Logowanie dla kandydatów/kursantów

Rejestracja | Zapomniałem hasła

Logowanie dla Pracodawców

Rejestracja pracodawcy | Zapomniałem hasła

Nowe zasady dotyczące cookies
Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

plus Dodaj ofertę pracy | Logowanie
Szkoła Policealna
Kursy / Szkolenia - zobacz wszystkie 199!
Praca w Niemczech dla opiekunek - płacimy o 1000 zł więcej niż konkurencja
Sortuj: Najnowsze | Najstarsze

Opinie o Open Finance

Pracowałeś w firmie Open Finance i chcesz podzielić się opinią o niej? A może chciałbyś w niej pracować i zastanawiasz się, jakie warunki oferuje pracodawca? Dodaj wpis - może on pomóc Tobie i innym zainteresowanym osobom w uzyskaniu poszukiwanych informacji.

zdjecie uzytkownika
natalin - 2014-03-18 11:18:04 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Nikomu nie polecem. (usunięte przez administratora)Żenada, najgorsze miejsce w którym pracowałem. Jak chcesz być Doradcą pracuj w Expanderze czy Notusie tam komfort pracy jest duuużo lepszy i poszanowanie pracownika ogromne.
zdjecie uzytkownika
zaciekawiona - 2014-04-10 16:22:51 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Czy możenie podzielić się opiniami dot. stanowiska Asystentki dyrektora oddziału.
Niedawno pojawiła się taka oferta pracy i zastanawiam się czy nie złożyć swojego CV.
zdjecie uzytkownika
MAX - 2014-06-27 13:53:51 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
NAUCZĄ CIEBIE JAK OSZUKIWAĆ KLIENTÓW A PÓŹNIEJ ZWOLNIĄ Z ART 52 KP JAK NAJDALE OD TYCH MATACZY I KOMBINATORÓW
zdjecie uzytkownika
anonim - 2014-06-27 16:07:50 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Cześć, jestem studentem zarządzania. Poszukuję właśnie pracy na okres studiów. Jednym z pomysłów jest zostanie na ten okres doradcą finansowym. Czy open finance poszukuje do pracy również studentów? Wiadomo mój czas czsaem jest ograniczony ćwiczeniami, ale posiadam dużo czasu, który mogę poświęcić pracy. Jeszcze jedno moje pytanko. Czy w ogóle warto, bo sam już słyszałem różne opinie i się nad tym zastanawiam
zdjecie uzytkownika
Piotr Szymański - 2014-06-29 11:38:13 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [anonim - 2014-06-27 16:07:50]:
Szanowny Panie,

serdecznie zapraszamy do pracy w naszej firmie. Stanowisko doradcy finansowego wymaga bardzo dużej wiedzy i doświadczenia, a także odpowiedniego wyczucia. Przede wszystkim jednak wymaga chęci niesienia pomocy Klientom, którzy zawierzają nam swoje losy. Gwarantuje Panu, że każdy doradca naszej firmy jest gotowy do udzielania fachowej i profesjonalnej usługi doradczej.

Pozdrawiam, (usunięte przez administratora)
Online Ekspert Open Finance
zdjecie uzytkownika
komar - 2014-06-29 15:07:40 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr Szymański - 2014-06-29 11:38:13]:
Polisocyrograf
Maciej Wesołowski
10.04.2013 , aktualizacja: 10.04.2013 11:55

Wcisnąłem ludziom mnóstwo polis. Będę musiał żyć ze świadomością, że wielu oszukałem. Byłem narzędziem do ich okradania
Łukasz: - To bardzo dobry produkt jest, bardzo dobry. Żyje z niego cała armia ludzi: od szefa sprzedaży po doradcę klienta. Każdy zgarnia sowitą prowizję. Problem ma tylko klient, który musi to wszystko sfinansować.

Maks: - Klientowi trzeba pokazać cel. Gdy ma już go przed oczami, sprzedaż to bułka z masłem.
Łukasz: - Jak złowić klienta? Trzeba go przekonać, że robi właśnie interes życia.

Maks: - Co może być celem? Emerytura, dom, egzotyczne wakacje, przyszłość wnuczka... Wariantów jest sporo, ale wizja biedy na emeryturze działa chyba najlepiej. Wystarczy postraszyć prawdopodobną katastrofą ZUS-u.

Łukasz: - Haczyk trzeba zarzucić szybko. W trzy-cztery minuty najwyżej. Jak zobaczymy w jego oczach zainteresowanie, znaczy, że jest na żyłce. Potem wystarczy już tylko podciąć.

Maks: - Dla klienta, który przychodzi do banku i jakiś koleś zamiast lokaty chce mu zaproponować jakieś dziwne combo: lokata plus polisa, mam tylko jedną radę: wstań i spier... stamtąd najdalej jak tylko możesz.

