brak logo

„CROSSLEE” plc

Hipperholme

Opinie o „CROSSLEE” plc

henio81 2010-10-05 12:02:11
Crosslee.... do dzis mi sie sni a bylem tam w 2004 r...polecam jesli ktos chce nawabic sie nerwicy depresji i bolow plecow...i przy okazji zarobic na waciki. Nie wiem dlaczego ludzie tam pracuja...odradzam trzymajcie sie od tej fabryki z daleka!!!!!
pani potrzeba 2013-05-13 18:54:12
Na rekrutacji wymagają dobrego angielskiego trzeba tłumaczyć angielski tekst i rozmowa jest po angielsku więc jak ktoś słabo zna angielski w mowie niech nawet nie traci czasu na tę firmę. Połowa osób zrezygnowała po przedstawieniu warunków wynagrodzenia . Jak chcecie 2 domy za to utrzymać plus kaucje dodatkowo płacić i za wyjazd. To się nie opłaca , szukają do niewolniczej pracy xD Nie wiem kto na to pójdzie poza tym normy mają takie że wyrobić się ledwo można. Jak ktoś lubi przygody to niech jedzie ale ogólnie to niemiłe mam wrażenia , brak nawet długopisów ale wymagania to mają straszne , certyfikaty im daj i referencje najlepiej xD bo bez tego cię nie przyjmą ...tak tak i co jeszcze do tej pracy potrzeba ? Końskiego zdrowia xD
2
jak za zboże 2013-05-31 16:27:09
Nie jestem pewien ale z tego co pamiętam oni dzwonią z Anglii i naciągają was na rachunek telefoniczny. Pracy nie dostaniecie a za rachunek będziecie musieli zapłacić xD Rozmowa kwalifikacyjna była bardzo nieprzyjemna , wymagają niewiadomo czego a oferują ochłapy. Nie warto się w to pakować chyba że ktoś lubi przygody ;)
ktosiek 2013-06-13 09:34:38
Warunki masz napisane w ofercie
£6.19 za godzinę, Brutto 1,172.00 funtów co daje na rękę 1,007.96 funciaków. Do tego dolicz jakieś 100 funtów tygodniowo za mieszkanie(400 funtów miesięcznie). Jak dla mnie to lepiej wynająć samodzielnie mieszkanie, można za 98 tygodniowo coś wynająć i rozbić to na dwie osoby. Dojazd do Pracy jakieś 50 funtów miesięcznie. A więc zostanie Tobie na przebimbanie coś około 257 funtów. W zależności ile i co będziesz jadł. Jakie warunki pracy nie wiem sam tam jadę, jednak traktuje tą prace jako punkt zaczepienia.
1
lopez 2013-07-02 17:09:33
a ktoś wogóle juz dostał potwierdzenie wyjazdu?
dadi 2013-07-12 10:23:52
Dostalem potwierdzenie zatrudnienia, ktos jeszcze? Moze ktos ze spotkania w Gliwicach?
moja żona Zofia 2013-07-13 09:13:08
Byłem na rozmowie w Gliwicach,dostałem zaproszenie do firmy.
Do pracy zamierzam jechać samochodem.Po przeczytaniu opinii o warunkach,trochę zrzedła mi mina. Waham się czy jechać,czy zostać.
W kraju,prowadzę własną działalność,zarabiam czasem 1500,czasem 4000.
Może ktoś rozwieje moje wątpliwości ?
Acha,mogę zabrać ze sobą 2-3 osoby.
dadi 2013-07-13 11:53:25
Nie taniej byloby samolotem, no i szybciej? Chyba ze chodzi o poruszanie sie tam zamiast tym ich busem? ja tez bylem w gliwicach, w necie jest duzo sprzecznych opinii na temat panujacych tam warunkow i tez sie zastanawiam
bella 2013-07-17 23:59:02
Witam. ja bylam na rozmowie w Gliwicach, ale nie dostalam zadnej odpowiedzi wiec chyba raczej odpadlam... trudno..ale moze to i dobrze,czytajac te wszystkie opinie...
Mike 2013-07-19 19:16:00
Jeszcze nie spotkałem sie z opiniami na temat jakiejkolwiek zagranicznej firmy czy to polskiej czy to holenderskiej czy jakiejkolwiek innej, które by były w 100% pozytywne, trzeba pojechac i się przekonać samemu jak jest, bo jeden bedzie narzekał a drugi da rade, trzeba po prostu tam jechać z dobrym nastawieniem i trkatowac tą prace jako punkt zaczepienia, takie jest moje zdanie,

