brak logo

Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego

Wrocław

Opinie o Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego

ktoś:) 2011-05-27 00:38:47
WUWr to szczególne miejsce pracy o "wyrafinowanej" metodzie zarządzania, polegającej na manipulacji i dyskryminacji pracowników w szczególności w ogromnym doświadczeniem i wieloletnim stażem pracy. Po tak dużym wydawnictwie (chyba największym we Wrocławiu), które powstało w 1972 r., a więc ma wiele lat tradycji, można by było sie spodziewać dobrych warunków pracy, prestiżu, satysfakcji, że się pracuje w takim miejscu. Tymczasem zarabia się średnio 1300 złotych na rękę ( z wyższym wykształceniem, czasem z dwoma fakultretami, biegłą znajomością języka albo kilku, nie mówiąc o studiach doktoranckich czy doświadczeniu zawodowym), nie ma żadnych możliwości rozwoju zawodowego, właściwie to po jakimś czasie wychodzi, że sie marnuje życie w tym miejscu, nabiera sie niechęci do zawodu i ma się bardzo złą opinię o pracodawcach w ogóle. Wydawnictwo przypomina zatęchłą, zacofaną komunistyczną strukturę, opartą na układach (zaznaczam, że chodzi o górę) i kłamstwie. Cóż można zrobić? Szukać nowej pracy, siedzieć cicho, ale przecież tam pracują wartościowi ludzie, którzy poświęcili temu wydawnictwu całe życie lub kawał życia i tak naprawdę na nich opiera się ta firma. Może jakiś dziennikarz zainteresowałby się tą firmą. A może w końcu rektor uniwersytetu coś by zrobił? A może by tak inspekcja pracy? Skoro trudno udowadniać pracodawcom winy, [usunięte przez moderatora] skoro trudno egzekwować przestrzegania kodeksu pracy, to piszmy jak najwiecej w internecie. Mam nadzieję, że na rynku pracy coś się wreszcie ruszy i pracodawcy będą musieli spokornieć, żeby ludzie im nie wyfruwali. A swoją drogą to mam wrażenie, że wuwr osiągnął moment krytyczny i teraz tylko w dół. Daję tej firmie jeszcze dwa lata istnienia.
1
anty-wuwr 2011-05-27 14:37:44
zgadzam sie z przedmowca niestety ;( i nie polecam tej firmy.
1
abcd 2011-06-06 10:27:02
W zupełności zgadzam się z sznownymi przedmówcami. Wszystkim, którzy mają kilka szarych komórek, szczerze odradzam pracę w tej "firmie". [usunięte przez moderatora] pomiatający ludźmi,[usunięte przez moderatora]. [usunięte przez moderatora] która nigdy o niczym nie ma pojęcia. [usunięte przez moderatora]i nierzetelna i niekompetentna.[usunięte przez moderatora]razem wzieta nie włada biegle żadnym nowozytnym językiem obcym. A zarobki mniejsze niż w Biedronce na kasie. Gdyby nie fakt, że te książki nie muszą na siebie zarobić, wydawnictwo z taką "kadrą [usunięte przez moderatora] już dawno by nie istniało.
1
wroclaw 2011-06-07 08:21:23
Ja także wszystkim szukającym pracy zdecydowanie odradzam wydawnictwo uniwersytetu wrocławskiego. Nigdzie dziś nie zarabia się tak mało po kilku fakultetach ze znajomością języków obcych.
Ale pieniądze to nic w porównianiu z atmosferą, jaką kreuje "kadra [usunięte przez moderatora]". Czas w tej instutucji zatrzymal się jakieś 30 lat temu i szkoda tylko wartościowego wąskiego grona redaktorów, którzy tam pracują. Polecam lokalnym dziennikarzom zainteresowanie się tematem: ile zarabia się w wuwr, jakie relacje łączy kierownictwo i jak traktuje się tam pracowników z wieloletnim stażem. A redaktorom szukającym pracy mówię: nie idźcie tą drogą!
1
anonim 2011-06-14 09:03:43
Do powyższych wypowiedzi, z którymi zgadzam się w zupełności, dodam tylko, że wystarczy prześledzić częstotliwość rotacji pracowników, by wiedzieć, z kim ma się do czynienia.