Urszula Seweryn, 60-letnia inżynier z Warszawy, umowę ubezpieczenia z funduszem kapitałowym towarzystwa Axa podpisała w 2011 r. w biurze pośrednika Open Finance: - Kończyły mi się lokaty. Doradca, którego już znałam, zaproponował mi półroczną lokatę z dobrym, 13-procentowym, oprocentowaniem, pod warunkiem jednoczesnego wejścia w polisę. Od ponad dziesięciu lat jestem ciężko chora, zmagam się z nowotworem, mam przeszczepioną wątrobę. Powiedziałam więc agentowi, że nie interesują mnie umowy długoterminowe. Zaproponował pięcioletnią. A gdy zapytałam, czy będzie można ją wcześniej rozwiązać, powiedział: "Proszę się nie martwić, damy radę". Wykupiłam dwie polisy, po 12 tys. każda. Dopiero potem zauważyłam, że na podpisanej umowie agent odhaczył, że dołącza ogólne warunki ubezpieczenia oraz tabelę opłat i prowizji, mimo że ich nie dostałam. Okazało się też, że po pięciu latach wpłacania po 12 tys. zł co 12 miesięcy na każdą z polis następuje okres kolejnych pięciu lat, gdy muszę wkładać po 1900 zł rocznie. Przez te dziesięć lat nie mogę tych pieniędzy wybrać, bo grożą mi horrendalne opłaty likwidacyjne: dwukrotność zainwestowanych środków po pierwszym i drugim roku, półtora po trzecim, 1,4 składki po szóstym. Dopiero w 11. roku oszczędzania mogłabym spodziewać się wypłaty tego, co zainwestowałam. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, czym prędzej zerwałam umowę. Uznałam, że lepiej stracić 24 tys. teraz niż 100 czy 200 tys. później. Moje skargi zarówno do Open Finance, jak i Axy nie przyniosły rezultatu. Czuję się wmanewrowana w polisę.
Zainwestowaliśmy ponad 40 mld zł w polisy inwestycyjne: Nie ma polisy od pułapek w polisach inwestycyjnych

Niedawno pani Urszula przyłączyła się do pozwu zbiorowego przeciwko towarzystwu ubezpieczeniowemu.

Co to jest UFK?

Polisa inwestycyjna, a konkretnie polisa ubezpieczeniowa z funduszem kapitałowym (UFK), to długoletni produkt finansowy, który obliguje klienta do regularnych miesięcznych lub rocznych wpłat przez minimum dziesięć lat. Łączy w sobie elementy zwykłej polisy ubezpieczeniowej z zarabianiem w funduszu inwestycyjnym. Według samych towarzystw ubezpieczeniowych UFK "daje ochronę ubezpieczeniową, możliwość oszczędzania i szansę inwestowania" jednocześnie. Środki gromadzone przez klienta inwestowane są w akcje, obligacje oraz surowce: zboże, ropę, metale. W wielu przypadkach takie polisy mają niewiele wspólnego z rzeczywistym ubezpieczeniem na życie, np. w niektórych odszkodowanie na wypadek śmierci klienta to symboliczna złotówka, 50 czy 100 zł. Agenci często przedstawiają więc UFK jako wygodne narzędzie pomnażania oszczędności. Temu służą premie w postaci np. dodatkowych 10 proc. zysku po roku i dwóch latach oszczędzania.

Problem w tym, że zysków nie można skonsumować przed upływem 10 czy 15 lat. Za zerwanie umowy grożą ogromne, sięgające nawet 200 proc. wkładu opłaty likwidacyjne. Także po upływie tego czasu zyski mogą okazać się dużo niższe od zakładanych - na skutek inflacji czy niekorzystnej sytuacji na rynkach finansowych. O tym m.in. pisała rzecznik ubezpieczonych Aleksandra Wiktorow w raporcie za rok 2012. Zaniepokoiły ją powtarzające się skargi klientów, którzy zainwestowali w UFK często duże pieniądze, a potem okazywało się, że nie byli świadomi, co podpisują.

Klienci skarżą się na podobny mechanizm zawierania umów: są informowani, że UFK to bezpieczna forma oszczędzania, gwarantująca zysk wyższy niż na tradycyjnej lokacie. Często nie mają świadomości, czym UFK różni się od lokaty. Nie rozumieją, że ich pieniądze są na wiele lat zamrażane i obciążone opłatami administr
zdjecie uzytkownika
komar - 2014-06-29 15:17:26 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr Szymański - 2014-06-29 11:38:13]:
CD
''To majstersztyk w obejściu przepisów prawa'': Miażdżący raport o polisach inwestycyjnych

List do "Gazety". Witold Kolmasiak z Radomska: "Jako emeryt miałem odłożone 20 000 zł i chciałem je zainwestować, i zdecydowałem się obstawić na 2 lata WIG 20. Doradca zasugerował mi zrobienie tej inwestycji poprzez ubezpieczenie na życie, co miało gwarantować mi niepłacenie podatku Belki. Umowę zawarłem, opłaciłem 513 zł kosztów dla Open. Po dwu latach zabrano mi 4000 zł z zainwestowanych środków, bo w polisie napisano, że jak przeżyję te 2 lata, to należy mi się 80 proc. zainwestowanego kapitału, i to jest rozbój w biały dzień (...) Ja już zwracałem się w tej sprawie do Rzecznika Praw Konsumentów. Skierowano mnie do KNF, a ta do Sądu Polubownego, ten za opłatę zorganizował mi mediację, na której przedstawiciel Open stwierdził: >>podpisał pan cyrograf, teraz musi pan oddać duszę (pieniądze)<<".

Doradca: Strach i pazerność

- Tak, to jest coś jak cyrograf. Podpisujesz, a na następne 10 czy 15 lat jesteś uwiązany - wyjaśnia Maks. Wysoki, pewny siebie, koło trzydziestki. W branży osiem lat, ostatnio jako junior ekspert w firmie zajmującej się dystrybucją produktów finansowych. Prosi o utajnienie personaliów. - Dlaczego ludzie dają się w to wkręcić? Strach i pazerność. Tym się gra.