Ja wyjeżdżam z balic do leeds- bradford, kto zainteresowany jakoś dogadaniem się przed podróżą pisać na : ganados@wp.pl
tom 2013-07-19 22:51:28
Witam, dostałem się z rozmowy w Gliwicach, lecę z Pyrzowic do Doncaster 25.09.20013 liniami Wizzar, jeśli ktoś leci tym samym samolotem piszcie na maila sami0709@interia.pl, razem raźniej!!!
kobretti 2013-07-25 11:52:50
ja lece 28 z pyrzowic...jak robicie z mieszkaniem??bo ja szukam czegos innego,dzwonilam juz w pare miejsc,do polakow co maja jakies pokoje w halifax i okolicy i do angoli,ale narazie lipa..;/ wolalabym wynajac cos innego,bo jak patrzylam,to sa pokoje o wiele tansze,jak ci nam oferuja,40-50 funtow za tydzien, w tym wszystko wliczone,no i internet jest!!!to mnie chyba najbardziej boli,ze tam neta nie ma;/poki co napisze im,ze chce accomo od nich,ale jak znajde cos innego do wrzesnia,to rezygnuje z tego od crosslee..jak uda mi sie cos wynajac,to przynajmniej bede widziec,gdzie bede mieszkac przez ten czas,bo nie chce sie zdziwic warunkami tych mieszkan od crosslee na miejscu.jakby co to piszcie ect333@wp.pl
1
drummer 2013-07-28 17:15:38
Witam ja mogę jechać autem jak jest jeszcze wolne miejsce jak coś to mój e-mail pawcio_c2@o2.pl
zibi 2013-08-24 18:02:54
Hey,

"Byłem na rozmowie w Gliwicach,dostałem zaproszenie do firmy.
Do pracy zamierzam jechać samochodem.Po przeczytaniu opinii o warunkach,trochę zrzedła mi mina. Waham się czy jechać,czy zostać.
W kraju,prowadzę własną działalność,zarabiam czasem 1500,czasem 4000.
Może ktoś rozwieje moje wątpliwości ?
Acha,mogę zabrać ze sobą 2-3 osoby."

