brak logo

„Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o.

Warszawa

Opinie o „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o.

petronela zając 2014-06-14 09:16
Firma opanowana przez czynniki polityczne, nepotyczne i kolesiowskie.
1
pasażer 2016-03-09 00:42
Firma nastawiona przede wszystkim na kasę,żadnej współpracy,wystawiono mi mandat bo szukałam kasownika który okazało się że został zniesiony aby więcej ludzi wprowadzić w błąd ,miałam przyjemność podróżować wyżej wspomnianymi pociągami ok 4 lat temu_kasowniki były i bilety miejskie były honorowane-to skanal wprowadzać takie zmiany kosztem zmylenia pasażera,nakłamano mi-mowa o Panu z kontroli,pan z kontroli w pociągu relacji( pruszków-.....)bardzo wulgarny i nie przyjemny,nie zamierzam tego tak zostawiać ,sprawa działa się w stolicy,aż wstyd aby tak traktować interesantów !! Na każdym kroku wymaga się negocjacji,współpracy obustronnej,a tu takie cuda,i mam nadzieję że kamery o których wspominał Szanowny Pan Kontroler Macie Państwo Sprawne.
1
kot 2016-04-23 15:50
Kochani poszukuję jakiś obiektywnych opinii na temat Kolei bo co niektóre komentarze mnie przerażają nie oszukując.... Zależy mi na informacji jak wygląda u nich wynagrodzenie plus umowa czy jest umowa o prace a nie jakieś tak dzieła nie dzieła, czekam na info
czynny pasażer 2017-03-21 12:13
Patrząc na kontrolerów szukających winy w konduktorze to spółka powinna zająć im premie, bo zachowanie do kitu i jak wpadają to karają za to, że śliwki nie rosną na wierzbie...
Sochaczewiaczenowaczenka 2017-05-11 14:11
Witam wszystkich zainteresowanych.
Jestem, ale juz niedlugo nie będę pracownikiem tej "wspaniałej" firmy.
Postaram się przybliżyć choć odrobinę charakter pracy w tej spółce.
Zacznijmy od góry. Na stanowiskach kierowniczych, dyrektorskich, prezesowskich sa zatrudniane osoby tylko partyjne (psl), bądź osoby z ich otoczenia, rodzice, dzieci, żony, mężowie, szwagry, synowe i wszystkie możliwe koligacje tego typu. Zrobili sobie z firmy swoj wlasny folwark. Zeby tego było mało, to bardzo duża część personelu BIUROWEGO jest zatrudniona na stanowisku KIEROWNIKOW POCIĄGÓW. Zasada jest prosta. Dodatkowa kasa z budżetu państwa, plus kolejowe przywileje, czyli bilety za 1% (co jest sciemą, bo jeśli ktoś mieszka i jeździ do pracy jeden przystanek, to i tak płaci 1.85zł w jedną stronę, co stanowi równowartość biletu ze zniżką 50%....), druga rzecz to dodatki weglowe, dodatki za ciężkie warunki pracy, i wreszcie (przynajmniej dla tych starszych, wcześniejsza emerytura.
To było o pracownikach biurowych z Lubelskiej 26 (kiedyś Lubekska 1). Przejdźmy zatem do pracowników z poszczególnych sekcji (Grochów, Ochota, Sochaczew). Od góry. Naczelnikami i ich zastepcami zostają tylko znajomi i rodzina. Choć by nie wiem jak niekompletne miał wykształcenie (nieskończone najlepsze technikum w Polsce, czyli politechnika radomska), jak kiepski nie był w zarzadzaniu, a także w dziecinie, z której zaczynał karierę w tej firmie, to i tak zostanie namaszczony na naczelnika (obecnie się nazywa "kierownik sekcji"-poprawność polityczna musi być). Np pan, który 3 razy zdawał egzamin na pomocnika maszynisty, 4 razy (gdzie dopuszczalne są 3) zdawał egzamin na maszynistę (bo ma plecki), został maszynistą na dwa lata, a potem, przy nieukończonym ww "technikum", nienawiści ze strony wszystkich pracowników z którymi współpracował, zostaje kierownikiem i zaczyna w wdrażać swój plan zemsty (odpowiednio wyczerpująco ułożone grafiki, urlop w zasadzie nigdy, albo wtedy, gdy jemu pasuje, brak jakiekolwiek premii, zero szkoleń, ciągłe kontrole, MOBBING i to duzymi literami!) po czym mnóstwo osób odchodzi.