Klient przychodzi, bo boi się biedy, głodowej emerytury, ale też liczy, że kiedyś będzie go na wszystko stać. I chce być lojalny wobec rodziny. Więc odpowiada się na jego potrzeby. "Jak ma na imię pański syn?". "Jaś". "A Ile lat ma Jasio?". "Roczek". "A wie pan, ile kosztuje rok na Uniwersytecie Warszawskim, na Wydziale Prawa?" "Nie". "9800. A jeśli Jaś za 18 lat będzie chciał się tam kształcić?!". Używamy imion, zdrobnień, bo wtedy łatwiej zwizualizować i wygenerować cel.

Wcześniej jednak trzeba klienta otworzyć. Do tego potrzebna jest dobra atmosfera, jakieś gadki o pierdołach. "A gdzie pan zaparkował? A ma pan karteczkę za szybą? Nie? To proszę lecieć, bo o 15.30 codziennie przychodzi tam straż miejska. Ja zaczekam". Tu działa zasada wzajemności. On już zakodował w podświadomości: "Dostałem coś od tego człowieka, muszę mu się jakoś odwdzięczyć". Jak widzimy, że klient coś wie na temat finansów, podbijamy: "Widać od razu, że pan się zna na inwestowaniu, pan jest inteligentnym człowiekiem, więc sam pan widzi, że to świetny produkt". Nie zna się, nigdy wcześniej nie inwestował? "Ten produkt przygotowaliśmy z myślą o klientach takich jak pan. O ludziach, którzy zaczynają przygodę z inwestowaniem. Ustalmy, co jest dla pana ważne. Emerytura, wymarzony jacht, dom, wcześniejsza spłata kredytu? OK, jeśli chce pan mieć to z głowy, zapewnimy profesjonalistę, który będzie tym sprawnie zarządzał. To jeden z tych, którzy codziennie zarządzają bilionami dolarów. Np. z Credit Suisse".

List do "Gazety". Lesław Chodorowicz z Warszawy: "W momencie podpisywania umowy przedstawicielka w filii Getin Banku zapewniała, że jest to bezpieczna i korzystna lokata na życie, zdecydowanie lepsza niż lokata bankowa np. na 5 czy 6 miesięcy, że ona też taką ma! Po niespełna roku dowiedziałem się od klientów banku, że mało że nie zaoszczędzili, to jeszcze ponieśli straty. Próba kilkakrotnego wycofania się z umowy kończyła się zapewnieniem pracowników GB, żeby jeszcze poczekać, że się odbije i wszystko się zmieni (...) To zwykłe naciąganie starszych ludzi na wieloletnie lokaty, którzy z racji chociażby swojego wieku nie rozumieją zawiłości umów i pułapek zawartych w regulaminach, a prowadzących do utraty jedynych oszczędności".

Doradca: Nie rozumieją, co podpisują

- Dlaczego te polisy tak dobrze szły? Bo często były dodawane jako lep do lokaty. "Jak kupi pan polisę, to lokata będzie dużo lepiej oprocentowana - zamiast 5 proc. np. 8 albo i 10 proc.". No i ludzie na to lecieli. Ale lokata po paru miesiącach się kończy, a zostaje kula u nogi w postaci kiepskiej polisy. Zdarza się też, że bank dorzuca ten program do kredytu hipotecznego. Dzięki temu obniża oprocentowanie kredytu.

Łukasz. Szczupły, przystojny, modnie ubrany. Ma 31 lat i przedstawia się jako humanista, filolog. Przez ponad rok pracował jako doradca klienta w banku. Więcej nie powie, boi się zemsty kolegów bankowców. Z bankowością nie chce mieć więcej nic wspólnego: - Wcisnąłem ludziom mnóstwo polis. I to jest mój osobisty dramat. Będę musiał żyć ze świadomością, że wielu ludzi, chcąc nie chcąc, oszukałem, wpuściłem w maliny. Byłem narzędziem do ich okradania. Choć zdałem sobie z tego sprawę dopiero po kilku miesiącach pracy. Następne kilka zajęła mi decyzja o jej porzuceniu.

Na czym polega okradanie klientów? Oni podpisują umowę, ale jej nie rozumieją. Nie wiedzą, że nie ma żadnej g
zdjecie uzytkownika
komar - 2014-06-29 15:19:22 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr Szymański - 2014-06-29 11:38:13]:
cd
Klient: chciałem wspomóc córkę

Roman Komar ma 76 lat, jest emerytowanym inżynierem. Ponad rok temu, tuż przed 75. urodzinami, przyszedł do oddziału Getin Banku, by przedłużyć lokatę. Zainwestował oszczędzone 30 tys., by wspomóc córkę, która zbierała na mieszkanie. Na miejscu dał się przekonać, że dużo bardziej opłacalny będzie podział środków między tradycyjną lokatę i UFK "Kwartalny Profit". Na polisę poszło dwie trzecie oszczędności. Dziś przyznaje, że nie do końca rozumiał wszystkie warunki umowy. Zdziwił się, gdy po pół roku chciał podjąć pieniądze z odsetkami. Pani z okienka stwierdziła, że może mu wypłacić 11 400. Resztę pożarła tzw. opłata likwidacyjna, kara za wcześniejsze rozwiązanie zawartej na dziesięć lat umowy.
Sprzedawcy polis inwestycyjnych nie mówią prawdy: Maciej Samcik sprawdza, kto ukrywa najwięcej

Od tego czasu Roman Komar śle kolejne pisma reklamacyjne do banku. Pokazuje mi wykresy, którymi do kupna UFK zachęcała go bankowa opiekunka klienta. Dynamicznie rosnąca krzywa i podpis: "Na inwestycje trzeba zawsze spojrzeć długoterminowo. W ciągu ostatnich 5 lat (od 05.01.2007 do 02.01.2012) indeks wzrósł o 74,3 proc., co daje 11,8 proc. w skali roku".