Lecę 26,27-go z Wrocławia. Jeżeli ktoś ma jakieś propozycje odnośnie auta, to piszcie na zibi-dubai@o2.pl
sir 2013-09-16 07:27:06
Jak wygąda umeblowanie pokoi kuchni i łazienki?
dadi 2013-09-16 10:20:43
Jeszcze tam nie wyjechałem, a juz dostałem podwyżkę czynszu za domek. Ile teraz pozostanie z tej skromnej pensyjki? Znaczącą większość trzeba pozostawić...
1
kobrettti 2013-09-23 12:26:04
tak...w umowie jest napisane,ze mozna.jesli zgodziles sie wstepnie na lokum od crosslee, a pozniej z tego mieszkania rezygnujesz, placisz im 50f (jako depozyt). ja tak wlasnie robie.dzisiaj powinnam dostac odpowiedz co do pokoju,jaki znalazlam na necie.za 50f, w tym jest juz wszystko wliczone. za niedlugo lecimy... mam nadzieje,ze bedzie ok
kobrettti 2013-09-24 15:04:27
napisze na pewno... nie przywiazuje zbytniej wagi do tego,co pisali wczesniej inni, bo najlepiej przekonac sie na wlasnej skorze...nic mnie juz chyba nie zdziwi i nie zaskoczy, bo rozne sytuacje w zyciu mialam.robilam w anglii poltorej roku w miejscu,ktore nazwalismy kolchozem po prostu ;) a sciany naszych mieszkan byly wylozone azbestem ;)..przezylo sie? przezylo... na cyprze z kolei mieszkalam rok w piwnicy hotelu, w ktorym robilam i tez nieciekawe mialam "przygody" tam..duzo by gadac..np trafilam do kabaretu i stamtad spieprzylam..przezylo sie? przezylo
wiec po tych wszystkich moich sytuacjach, gorzej na pewno nie trafie
1
kobrettti 2013-09-28 22:04:59
ogloszenie znalazlam przypadkiem na necie, na stronie chyba gazetapraca..wyslalam cv i dostalam mejla od babki,zebym zadzwonila do niej na krotka rozmowe..zadzwonilam i powiedziala,ze bedzie spotkanie rekrutacyjne tego i tego w gliwicach.no to pojechalam. na miejscu trzeba bylo wypelnic taki kwestionariusz od nich po ang,gdzie pracowales wczesniej,czy byles juz w uk itd i potem do sali,gdzie 2 angielki zrobily prezentacje o pracy tam u nich w fabryce,warunkach,godzinach,mieszkaniu...a potem na test zrecznosciowy..wkladanie roznych srubek i kabelkow w odpowiednie miejsca..nic trudnego,ale lapy i tak sie troche trzesly ;) a potem na krotka rozmowe z angielka.pamietam,jak karpia zrobila,jak jej powiedzialam,ze w polsce zarabia sie ok 200-250f,to mi sie zapytala...ale na tydzien....a ja jej mowie,nie na miesiac.... no a pozniej czekac tylko na mejla,czy po tym wszystkim sie dostales..
1
kobrettti 2013-12-07 16:56:05
mialam napisac moje wrazenia na temat tej firmy i pracy..no wiec pisze.. jednym slowem to nie jest zaden (usunięte przez administratora),jak wczesniej bylo pisane...osoby,ktore to pisaly chyba nie wiedza co to znaczy..dobra ok,moze kiedys tak bylo,pare lat temu,ale pracuje tam juz 3 miesiac i powiem wam ogolnie,ze naprawde nie jest zle...nie zaluje tego wyjazdu i nie narzekam i chlopaki,z ktorymi razem zaczynalam pod koniec wrzesnia raczej tez nie marudza...tak jak to jest w fabryce,kazdy w zasadzie robi cos innego..jedni sa na linii,inni przy maszynach a jeszcze inni maja samodzielne stanowiska i cos tam przykrecaja ;) zalezy,jak kto trafi..jedni maja lzejsza i troche nudna robote,inni musza sie namachac.. oczywiscie na kazdym dziale,przy kazdej pracy jest ustalona norma do wyrobienia.. i jezeli ktos sie nie wyrabia,nie radzi sobie itd po prostu jest zwalniany. z naszej grupy, na ok 30-40 osob jeden chlopak pojechal do domu. nie ma sie temu co dziwic,ze maja swoje normy do zrobienia.. jezeli maja zapieprz,tym bardziej w okresie zimowym,tak jak teraz nikt nie bedzie trzymal kogos,kto spowalnia innych i cala robote.. wiec dziwie sie osobom,ktore wczesniej pisaly,ze to jest chore czy cos takiego..przeciez chyba wszedzie tak jest.. wszystko tak jak bylo mowione na spotkaniu,tak jest..wyplaty terminowe,bonus za obecnosc itd co do mieszkan od crosslee to rowniez zalezy,jak kto trafil..nie wiem duzo,bo od nich nie bralam zakwaterowania i nie widzialam na oczy warunkow tych mieszkan,ale chlopaki za bardzo nie narzekaja. wiadomo rewelacji nie ma,ale tragedii rowniez. no chlopaki zyja poki co ;) kontrakt mamy do konca grudnia,ale poniewaz maja naprawde bizi teraz, niektorym osobom przedluzyli prace do stycznia,lutego.. duzo osob miejscowych czy tez slowakow,pakistanow zatrudniali ostatnio..pare osob wraca do polski..
to tyle..powiem wam szczerze,ze warto bylo zaryzykowac i jezeli bedzie taka mozliwosc na pewno wroce do nich porobic te 2,3 miesiace,zeby zarobic normalne pieniadze
1
tadi10 2014-01-21 14:17:19
kobrettti dobrze napisane, żaden wyzysk. Firma uczciwa warunki pracy zgodne z tym co zostało przedstawione na rozmowie kwalifikacyjnej,pensja terminowo premia wypłacana ogólnie pozytyw.
2
heros 2014-04-10 17:49:17
albo zastanów się najpierw czy naprawdę warto. Póki co nikt chyba o konkretnych zarobkach nie wspominał...
V-max 2014-04-16 14:02:14
Witam zainteresowanych