Wszystkim szukającym pracy szczerze odradzam wydawnictwo uniwersytetu wrocławskiego!
2
Monika 2011-06-26 21:56:50
Do tych, którzy myślą o złożeniu aplikacji do WUWr - dajcie sobie spokój. Naprawdę - nie warto wchodzić tam choćby na chwilę. Bo będzie na chwilę, jeśli nie zechcecie stracić szacunku do samych siebie, do innych i do pracy. Ani jedna z wyrażonych wcześniej opinii nie jest przesadzona. Szkoda tylko, że wszystkie są anonimowe. No cóż - signum temporis; nie mamy odwagi mówić wprost w swoim własnym imieniu, ponieważ boimy się, że "w razie czego" zostaniemy sami w walce. Poniekąd słusznie, ale o tym później. W wypadku WUWr mamy do czynienia z wyjątkowo perfidnym systemem uzależnień (różnego typu) od obecnego [usunięte przez moderatora] który czuje się i pozostaje bezkarny w [usunięte przez moderatora] pracowników od wielu lat.
Pierwszy powód nieszczęść pracowników WUWr. Sp. z o.o., ten zasadniczy, to obojętność władz samego Uniwersytetu. Od lat nie reagują na skargi i donosy pracowników, ani na pocztę pantoflową, dzięki której wszyscy wiedzą o panujących w wydawnictwie stosunkach, bo Uniwersytet ma swoje kłopoty; to byłby dodatkowy problem do rozwiązania, a póki co można udawać, że go nie ma. Co z tego, że rotacja pracowników taka duża, że coraz więcej Instytutów drukuje gdzie indziej, że i jakość książek i poziom sprzedaży budzą wątpliwości, że koszty i marnotrastwo. Najważniejsza jest „fasada” i święty spokój. Na szczęście dla Uniwersytetu pracownicy WUWr nie są zrzeszeni w żadnych związkach zawodowych, a zapomnieli, że istniejący Związek Zawodowy Nauczycieli Akademickich Uniwersytetu Wrocławskiego może i powinien reprezentować również ich interesy, jeśli zwrócą się o pomoc. Ale w takim działaniu powinni być solidarni i nie mogą działać anonimowo.
Biorąc pod uwagę powyższe – pojedynczy pracownik, ofiara którejś z form [usunięte przez moderatora]u w Wydawnictwie, nie może liczyć na wsparcie lub pomoc władz Uniwersytetu, bo ich nie otrzyma. Nie otrzyma ich również od współpracowników. Wszyscy jadą na tym samym wózku; na co dzień muszą się zmagać z następującymi cechami charakteryzującymi ich pryncypała: brak etyki, w tym etyki zawodowej, brak szacunku dla ludzi i znajomości podstawowych zasad współżycia społecznego, nieszczerość, pogarda dla słabszych (a podwładni są w jego mniemaniu słabsi) – szczególnie dla kobiet, arogancja.
Poszukujący pracy! Jeśli nie przeszkadza Ci, że będziesz miał do czynienia z pracodawcą, który nie doceni Twojej pracy, nie zapłaci za nią godziwie i będzie czerpał przyjemność z poniżania Ciebie, możesz starać się o pracę w WUWr. Powodzenia i dużo zdrowia!
Tak na marginesie - osobowość kształtuje się w dzieciństwie i wczesnej młodości. Podobno dziedziczy się wszystko, również biedę, wykluczenie, przemoc itp.(jest np. udowodnione, że dzieci, które były ofiarami przemocy w rodzinie najczęściej stosują ją wobec własnych rodzin). Hmmm...