Doradcy: Bazujemy na marzeniach

Maks: - To, jaki procent zysku obiecasz klientowi, zależy tylko od twojego sumienia jako sprzedawcy. Bo nikt nie przewidzi, jak będą zachowywać się rynki przez te kilkanaście lat. A polisy inwestycyjne są ściśle z tym powiązanie. Żeby klienta przekonać, pokazuje się wykresy. Jak sprzedawca jest cwany, wyciąga wykres z czasów hossy i pokazuje: "Proszę, jak ten fundusz szybko zyskuje na wartości, nawet mimo drobnych spadków". Kłamstwa w tym nie ma. Ale całej prawdy też nie. Gdy klient pyta o opłatę likwidacyjną, odwracasz kota ogonem. "Przecież to dla pańskiego dobra. To powinno nazywać się opłatą motywacyjną! Dzięki temu za 15 lat będzie miał pan z tego pieniądze. Gdyby nie to, za rok by pan wszystko wybrał i przehulał!".

Łukasz: - Te umowy celowo są rozbite na kilka elementów: umowa, aneksy, warunki ubezpieczenia, regulaminy. Jest tego od cholery i jeszcze maczkiem. Doświadczeni prawnicy przyznają, że ciężko to od razu zrozumieć. Nikt więc nie czyta, każdy podpisuje. Potem zawsze można powiedzieć: nie wiem, skąd pana pretensje, przecież wszystko jest w umowie?!

Oczywiście opowiadać można o tym na tysiąc sposobów. Ważna jest nomenklatura. "Historyczny zysk" brzmi słabo, ale "zysk średnioroczny" budzi zaufanie. Nie mówi się "10 lat", ale "120 miesięcy". Mało kto przelicza. Niby drobiazgi, ale ważne. Zwracaliśmy sobie na to uwagę na szkoleniach wewnętrznych. Spotykaliśmy się często po godzinach, by potrenować: doradca próbował coś wcisnąć innemu doradcy. Cały czas bazuje się na emocjach. Na marzeniach. Na tym, że ludzie chcą zapewnić dobrobyt swym bliskim.

Maks: - Żeby lepiej sprzedawać, szkoliłem się z NLP [neurolingwistyczne programowanie, czyli zbiór technik komunikacyjnych. Według jej twórców NLP zwiększa automotywację, zdolności negocjacyjne i umiejętności uwodzenia]. Pomaga, ale nic nie zastąpi doświadczenia. Są klienci, do których trzeba dużo gadać, i tacy, którym trzeba rysować. Dużo cyfr, strzałek, kółeczek. Każdy wątek puentujemy pytaniem: "Tak?", "Zgadza się?", "Prawda?", zmuszając klienta do potwierdzenia. Kiedy już przyzwyczai się do tego "tak", łatwiej przytaknie, gdy będzie musiał podpisać się pod umową. Jak jest milczący, trzeba go sprowokować, by zaczął mówić. Najstarsza zasada sprzedaży: "Klient mówi, ty sprzedajesz". Jak tylko siedzi i słucha, szybko się nudzi. Najgorsi są tacy, co przychodzą skwaszeni, z rękami założonymi na piersiach. Jedyna metoda na takiego to zrobić z niego kretyna. Zalać go fachową terminologią i udowodnić, że nie ma o finansach pojęcia. Do tego warto pograć na jego poczuciu własnej wartości. "Koledzy w pana wieku mają domy, samochody i miliony na różnych kontach. A pan co?". I nawet taki typ wreszcie się łapie. Przychodzi moment, kiedy zaczyna mu się coś podobać, on by już coś chciał. Wtedy trzeba roztoczyć wizję. Że to taki światowy produkt, że można inwestować w ropę, w metale, w rynki krajów dynamicznie rozwijających się.
Bat na rozrzutnych: Polisy unit-link. Zysk pod parasolem?

I cały czas trzeba mu przypominać o celu. Jeżeli człowiek zdefiniował sobie cel, zapalił się do niego, to już jest pozamiatane. Proszę mi wierzyć, nie ma odpornych klientów, są tylko słabi sprzedawcy. No dobra, jest 10 procent klientów, na których nic nie działa. Ale to, wiadomo, ryzyko zawodowe.

List do "Gazety". Z.G. z Warszawy: "W dniu 30.08.2011 podpisałem polisę nr 391-2059936 w biurze Open Finance w Warszawie u doradcy finansowego, który poinformował mnie, że wpłacając 20 000
zdjecie uzytkownika
komar - 2014-06-29 15:20:00 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr Szymański - 2014-06-29 11:38:13]:
cd
Klient: chciałem wspomóc córkę