Byłem, pracowałem i przezyłem. Nie ma kokosów, płaca minimalna 6,31 funta/h x 9h.dziennie.
Jest to - w zależności od wykonywanej pracy są pewne różnice - zajęcie niezwykle nudne i powtarzalne aż do prawdziwego, fizycznego bólu. Są stanowiska, gdzie ludzie pracują spokojniej i wolniej (np.prasy), gdzie muszą się wyrobić z podwyższanymi corocznie normami wydajności (np. montaż i skręcanie rurek, przewodów, elementów suszarek) do kilkuset operacji dziennie i dobrze, jeśli nie muszą opatrywać sobie palców i dłoni opatrunkami, bandażami itp., jak też są i miejsca, gdzie fizyczna wydajność powoduje, że niektórzy z kolegów zalani byli potem od pierwszych minut do ostatniego dzwonka -buzzer - wychodząc z pracy mokrzy. Wtedy bez zmiany odzieży nie należało ryzykować wyjścia na zewnątrz fabryki, gdyż przy paskudnej angielskiej jesienno-zimowej pogodzie przeziębienie murowane, nawet parokrotnie w sezonie.

Co do zarobków: ok.112o f/m-c. Wydaje się całkiem ok, prawda?
Ale pamietajmy, że żyjemy i pracujemy w Anglii. Oto koszta: wynajęcie lokum - 60f/tydzień, rachunki (woda i council wliczome w czynsz): prąd w ryczałcie 2f/tydzień, gaz ok. 20-25f/tydzień, bilety autobusowe: 3,90 f/dzień lub 19 f/tydzień lub 65 f/m-c LUB 10 f/tydzień w tzw. lift z kimś, czyimś autem do fabryki i z powrotem.
Żywność i posiłki - tu można coś zaoszczędzić, ale czy warto?

U mnie nie było siły. Samodzielnie przygotowując jedzenie i tak wydawałem ok. 50-70 f/tydzień (+-10%), bo o restauracjach, czy wyjściach to lepiej zapomnieć (chiński bufet w tygodniu: 6,90 f/zestaw + 1,5 f herbata = 8,40f. W niedzielę drożej.

Dodajmy minimum kosmetyczno/higieniczne (mydła, kremy, szampony, płyny do naczyń i WC, ściereczki, szmatki itp) = ok 20f/m-c.

UWAGA. Mieszkania oferowane były w typowym angielskim standardzie: puste, bez pościeli, naczyń i sztućców, bez krzeseł, czy stolików (chociaż u jednych coś tam było, u innych niczego). Zatem zakup na dzień dobry jakiejś pościeli, łyżek, garnków, kubków i talerzy itp, itd.wyniósł u mnie ok.400 f (doliczyć trzeba adapter do gniazdek, przedłużacz, lampkę nocną, ręczniki (2 zestawy) i różne drobiazgi o których przypominacie sobie dopiero, gdy ich zabraknie i trzeba coś naprędce odnaleźć.