3
Anonim 2 2011-07-08 11:25:45
Całkowicie zgadzam się z Przedmówcami. [usunięte przez moderatora] które charakteryzują tę instytucję już dawno powinny zwrócić uwagę władz Uniwersytetu oraz Państwowej Inspekcji Pracy. Zarząd nie szanuje pracowników i współpracowników (również autorów wydawanych tu książek); okazuje to na każdym kroku. [usunięte przez moderatora] nie ma pojęcia o zarządzaniu firmą oraz o wydawaniu książek, a mimo to wydaje pracownikom nonsensowne rozkazy nie znosząc sprzeciwu (wiedzą o tym wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z tą "firmą"). W konsekwencji wydawnictwo ponosi olbrzymie straty, cierpi na tym również jego wizerunek, a tym samym jakość wydawanych tu książek (mimo, że sami pracownicy stanowią świetną grupę profesjonalistów) - przynosi to hańbę dla Uniwersytetu oraz dla miasta. [usunięte przez moderatora] zwykle nie wie, co się wokół niej dzieje, gardzi pracownikami, a jej rozporządzenia wprowadzają olbrzymi chaos w pracy "firmy" (zapewne wielu autorów miało okazję przekonać się o tym). Jeśli nic się w tej sprawie nie zmieni, firma niebawem zbankrutuje.
3
Monika 2011-07-09 01:40:12
Mam wątpliwości, czy zbankrutuje; władze Uniwersytetu musiałyby przyznać, że nie sprawowały odpowiedniej kontroli. Wiele lat temu, gdy pracowałam w WUWr, dla "zrównoważenia" bilansu przeznaczało się TONY książek na przemiał; przychodził "prikaz", NA TELEFON!: 300 tys. musi zniknąć. Żadne argumenty nie przemawiały [usunięte przez moderatora] "ucinało się" po troszku z każdego starszego nakładu, a niektóre zniknęły bez śladu. W dodatku [usunięte przez moderatora]. nie chciał się podpisywać pod tego typu decyzjami; mówił wtedy "to pani decyzja", ja mu na to: "nie, to pana decyzja i pan musi się pod nią podpisać". I tak się to toczyło, aż zostałam zmuszona do odejścia. Muszę przyznać - ten rodzaj[usunięte przez moderatora] to mistrzostwo świata. Ale, żeby było "ciekawiej", bo to raczej mało śmieszne, za chwilę okazywało się, że jakiś tytuł jest do "wznowienia", bo go nie ma, czyli... że się sprzedał!!!! To jest dopiero interes! Ha, ha! Biedni, skołowani autorzy; przekonani o tym, że ICH książka się sprzedała!
Jeśli nie potrafisz się dostosować do reguł tej nieuczciwej gry - [usunięte przez moderatora] Albo wylatujesz z pracy, albo - jako autor - musisz sobie sam szukać innego wydawcy.
2
j-23 2011-08-08 20:12:38
Nie ma się co dziwić; tam pracują albo ludzie, którym zostało niewiele do emerytury lub ci, którzy tam są przez "zasiedzenie" i moze prawdziwi pasjonaci, którzy mają niezłe "zaplecze", by sobie pozwalać na pracę własnie tam. Nie żałuję przepracowanych tam lat, bo mimo wszystko sporo się tam nauczyłam (zarówno dzięki kierownictwu, jak i fajnej kadrowej i księgowym). Ale w którymś momencie zaczęło się psuć (jakoś zbiegło się to w czasie z przyjęciem J...) wiec trzeba było się ewakuować. Nie miejmy złudzeń- bezrobocie w tym kraju tak wygląda, że nowa praca to istna loteria a kobiety na rynku pracy lekko nie mają; pomijam już kwestię braku wiary w siebie, jakiej pewnie pracownicy się nabawili.... Niemniej staram się być optymistką i mam nadzieję, że osoby, które tam zostały, wkrótce znajdą sobie pracę gdzie indziej. A wiem, ze większość tych, którzy już odeszli na inne etaty, jest jak najbardziej zadowolona...;-))
1
xyz 2012-03-19 12:31:52
Tak. Jest parę osób zainteresowanych. Jak możemy się skomunikować?
1
mandragora 2013-05-24 21:34:10
A co to, piekło już zamknęli i wyczyścili świat z makiawelicznych psychopatów, że do WUWru naganiają do pracy
emerytka 2013-06-04 11:21:27
Gorzej niż niska. Przez kilka lat za prezesury G dostałam 5,40 zł, a emerytura dzięki temu jest na wysokości 1640,00 zł dla specjalisty z wyższym wykształceniem. Za takie pieniądze i przy takim mobingu lepiej pracować przy kasie. Niczego się tam nie nauczysz.