Roman Komar ma 76 lat, jest emerytowanym inżynierem. Ponad rok temu, tuż przed 75. urodzinami, przyszedł do oddziału Getin Banku, by przedłużyć lokatę. Zainwestował oszczędzone 30 tys., by wspomóc córkę, która zbierała na mieszkanie. Na miejscu dał się przekonać, że dużo bardziej opłacalny będzie podział środków między tradycyjną lokatę i UFK "Kwartalny Profit". Na polisę poszło dwie trzecie oszczędności. Dziś przyznaje, że nie do końca rozumiał wszystkie warunki umowy. Zdziwił się, gdy po pół roku chciał podjąć pieniądze z odsetkami. Pani z okienka stwierdziła, że może mu wypłacić 11 400. Resztę pożarła tzw. opłata likwidacyjna, kara za wcześniejsze rozwiązanie zawartej na dziesięć lat umowy.
Sprzedawcy polis inwestycyjnych nie mówią prawdy: Maciej Samcik sprawdza, kto ukrywa najwięcej

Od tego czasu Roman Komar śle kolejne pisma reklamacyjne do banku. Pokazuje mi wykresy, którymi do kupna UFK zachęcała go bankowa opiekunka klienta. Dynamicznie rosnąca krzywa i podpis: "Na inwestycje trzeba zawsze spojrzeć długoterminowo. W ciągu ostatnich 5 lat (od 05.01.2007 do 02.01.2012) indeks wzrósł o 74,3 proc., co daje 11,8 proc. w skali roku".

Doradcy: Bazujemy na marzeniach

Maks: - To, jaki procent zysku obiecasz klientowi, zależy tylko od twojego sumienia jako sprzedawcy. Bo nikt nie przewidzi, jak będą zachowywać się rynki przez te kilkanaście lat. A polisy inwestycyjne są ściśle z tym powiązanie. Żeby klienta przekonać, pokazuje się wykresy. Jak sprzedawca jest cwany, wyciąga wykres z czasów hossy i pokazuje: "Proszę, jak ten fundusz szybko zyskuje na wartości, nawet mimo drobnych spadków". Kłamstwa w tym nie ma. Ale całej prawdy też nie. Gdy klient pyta o opłatę likwidacyjną, odwracasz kota ogonem. "Przecież to dla pańskiego dobra. To powinno nazywać się opłatą motywacyjną! Dzięki temu za 15 lat będzie miał pan z tego pieniądze. Gdyby nie to, za rok by pan wszystko wybrał i przehulał!".

Łukasz: - Te umowy celowo są rozbite na kilka elementów: umowa, aneksy, warunki ubezpieczenia, regulaminy. Jest tego od cholery i jeszcze maczkiem. Doświadczeni prawnicy przyznają, że ciężko to od razu zrozumieć. Nikt więc nie czyta, każdy podpisuje. Potem zawsze można powiedzieć: nie wiem, skąd pana pretensje, przecież wszystko jest w umowie?!

Oczywiście opowiadać można o tym na tysiąc sposobów. Ważna jest nomenklatura. "Historyczny zysk" brzmi słabo, ale "zysk średnioroczny" budzi zaufanie. Nie mówi się "10 lat", ale "120 miesięcy". Mało kto przelicza. Niby drobiazgi, ale ważne. Zwracaliśmy sobie na to uwagę na szkoleniach wewnętrznych. Spotykaliśmy się często po godzinach, by potrenować: doradca próbował coś wcisnąć innemu doradcy. Cały czas bazuje się na emocjach. Na marzeniach. Na tym, że ludzie chcą zapewnić dobrobyt swym bliskim.

Maks: - Żeby lepiej sprzedawać, szkoliłem się z NLP [neurolingwistyczne programowanie, czyli zbiór technik komunikacyjnych. Według jej twórców NLP zwiększa automotywację, zdolności negocjacyjne i umiejętności uwodzenia]. Pomaga, ale nic nie zastąpi doświadczenia. Są klienci, do których trzeba dużo gadać, i tacy, którym trzeba rysować. Dużo cyfr, strzałek, kółeczek. Każdy wątek puentujemy pytaniem: "Tak?", "Zgadza się?", "Prawda?", zmuszając klienta do potwierdzenia. Kiedy już przyzwyczai się do tego "tak", łatwiej przytaknie, gdy będzie musiał podpisać się pod umową. Jak jest milczący, trzeba go sprowokować, by zaczął mówić. Najstarsza zasada sprzedaży: "Klient mówi, ty sprzedajesz". Jak tylko siedzi i słucha, szybko się nudzi. Najgorsi są tacy, co przychodzą skwaszeni, z rękami założonymi na piersiach. Jedyna metoda na takiego to zrobić z niego kretyna. Zalać go fachową terminologią i udowodnić, że nie ma o finansach pojęcia. Do tego warto pograć na jego poczuciu własnej wartości. "Koledzy w pana wieku mają domy, samochody i miliony na różnych kontach. A pan co?". I nawet taki typ wreszcie się łapie. Przychodzi moment, kiedy zaczyna mu się coś podobać, on by już coś chciał. Wtedy trzeba roztoczyć wizję. Że to taki światowy produkt, że można inwestować w ropę, w metale, w rynki krajów dynamicznie rozwijających się.
Bat na rozrzutnych: Polisy unit-link. Zysk pod parasolem?

I cały czas trzeba mu przypominać o celu. Jeżeli człowiek zdefiniował sobie cel, zapalił się do niego, to już jest pozamiatane. Proszę mi wierzyć, nie ma odpornych klientów, są tylko słabi sprzedawcy. No dobra, jest 10 procent klientów, na których nic nie działa. Ale to, wiadomo, ryzyko zawodowe.

List do "Gazety". Z.G. z Warszawy: "W dniu 30.08.2011 podpisałem polisę nr 391-2059936 w biurze Open Finance w Warszawie u doradcy finansowego, który poinformował mnie, że wpłacając 20 000
Oferty Pracy odpowiedz
2014-06-25
Żródło: pracuj.pl
Rzeszów
(Sanok)
Open Finance to największa  i ciesząca sie zaufaniem firma doradztwa finansowego w Polsce. Swoją pozycję zawdzięczamy połączeniu wieloletniego doświadczenia oraz nowoczesnego podejścia do zarządzania finansami naszych Klientów. Firma prowadzi 156 oddziałów na terenie całej Polski, w których pracuje ponad 1000 doradców. Dowiedz sie więcej na www.open.pl W związku z bardzo dynamicznym rozwojem Open Finance aktualnie poszukuje kandydatów na stanowi
zdjecie uzytkownika
KOMAR - 2014-06-30 17:30:18 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Oferty Pracy - 2014-06-30 17:30:17]:
jednorazowo na rok będę ubezpieczony w funduszu kapitałowym. Ponieważ moje doświadczenia finansowo-bankowe są żadne, korzystałem z usług Open Finance i jej doradców finansowych, aby nie stracić zainwestowanych pieniędzy (...) Nikt mnie nie poinformował, że jest to pierwsza rata, a składkę muszę opłacać jeszcze przez osiem lat. Nadmieniam, że nigdzie we wniosku - certyfikacie z dnia 30.08.2011 nie jest napisane, że jest to pierwsza rata. Ponieważ zapomniałem zabrać ze sobą okularów, nie czytałem warunków ubezpieczenia napisanych bardzo drobnym drukiem".

Doradcy: Kto w domu nosi spodnie?

Maks: - Pytam klienta: "Pan żonaty?". "Tak". "Ale widzę, że przyszedł pan sam, czyli to pan w tym domu nosi spodnie, prawda?". Klient od razu staje się ważniejszy.

- Taki tekst naprawdę kogoś łechce?
- Oczywiście. Zdziwiłby się pan, jak wielu puchnie w oczach w takich sytuacjach. Myślą: nawet taki mądry pan finansista zauważył, że jestem samcem alfa i to ja rządzę w domu.

- Jaką furtkę to panu otwiera?

- Bardzo ważną. Po takim tekście on nie może mi na końcu odpowiedzieć, że musi to przedyskutować z żoną. Od tego momentu wie, że musi być konkretny, decyzyjny.

Łukasz: - Co jeszcze pomaga w sprzedaży? Atrakcyjność zewnętrzna. W tym fachu prezencja liczy się bardziej od wykształcenia. Śliczne dziewczyny w kontaktach z mężczyznami zawsze mają kilkakrotnie lepszą skuteczność niż faceci. Kiedy umawiały się z bogatym klientem, zawsze były lepiej ubrane, umalowane. Dekolt większy, spódniczka krótsza, jakaś biżuteria. Całe przedstawienie się z tego robiło. Taka ślicznotka niby przypadkiem koło niego przechodzi, nachyla się. Zanim zacznie biznes, on musi mieć szansę, by ją sobie dokładnie obejrzeć. Ona wie, że po takim wstępie namówienie go do kupna polisy jest już formalnością.

Inna metoda: sprzedaż od niechcenia, nonszalancja. Na zasadzie: "Mnie nie zależy, przed panem leży fantastyczny produkt, jeśli pan tego nie umie docenić, to pańska strata". Sam byłem zaskoczony, jak to znakomicie działa. Widziałem kiedyś sprzedawcę, który osiągał świetne wyniki w ten sposób. To już nie była nawet nonszalancja, raczej chamstwo. "Nad czym tu się zastanawiać? To jest szansa na dużą kasę! Trzeba być skończonym ignorantem, żeby z tego nie skorzystać". "No nie wiem, nie wiem". Sprzedawca: "Znakomity produkt. Sam go mam. Wpłaci pan marne 200-300 zł miesięcznie, a za 15 lat wnuczek będzie mógł sobie dołożyć to do mieszkania".