Kierownicy pociągów, prawowici, mają ciągle kontrole. Kontrolerzy nie potrafią powściągnąć swojego hamstwa i drą gęby na kierowników przy całym składzie ludzi.
Przepisy są tak ułożone, że każdy za wszystkich ponosi odpowiedzialność. Maszynista przejedzie semafor, wina kierownika. Maszynista przejedzie peron, wina kierownika. Wszystko sprowadza się tylko do karania i "wyciągania konsekwencji służbowych"! Czyli po premii, zdegradowanie do rangi konduktora, albo moje ulubione:"na warsztat". Co za tym idzie. Mając dziecko/dzieci, plus prawdopodobnie kredyt, a Twoja partnerka nie pracuje, jesteś zmuszony odejść, albo tyrać na dodatkowe dwa etaty, bo wisi nad Tobą lojalka (ostatnio jakieś 40.000PLN) i nie możesz się zwolnić.
Pensja? Jeśli nie robisz nic innego, prócz sprawdzania kart miejskich i czychania na najmniejsze potknięcie pasażera, żeby wystawić mu kwita (rekordzista 130 kwitów w ciągu tygodnia. To że pociąg stał po 15 min na przystanku nie było ważne. Kwit się liczył), to 4.000 może przytulisz. Jeśli natomiast nie wypisujesz kwitów każdemu, który Ci się nawinie, i bierzesz pod uwagę wszystkie aspekty Twojej pracy, czyli punktualny odjazd i pilnowanie czasu. Wystawianie biletów, sprawdzanie wszystkich miedzy najwaniejszymi stacjami, to tylko 2.500PLN przytulisz, bo na pisanie kwitów nie będziesz miał czasu.
Maszynista też nie ma łatwego życia. Kierownik poda za wczesnie odjazd, jego wina, bo powinien ruszyć o czasie.
Kontrolerzy tylko czyhają na Twoje potknięcie. Masz w nocy 2-3h postoju na stacji zwrotnej, nie przytniesz komara, bo musisz byc w tym czasie ochroniarzem i pilnować, czy ktoś Ci składu nie maluje. Więc jeśli zostaniesz przyłapany na drzemce, to od razu 100% premi poszło w las! A nie zapominaj, że musisz wrócić tym pociągiem do miejsca z którego zaczynales, więc jeszcse jakieś 3-4h maksymalnego skupienia. Nie jeden już zasnął za sterami (głośno się o tym nie mówi), albo przejechał semafor [najgorsze, co się może stać. Nie ma ratunku. Zdjecie na min poł roku. Zmiana ztanowiska pracy (warsztat) i płacy od razu! I tak z 3.200PLN dostajesz 1.500 PLN], albo peron, bo tak mocno był znurzony. I nie wiadomo kiedy i czy w ogóle da się wrócić na stanowisko.

Pieniądze. Hm... Są defraudowane przez górę. Zjazd zarządu, albo narada, to 100.000 w pinezkę, bo trzeba zrobić feste...
Ze wszystkich firm kolejowych maszyniści zarabiają najmniej. Jest to tak niska płaca, że w razie jakiejś wpadki, podczas której prokurator dobiera Ci się do tyłka, nie jesteś w stanie odłożyć wcześniej kasy, żeby móc się bronić... Zero!
Czyli idziesz siedzieć, bo na rejestratorze zamiast dozwolonego 60km/h bylo 62km/h. Czyli Twoja wina, mimo, że to nie Ty wtargnałeś na przejazd.
Stres, niepewność, mobbing, niska płaca względem odpowi
6
Zostaw swoją opinię o „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o. - Warszawa
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o.