1
mandragora 2013-06-04 11:51:49
Młody człowieku, widzę, ze błądzisz - pieniędzy należy szukać w banku lub bankomacie, a w wydawnictwie, jeśli nie masz pomysłu na życie - możesz szukać pracy. Pomiędzy praca a kasą nie ma prostej zależności. Muszę przyznać, że praca w Wydawnictwie Uniwersytetu Wrocławskiego jest propozycją dla entuzjastów sportów ekstremalnych, straceńców, ludzi przegranych i niezbyt ambitnych, bezkrytycznych i niemyślących, a na pewno dla pokornych, pokonanych, czołobitnych, niemyślących (umiejetność myślenia i refleksji to cechy niepożądane. Do pracy w tym wydawnictwie dobrze czuje się muł niemający kredytu do spłacenia. Warto spróbować, zobaczysz jak moło jesteś wart, bo jesteś tyle wart ile zarabiasz.
1
mandragora 2013-06-04 18:08:41
Wysyłać, wysyłać - panie w administracji trochę się pośmieją, jak to mają w zwyczaju. Pracujący w wydawnictwie WUWr ze strachu przed ujawnieniem nazwiska nie odezwą się, a ci, którzy odeszli z własnej lub zostali do tego zmuszeni nie mają wiedzy na temat i tak utajniony, bo płaca to temat tabu.
anonim 2013-06-04 20:44:14
no to już naprawdę nie wiem to jest ta chociaż średnia krajowa czy nie? Jeśli spadnieciem z chmur nazywasz pilną potrzebę znalezienia pracy to tak spadłem z chmur. A czy możecie napisać jeszcze jaka umowa?
Anonim 2013-07-15 05:15:05
Jak atmosfera w biurze?
anonim 2014-03-24 10:54:05
bez zmian
Mariola 2014-04-16 21:02:24
Dziwny jest ten świat... i ludzie. Wierzę, że wcześniej czy później, każdy zbierze to co zasieje, inaczej to wszystko nie ma sensu.
Świąteczne pozdrowienia dla wszystkich byłych pracowników.
1
Mariola 2014-04-16 21:13:04
Obecnie, to już bez wykształcenia. Właściwie, wykształcenie już nawet jest niewskazane! Wystarczy mieć satysfakcję z bycia tanią siłą roboczą...
1
abc 2016-06-24 18:35:23
Oj, shirley i loki. Czemu koleżanka pyta, jak wygląda zatrudnienie, skoro wie, że dba się o relacje między pracownikami a pensja jest w terminie? Ty loki też jesteś niespójny. Czyżby autoreklama wydawnictwa? Pracownicy sami dbają o dobre relacje między sobą wbrew szefostwu (prezes + pani prokurent), którzy najchętniej skłóciliby ze sobą ludzi. A pensja w terminie to nie łaska, tylko obowiązek pracodawcy. Problem pierwszy tego miejsca: skandalicznie niskie pensje, problem drugi: nieumiejętność zarządzania zasobami ludzkimi=zarządzanie folwarczne, problem trzeci: nieumiejętność prowadzenia firmy i generowania zysków. Konieczność zmian został dostrzeżona także przez osoby spoza wydawnictwa: Przegląd Uniwersytecki 2016 nr 2, s. 9. Ciekawostka: pani prokurent, tzn. pani od wszystkiego, prawa ręka prezesa, prowadzi swoją działalność gospodarczą - Pracownia Edytorska ul. Krzycka. Oj, rozwinęła się dziewucha. Brawo dla prezesa, że tak o nią zadbał.
6
irena2 2016-08-07 19:42:44
Potwierdzam, te praktyki były stosowane.
Procesowałam się z M. Górnym 2 lata, będąc pracownikiem WUWr.
Szuje nad [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] perfidny osobnik. Przeklęłam go. Ale nie ma rady na układy.
Widocznie układ trwa, skoro ta szuja dalej rządzi. Irena
1
30 2016-08-08 10:41:01
@amak z tego co się orientuję to tylko jakieś propozycje dla autorów są, ale jak chcesz się konkretnie zapytać mo zatrudnienie to polecam się bezpośrednio z nimi skontaktować, jak coś to na ich stronie znajdziesz bez problemu do nich bezpośrednie namiary
Zostaw swoją opinię o Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego - Wrocław
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego