brak logo

PPUH "PARTNER" Sp. J.

Wieprz

Opinie o PPUH "PARTNER" Sp. J.

noname 2014-09-01 09:12:10
dobra rada -unikać jak ogień wody
2
glox 2014-09-24 14:13:40
Zgadzam sie, z daleka omijac ta firme. Nieuczciwi do granic mozliwosci.
2
Łukasz 2014-11-19 18:45:40
Ja polecam, jeżdżę u nich od pół roku. Wypłata zaraz po trasie nie trzeba się prosić...
Natalia 2014-12-07 17:31:52
Pracowałam u nich 4 miesiące jako spedytor - bardzo dobre wynagrodzenie i na czas! Niestety rodzina...
patryk 2015-02-23 19:51:48
Prace spedytora polecam dla wszystkich Kumatych i zdecydowanych, świetna atmosfera w pracy oraz ciekawy system motywacyjny. Niestety praca była zbyt wymagajaca jak dla mnie.
1
Stanisław 2015-03-16 14:17:34
Rzetelna firma, miła atmosfera. Mimo małych niedociągnięć organizacyjnych – polecam
DRIVER 2015-03-22 18:18:08
Otwieram oczy leniwie. Głowa z bólu próbuje pęknąć na pół.
Rozmazany obraz i dźwięk przyciska mnie do poduszki.
Próbuje złapać ostrość. Łyk energetyka i papieros powinien pomóc.
Leniwie siadam na fotelu i wyglądam przez przednią szybę.
Tam na horyzoncie w asyście mew i delikatnych fal, słońce wynurza się z wody niczym mityczny stwór z nordyckich opowiadań.

Kolejny dzień budzi się do życia a ja razem z nim. Musze rozpocząć kolejny dzień walki o przetrwanie.
Leniwie wzrokiem penetruje otoczenie.
W oddali widzę siebie stojącego w miejscu gdzie złoty piasek flirtuje z oceanem.
Nie wiem co tam robię i o czym myślę. Na nogach nie mam butów, na głowie czapki.
Odziany jedynie w koszulkę i krótkie spodnie. Stoję nieruchomo obserwując tego mitycznego stwora.
Jedna myśl w tej chwili to czy jawa to czy sen.
Ostrość jest ale dźwięk już nie.

Wszystko w koło wygląda jakbym przez różowe okulary patrzył.
Brzegiem oceanu idąc, widzę siebie siedzącego na fotelu w samochodzie.
Dziwie się sobie, nie rozumiem dlaczego sam siebie obserwuje.
Moją głowę ogarnia strach. Ja w dwóch osobach obserwuje samego siebie.
Ten w samochodzie przeciera oczy ze zdumienia. Ja tu na plaży daje krok w tył.
Chce uciekać ale strach sparaliżował mi nogi. Ten ja w aucie, wysiadam z niego i idę do siebie tu na plażę.

Podchodzę do siebie na plaży. Moje drugie ja jest przerażone, oczy przekrwione puszczają łzy.
Przyglądamy się sobie. Próbujemy zrozumieć co się dzieje, wytłumaczyć sobie to w głowie.
Chcemy sobie wykrzyczeć swoje myśli ale głuchy dźwięk szarpał słuch.
Nie wiem co robić. Grzebie w kieszeniach w poszukiwaniu kartki i ołówka.
Może w ten sposób przekaże swojemu drugiemu Ja to co myślę i czuje.
Próżnie przeszukując kieszenie znajduje jedynie pojemnik do robienia baniek.
W tym samym momencie piękne niebiesko niebo pokrywa się czarnymi chmurami.
Towarzyszący im silny wiatr próbuje nas rozdzielić. Nie wiem dlaczego ale otwieram pojemnik i puszczam bańki. Duże, kolorowe. Nagle moje drugie ja dotyka palcem jedną z nich. Bańka pęka…Wraca świat równoległy, ten rzeczywisty.

Chwilę później jest już ciemno. Jest strasznie zimno i pada deszcz. Dookoła pełno niebieskich fleszy rozświetlających noc.
Teraz leże na noszach otulony kocem termicznym. Moją szyje opatula kołnierz ortopedyczny, a resztę ciała pasy. Zimny wiatr i deszcz tną mi poliki.
Słyszę krzyki, biegających ludzi w kolorowych kamizelkach. Nie rozumiem ich, nie rozumiem ich języka. Otwieram oczy, łapię ostrość i ogarniam rzeczywistość.

Moje drugie ja zanim zniknęło, wydusiło tylko do mnie: Uważaj!
Chcę wrócić do swojego snu i samego siebie. Próbuje odpływać, czuje ból i zmęczenie.
Niestety nie mogę, ból głowy, strach, stres nie pozwalają mi stąd uciec. W końcu zadałem sobie pytanie, co się stało? Długo nie musiałem czekać by odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Gdy wrzucali mnie do karetki, zobaczyłem swoje roztrzaskane auto. Przez ciągłą presję i terror spedycji przegrałem walkę ze zmęczeniem. Przegrałem szczęśliwie, bo żyję….

Ten wypadek miałem kilka lat temu ale pamiętam to jakby to było wczoraj. Ku przestrodze dla innych. Nie dajcie sobą pomiatać, życie macie tylko jedno. Tekst poświęcam wszystkim kierowcom którzy nie mieli tyle szczęścia co ja.
2
Oszukany 2016-10-05 21:39:28
Nie polecam. Na rozmowie oferują zupełnie inne zarobki niż w rzeczywistości. Chcą zatrudniać na część etatu a reszta pod stołem...
Zostaw swoją opinię o PPUH "PARTNER" Sp. J. - Wieprz
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie PPUH "PARTNER" Sp. J.