Klient: Zawiadomiłem prokuraturę

Edmund Lisiewicz, 65-letni emerytowany oficer z Częstochowy, umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym podpisał w marcu ubiegłego roku. - Początkowo myślałem, że to kolejna lokata. Pracownik Open Finance zaproponował mi tradycyjną lokatę Getin Banku z oprocentowaniem 13,9 przy jednoczesnym zakupie innej lokaty, którą przedstawiał jako "ubezpieczoną" - w firmie Axa. Miał to być produkt trzyletni, przy czym po pierwszych dwóch latach miałem dostać premie po 2 tys. zł - 10 proc. z 20 tys., które miałem wpłacać. Poza tym doradca obiecał mi zyski z "lokaty" na poziomie plus minus 8 proc. w skali roku. Brzmiało znakomicie. I dopiero po trzech miesiącach, kiedy przyszedłem zrealizować tę pierwszą lokatę, okazało się, że z 13,9 proc. zysków zrobiło się 9, a co gorsza, ta druga niby-lokata jest bandycką polisolokatą, do tego nie na trzy lata, ale na dziesięć. Według niej przez następną dekadę zobowiązywałem się płacić Axie po 20 tys. rocznie. Gdybym nie chciał, straszyli mnie karami: 200 proc. wkładu za zerwanie po pierwszym i drugim roku, 150 po trzecim. Nie mogłem tego wiedzieć, bo pracownik Open Finance nie dał mi ogólnych warunków ubezpieczenia, odhaczył tylko, że zapoznałem się z nimi za jego pośrednictwem. A kiedy o to poprosiłem, stwierdził, że wszystkie przekazał mi ustnie, a ten dokument nie miałby dla mnie żadnego znaczenia. Uznałem, że to skandal. Ja mam już swoje lata i lokowanie pieniędzy na tak długi czas wydaje mi się nieracjonalne. Zacząłem pisać reklamacje - do Open Finance, Getin Banku, Axy, a także skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz rzecznika ubezpieczonych. Moje reklamacje zostały uwzględnione. Axa zwróciła mi zainwestowane pieniądze z odsetkami ustawowymi, z kolei Open Finance zaproponował ugodę: zwrot różnicy pomiędzy obiecywanymi 13,9 a 9 proc. na lokacie w zamian za zrzeczenie się wszelkich roszczeń wobec ich firmy. To mnie zaniepokoiło. Nie zgodziłem się, bo jestem przekonany, że ich pracownik oszukał mnie z premedytacją, licząc na prowizję, a firma jest za niego odpowiedzialna. Poza tym nie sądzę, by robił takie rzeczy bez wiedzy przełożonych. Z ośmioma innymi osobami, które mają podobne historie, złożyłem zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zarzucam pracownikowi, który mnie na te polis
zdjecie uzytkownika
komar - 2014-06-30 17:32:13 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Oferty Pracy - 2014-06-30 17:30:17]:
I CO TY NA TO TY PSEUDO DORADCO SZYMAŃSKI MASZ CZELNOŚĆ JESZCZE DALEJ KŁAMAĆ I OSZUKIWAĆ
zdjecie uzytkownika
anonim - 2014-06-30 18:57:58 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
panie Piotrze to ja mam teraz wątpliwość, czy potrzebna jest wiedza bardziej czy chęci? Pewnie wiedze nabywa się na szkoleniu tylko i wyłącznie, bo zapewne nikt to przychodzi tak o po prsotu do pracy nie zna wszystkich produków które sprzedaje i tego jak to się robi. dobrze by było jakby Pan jako pracownik napisał jak wygląda proces rekrutacji nowych pracowników. Z góry dziękuję za pomoc, ale też czekam z niecierpliwością na odpowiedź
zdjecie uzytkownika
jan.konnicki - 2014-07-01 23:59:34 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
Odpowiedź na: [mini - 2013-10-20 13:31:33]:
Posiadam kontakty do kilkuset osób z całej polski poszukujących kredytu hipotecznego, gotówki lub
k. firmowego- najwięcej (hipoteki). LEADY są z różnych miast, ( najwięcej z Trójmiasta) cały czas dochodzą nowe.

nawiąże współpracę i oddam te kontakty za 20-30% od prowizji
zainteresowanych współpracą proszę o
<(usunięte przez administratora)
zdjecie uzytkownika
muszka - 2014-07-02 16:00:31 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Mialem doczynienia zaraz po maturze z tzw 'doradctwem finansowym' w innej firmie niz open finance, ale mam jakies doswiadczenie. jestem teraz po 1 roku studiow i mialem rok przerwy odp pracy. ta poprzednia firma niestety upadla i nawet nie wyplacono mi wszystkich pieniedzy, a teraz chcialbym znalezc nowa firme i pomyslalem o duzej firmie, znanej na rynku. jakie wynagrodzenie jest offerowane doradcy, ktory dopiero zaczyna w open finance?
zdjecie uzytkownika
BigM - 2014-07-05 11:32:13 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Praca nie jest łatwa, wiele osób nie daje rady ale zdecydowanie polecam! Osoby pracowite, zaangażowane i posiadające zdolności sprzedażowe spokojnie zarabiają 5-6K netto, w dobrym miesiącu nawet 8-9K. Słabsze osoby zarabiają mniej. Atmosfera przyjazna, ludzie mili i pomocni.
zdjecie uzytkownika
nonie - 2014-07-05 14:33:00 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
A na jakich stanowiskach tyle zarabiają? Już dajcie sobie spokój, nikt i tak nie wierzy w te wasze "złote góry" :) Ciekaw jestem jak się czujecie gdy patrzycie w lustro na swoje oblicze :D
W państwie prawa tacy jak wy siedzieliby albo za kratami albo na kasie :) tam byscie nadal próbowali okłamywać i okradać emerytów, ale przynajmniej byłaby mniejsza szkodliwość :)
zdjecie uzytkownika
muszka - 2014-07-07 12:51:06 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Stawki 7-8 tysiakow netto to powiem szczerze sa pociagajace. chociaz pewnie trzeba sie narobic i postarac o to mocno. dla osoby, ktora nie stara sie nalezycie jaka jest podstawa ? stawki te troszke az niesamowicie wygladaja, ale zawsze warto przekonac sie na wlasnej skorze. przeciez mozna sie tylko milo zaskoczyc.
zdjecie uzytkownika
anka - 2014-07-11 12:07:18 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (2)
Pracowałam przez rok jako opiekun klienta w contact center w Lublinie.

Każdemu, kto chce tam składać CV, kto wybiera się na rozmowę lub już wie, że dostał pracę mówię:

UCIEKAJ STAMTĄD!

