brak logo

Aromanti

Sosnowiec

Wywiadu udzielił:
Krzysztof Plitnik
Właściciel Aromanti
Studiował technologię żywności, a następnie zarządzanie i marketing w międzyczasie grając w siatkówkę i tańcząc w zespole pieśni i tańca. Doświadczenie zawodowe przez 17 lat zdobywał zarządzając sprzedażą, tworząc działy sprzedaży, kanały dystrybucji, sieci sprzedaży własne, partnerskie i franczyzowe w takich firmach jak Mars, Danone, ThyssenKrupp, Scandinavian Leisure Group, Orange. Przed sześcioma laty porzucając korporacje znalazł, za namową kolegi z Francji, niszę i do dziś konsekwentnie tworzy kulturę zapachów do wnętrz w Polsce.
Aromanti
Rok założenia: 2009
Adres:
ul. Domaniewska 47
02-672 Warszawa
O firmie:
Firma Aromanti Sp. z o.o. powstała w sierpniu 2009 roku. Firma jest importerem i dystrybutorem francuskich, brytyjskich i japońskich zapachów do wnętrz. Dzięki podpisanym umowom firma dystrybuuje produkty firm: CLEM-GOA, ASHLEIGH & BURWOOD, LES LUMIERES DU TEMPS, VILLAGE CANDLE, AMORA na terenie Polski.

Specjalizujecie się w pięknych zapachach, które pobudzają zmysły. Jakie są teraz te najbardziej popularne?

Niezmiennie dużą popularnością cieszą się lekkie zapachy o orzeźwiających nutach takie jak bambus z zieloną herbatą i bergamotka z tonką. Jednak coraz więcej osób decyduje się na bardziej złożone i „osobiste” kompozycje. To są zapachy bardziej wyraziste i dopasowane do osoby, która ma się nim cieszyć. Wśród kobiet bardzo popularne jest połączenie róży, jaśminu i bergamotki lub paczuli i cedru. Mężczyźni decydują się najczęściej na ambrę z szafranem lub białe piżmo.

Jesteście dość młodą firmą, założoną w 2009 roku. Jakie były pierwsze kroki?

Trudne. Byliśmy jednak przekonani,  że przedsięwzięcie się uda. To było to dla nas oczywiste. Produkty są świetne, naprawdę najwyższej jakości. Zapachy są komponowane przez znawców z Grasse, dyfuzory także są wykonane z dbałością o każdy detal. Zapach z dyfuzorem stanowi całość, dopełnia wnętrza, w którym się znajduje, to element wystroju. W Polsce nadal olfaktologia to dziedzina mało znana, dlatego też i produkty są jeszcze traktowane z rezerwą. Z tego powodu najwięcej wysiłku kosztowało nas wypracowanie renomy i zbudowanie sieci odbiorców.

Mówimy o zapachach, które są „perfumami” dla mieszkań, biur lub wnętrz użyteczności publicznej. Z kim współpracujecie w swojej działalności?

Zajmujemy się importem i dystrybucją francuskich, brytyjskich i japońskich zapachów do wnętrz. Dzięki podpisanym umowom oferujemy produkty między innymi firm:  Clem-Goa, Ashleigh&Burwood oraz Amora. Proponujemy naszym klientom nie tylko dyfuzory, ale także przepiękne lampy zapachowe, świece, odświeżacze powietrza, dyfuzory ultrasoniczne. Mamy również kadzidełka, saszetki zapachowe i olejki zapachowe.

W tej branży trzeba mieć chyba dobry nos i nieomylny węch?

Zdecydowanie. Bez zrozumienia konstrukcji zapachu, nie można nikogo do niego przekonać. Zapach to nie tylko rozpoznawanie składników, ale niuanse i emocje. To trzeba przede wszystkim uchwycić. Węch to najczulszy zmysł człowieka. 70% decyzji podejmujemy właśnie pod wpływem węchu, który jest odpowiedzialny za powstawanie emocji. Nasze zapachy powodują tylko pozytywne emocje.

Wielu macie fachowców z wyspecjalizowanymi nosami?

Tu nie różnimy się od innych firm. Mamy osobę zarządzającą całą firmą, mamy osobę odpowiedzialną za finanse, osoby od sprzedaży, marketingu, pracowników magazynu i logistyki. Łącznie zatrudniamy 19 osób przy założeniu, że część prac zlecamy firmom zewnętrznym.

Jakie macie pomysły na promocję własnej marki?

Przede wszystkim są to media społecznościowe, artykuły w prasie, e-mail marketing, remarketing. Bierzemy także udział w targach branżowych np. Home Decor w Poznaniu.

To najprostszy sposób na pozyskiwanie nowych klientów?

Wielu nowych klientów zawdzięczamy naszym stałym klientom, którzy zadowoleni z produktów, wracali do nas i polecali nas swoim znajomym. Bardzo dbamy o naszych klientów i staramy się, żeby zawsze byli zadowoleni.

Jesteście małą firmą, ale z pewnością poszukujcie nowych pracowników. W jaki sposób?

Najczęściej są to ogłoszenia publikowane w serwisach z ogłoszeniami o pracę. Zdarzają się nam również aplikacje od osób, które bezpośrednio do nas wysyłają swoje życiorysy. Najczęściej szukamy handlowców. Ludzi z energią do działania i szacunkiem do innych, otwartych na nowe wyzwania, ciekawych nowego segmentu rynku.

Rekrutacja polega na wąchaniu różnych zapachów?

Takiego testu nie prowadzimy. Po otrzymaniu zgłoszeń, zapraszamy wybranych kandydatów na rozmowę rekrutacyjną. Spotkania, rozmowy zajmują dzień lub dwa.  Ma to pomóc, aby kandydat poznał firmę, a my kandydata.

Co wyróżnia Aromanti pośród innych firm z branży zapachowej?

Mamy najlepsze produkty i pasjonujemy się zapachami. Bez tego nie osiągnęlibyśmy niczego. Dbamy o naszych klientów. Jesteśmy pracowici, wiemy, że sukces w biznesie jest oparty na pracy, a my się jej nie boimy.

Czy od 2009 roku przeszliście zmiany, które stanowią dla Was przełom w działalności?

Przełomami w Aromanti są na pewno te momenty gdy poszerzamy nasz asortyment i dodajemy kolejną markę do naszej oferty. Takim momentem zwrotnym było w 2015 roku rozpoczęcie współpracy z firmą Vilage Candle. Kolejnym ważnym wydarzeniem było otwarcie naszego sklepu. Od dwóch lat był to cel naszej firmy, jednak ograniczona liczba lokali w najlepszych lokalizacjach Warszawy opóźniła nieco jego realizację.

Rozwijacie się harmonijnie, ale chyba nie osiadacie na laurach?

Oczywiście, że nie. W najbliższym czasie planujemy zrealizować nasz kolejny projekt: portal poświęcony zapachom. Chcielibyśmy, żeby było to wyjątkowe miejsce w Internecie. Traktujemy zapachy poważnie, dlatego chcemy, żeby podobnie jak nasze produkty, także teksty miały najwyższą jakość. Chcemy też być bardzo aktywni w nowych mediach.

Dziękuję za rozmowę.