatrzeć co robi jakiś nieudacznik.
To świadczy o poziomie jaki reprezentuje firma a raczej pracownicy, którzy tworzą przedsiębiorstwo w tym przypadku Abbott w Polsce!

Nieudacznik życiowy wkleja teksty aby wprowadzić szum komunikacyjny. Czyżby był to ktoś z wymienionych nazwisk ASMow ?
Wcale bym się nie zdziwiła szczególnie jedno nazwisko....

Tak się składa, ze internet nie zapomina. A jak ktoś chce się naprawdę czegoś dowiedzieć to czyta szczegółowo. I nazwiska wypisane w postach zostaną na AMEN...
Dla mnie jako byłego pracownika poziom managerów był niewystarczający dlatego zmieniłam prace.
Opinia negatywna jak najbardziej adekwatna...


Anonim: daj sobie spokój z wklejaniem bo się ośmieszasz, już w życiu realnym się z Ciebie śmieją
( przypuszczam kim jesteś - historie już krążą o Tobie w środowisku farmaceutycznym jak pisałeś maile za żonę dla innej firmy! )

P.s.
Znalazłam tez fajna stronę z opiniami firm...
www [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] com

3
nowy 2014-12-13 00:29:10
Biorę udział w procesie rekrutacyjnym do abbott, ale po przeczytaniu opinii widzę naprawdę mało pozytywnych informacji. Czy pracując na postępu nie jako przedstawiciel medyczny tez pracuje się tak długo? Widzę tez że firma będzie się łączyć czyli wszyscy spodziewają się zwolnień. Będę wdzięczny za informacje o: rozwóju, wynagrodzeniu, worklife balance, i ogólnie o atmosferze
2
wamoku 2014-12-14 14:48:21
Atmosfera tragiczna, każdy skacze sobie do gardeł, managerowie to ( usunięte przez administratora )Firma łaczy się z inną, nikt nic nie wie. W tej firmie nie ma czegoś takiego jak worklife balance, płace przeciętne, ale pomyśl że pracujesz 80h/tydzień to w biedronce to samo wyrobisz. Rozwój chyba tylko wsteczny. Z pozytywnych informacji warto wspomnieć - że po połączeniu to całe towarzystwo pójdzie w pi.zd.u.
alfonso 2014-12-19 15:48:03
Nowy, lepiej nie bierz udziału. Ale są plusy, pracując na postępu na pewno będziesz mógł się zabarykadować w jakimś kąciku, i udawać że coś tam gmerasz.
askl 2015-01-19 21:15:56
ja natomiast zostałem zaproszony na rozmowe w sprawie pracy ale trochę już sie stresuje- zależy mi na podjęciu zatrudnienia a rozmowa rekrutacyjna to w wielu przypadkach stres, gonitwa myśli, chęć pokazania się z jak najlepszej strony, ogromna trema, setki celnych, trudnych pytań... bardzo dziekuje za udzielone odpowiedzi.
1
Łil bi fan 2015-01-26 13:34:21
Ninja z Maseciusets nadchodzą - ciach ciach ciach...
Magda 2015-01-30 23:07:07
A mógłby mi ktoś napisać o powodach restrukturyzacji w Abbott. Potrzebuję napisać pracę o procesach restrukturyzacji w wybranej firmie.
Pozdrawiam,
Magda
mo 2015-02-13 01:20:38
a za tydzień, albo dwa, niektórzy przejadą do historii - szczególni ci, którzy tak wytrwale składają swoje tabeleczki i do niczego się faktycznie nie nadają. oj nie będzie śmiesznie
Blondi 2015-02-13 08:15:01
Ehhh... tyle tu wypowiedzi rożnych ludzi z Abbott i z poza organizacji.
Jedno jest pewne i co zawsze się przewija w czytanych wypowiedziach, a co za tym idzie tez chce się przyłączyć jako wieloletnia pracownica do przewijającego się wątku.
HR... Myśląc HR w Abbott wypadało by wymawiać to w sposób zbierania glutow z głębokich części zatok Hhhhhhh Rrrrrrrr a potem splunąć zielona flegma! Na tyle mniej więcej zasługują, szczególnie największym glutem który jest tam przyklejonym jest. Jej wysokość AUM... Co za cynizm i hipokryzja!! Kłamliwe babsko, które jest zafiksowane by tylko trupy nie powypadały z szafy przed globalem. Pracownik roku to ustawka tylko dla papieru a realne wsparcie hhhhhh rrrrrrr tffu nie istnieje... Wszelkie adresowane sprawy dot hhhhhh rrrrr w Abbott były szybko tuszowane i nic z nich nie wynikało a gdy przychodziło do spraw sadowych przegrane sprawy były na porządku dziennym. Także pani ANIU życzę powodzenie w nowej organizacji gdzie może ktoś nowy poza Dominika Dzewo przyjrzy się tej obeldze zwanej HR w wykonaniu AUM i spółki .... Żenada nie umiejąca się nawet wypowiedzieć tylko mieszająca się we własnych słowach... Hhhhhhhh rrrrrrr tffu !!!
1
Przedstswiciel 2015-03-14 15:42:20
W końcu przykład Durczoka znajdzie zastosowanie w każdej firmie:
"Żadna, nawet najbardziej stresująca praca, nie usprawiedliwia poniżania pracowników. Nic nie usprawiedliwia wykorzystywania swojej uprzywilejowanej kierowniczej pozycji (a taką ASMowie z południa np A.S, D.F, W.S) do wymuszania na kimkolwiek czegokolwiek. Więcej, przełożony nie powinien nawiązywać żadnej relacji, bo nie może mieć pewności, czy ona naprawdę ma na nią ochotę, czy tylko udaje, bo boi się, że w razie odrzucenia awansów szefa straci pracę albo choćby popadnie w niełaskę. Teraz wreszcie rozmawiamy o faktach"
4
wena 2016-05-13 09:04:20
nie sądzę żebhy w tak renomowanym przedsiębiorstwie farmaceutycznym było w jakikolwiek sposób istniejące zjawisko mobbingu. mają tak poważne segmenty jak dział diabetologii, dział naczyniowy i diagnostyki molekularnej więc pewłna profeska i najlepsi fachowcy
Zostaw swoją opinię o Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o. - Warszawa
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o.