Oni robią ludziom pranie mózgu. Na początku niby jest fajnie, miła atmosfera, fajne szkolenia, pomocni współpracownicy. Jak to ta firma pomaga ludziom w zdobyciu najtańszego kredytu i jeszcze pomaga zaoszczędzić coś na starość. Zaczynasz się w to powoli wkręcać. Z rozmowy na rozmowę coraz łatwiej umawiasz klientów na spotkania. Na początku nawet jak masz rezygnacje, to jest ok. Ale potem... Ciągłe pytanie o wynik (nawet co 2 godziny s!c). Ciągłe tłumaczenie się z każdej rezygnacji (to co, że klient miałby jechać 100 km do oddziału tylko po to, żeby się dowiedzieć, że nie założy lokaty na 12% jeśli nie zdecyduje się dodatkowo na zakucie w kajdany comiesięcznego obowiązkowego odkładania 200 zł). Twoje życie zaczyna się kręcić wokół pracy (no bo oczywiście, jak nie robisz dużej ilości nadgodzin, to nie wyrobisz targetu). Zaczynasz zauważać, że awansują ludzie, którzy nie powinni awansować (ewidentnie wciskają klientom kit, są dobrymi znajomymi obecnych szefów, zamiatają przewinienia własne i swoich podwładnych pod dywan). Ciśnienie i stres są przeogromne. Niektórym to się nawet potem na zdrowiu odbija. Ja po tym roku to musiałam sama siebie przekonywać, że jednak jestem coś warta, że oni nie mieli racji mówiąc (oczywiście nie wprost, o mobbing nikt ich nie posądzi), że jest inaczej. I, że jednak świat się nie zawali, jak nie umówisz każdego klienta.

Oni są mistrzami manipulacji.
Po pracy tam zaczynasz rzeczywiście wierzyć, że wbijanie klientów na spotkania jest mega ważne.

Teraz pracuję zupełnie gdzie indziej i cieszę się, że Opena mam dawno za sobą.
zdjecie uzytkownika
JASIU - 2014-07-11 13:28:48 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
(usunięte przez administratora) PIKIETA W KATOWICACH
Ogłoszenia pracy odpowiedz
2014-07-25
Żródło: pracuj.pl
Warszawa
(mazowieckie Zobacz lokalizację na mapie »)
Open Finance to najbardziej znana i ciesząca się zaufaniem Klientów firma doradztwa finansowego w Polsce. Swoją pozycję zawdzięczamy połączeniu wieloletniego doświadczenia z nowoczesnym podejściem do zarządzania finansami. Firma, obecna na rynku od 2004 roku, prowadzi na terenie całej Polski 148 oddziałów, w których pracuje ponad 1000 doradców. Dowiedz sie więcej na www.open.pl Open Finance SA poszukuje pracownika na stanowisko:Administrator sys
Pokaż więcej
zdjecie uzytkownika
Maciek - 2014-07-11 15:17:09 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Witam, Mam wrażenie, że niektorzy nie są świadomi w co się pakują. Opowiem wam historię mojego znajomego, który przez pracę stracił najdłuższe wakacje w swoim życiu po maturach. skupiał się tlyko na pracy, jak się z nami umawiał to ciągle o tym gadał pytał czy mamy kogoś polecić, bo ma super oferty i potrzebuje klientów. nagle po 3 miesiącach pracy obudził się że tak na prawdę nie robi to co chciały robić i czuje się z tym źle. rzucił to i jak zobaczył ile dostał za swoją pracę kasy to już totalnie zrozumiał, że to nie miało sensu. Wszystko podporządkował pracy, która potem i tak mu nie dała jakiś kokosów.
zdjecie uzytkownika
bigM - 2014-07-22 00:02:06 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [nonie - 2014-07-05 14:33:00]:
Na stanowisku Internetowego Doradcy Finansowego. Jak ktoś jest dobrym sprzedawcą nie ma problemu żeby zarobić 5/6 tysięcy netto.
zdjecie uzytkownika
jawor - 2014-07-22 12:40:44 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
ciekawe co oznacza stwierdzenie dobry sprzedawca... czym sie charakteryzuje taka osoba? jestem ciekaw czy bym sie nadal na takie stanowisko, bo moze byc ciekawie, jestem mlody ambitny i ludzie miec wyzwania do spelnienia. tylko dlaczego nikt nie chce dac mi pracy... no coz, teraz sie skupiam na doradztwie finansowym i moze w opne finanace sie uda. pomozcie mi i napiszcie co musze dobrze robic na takim stanowisku
zdjecie uzytkownika
JAŚ FASOLA - 2014-07-22 18:28:05 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [jawor - 2014-07-22 12:40:44]:
TO JEST TAKA OSOBA KTÓRA OSZUKA JAK NAJWIĘKSZĄ GRUPĘ KLIENTÓW WPROWADZAJĄC ICH W BŁĄD CZERPIĄC Z TEGO PROCEDERU KORZYŚCI MAJĄTKOWE
zdjecie uzytkownika
hmm - 2014-07-24 14:25:39 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
to na prawde jest jedyne zadanie ktore jest stawiane przed pracownikami w pracy w opne finance? opis stanowiska jest zupelnie inny, ale jakos nie chce sie mi wierzyc to totalnie, ze to na prawde sie tylko na tym opiera... myslalem, ze to powazna praca, jesli ktos moze tak uwaza jak ja to niech napisze jak sie mu pracowalo pracuje albo co o tym uwaza.
Zostaw swoją opinię
Powiadomienia
o nowych wpisach
Obserwuj ten wątek!
Akceptuję Regulamin
captcha
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Open Finance
Poznaj prywatne opinie na temat pracodawcy! Wyślij wiadomość do wszystkich użytkowników, którzy obserwują ten wątek.

Twoj email:
Wiadomość:
x