FDodajmy koszt lekarstw. Pamiętajmy, że jesteśmy tam na przełomie jesieni i zimy. Od połowy października w Anglii środkowej leje, wieje, jest b. wilgotno i zimno. Domy są głównie z kamienia (łupki ciosane), bez żadnej izolacji termicznej zewnętrznej, czy wewnątrznej. Okna plastikowe (szczelne - bez mikrowentylacji) zarastają czarno i szarozielonymi glonami, dzień w dzień leje się z nich woda, którą dobrze jest jakoś zbierać. Po deszczach (prawie codziennie), niektóre ze ścian przesiąkają wodą od wewnątrz, zaciekają i nie dają się wysuszyć. Budownictwo jest starego typu, często XIX wiek i starsze, o uroku sielskich polskich obór i stodół, jakie kiedyś były na wsiach. Naprawdę, tak mieszka duża część Anglików, tak też mieszkaliśmy i my.

Przelot: z Polski z bagażami ok. 60 - 100 f. Autobus/pociąg z lotniska do Leeds, Bradford, czy Halifax - 10-30f. Pamiętajmy też o drodze powrotnej do kraju; większość przecież wraca. A jeszcze dodajmy telefon, czy internet (u mnie 35-45f/m-c + zakup modemu internetowego 40 f (lub 45f - nie pamiętam [3M])

Reasumując. Nie wiecie na jaką pracę traficie, ani ludzi z którymi będziecie pracować. Zarobek netto = minimum ustawowe = życie w Anglii na krawędzi przetrwania. Praca bywa wyjątkowo ciężka i zapychacie 9h/dzień a w pracy jesteście godzin 10 (dochodzą przerwy).
Jeżeli nie przywieźliście ze sobą wszystkiego do życia i przeżycia wydacie na pierdoły, na dzień dobry mały majątek, który przy wylocie wyrzuciecie do śmietnika, lub w najlepszym razie wydacie znajomym lub 'charity'. Jesteście sami, na bliższą znajomość z Angolami nie liczcie. Nikt nie ma na to czasu, zaś miejscowi to gł. prości, albo prymitywni ludzie. Angielski? Szkolenie, szlifowanie? Forget it!!

Angielski w środkowej Anglii, z Yorkshire to język angielskopodobny. Zapomniecie prawidłowej wersji i (BBC edition) i z reguły mało będziecie miejscowych rozumieć. Ja doświadczyłem językowego uwstecznienia. Takiej wymowy nigdy wcześniej nie znałem, chociaż podobno wersja szkocka i walijska to dopiero sztuka dla sztuki:)

Dodam, że osobiście nie chcę tam już wracać, choć jak to w życiu, nic nie jest pewne. Ta firma to kołchoz, gdzie jesteście trybikiem, który ma jechać na maxa. Oni tam potrafią roboty przegrzać i zapalić od przeciążenia robotą, a ciebie wywalić jeżeli takim robotem nie będziesz.
Doświadczenie tam nabyte raczej nie będzie wykorzystane w innej fabryce/miejscu pracy. Wielu Angoli rezygnowało po paru dniach, góra tygodniach od przyjęcia. Atmosfera w pracy jest kiepska.

Polecam - ale tylko tym z Was z jakimś doświadczenie
1
kobrettti 2014-05-10 13:42:50
jak mowilam wczesniej,najlepiej jest sie przekonac samemu..jednym sie poszczescilo i mieli lekka,ale nudna robote,inni musieli zdrowo naginac.zalezy gdzie sie trafi..ja osobiscie z tego wyjazdu bylam bardzo zadowolona,chociaz zapieprzalam tam rowno (w pierwsze dni rece mi cierply a o nogach juz nie wspomne),udalo mi sie troche zaoszczedzic i mam nadzieje,ze bede sezonowo (na zime) pracowac tam u nich i pozniej wracac do pl.
no i co do kasy...przedstawie wam teraz moje wydatki tam..to tak,na angielskie warunki kokosow faktycznie tam nie ma..ale szczerze wam powiem,jesli juz byla mowa o konkretach,w 4 miesiace pracujac tam,zaoszczedzilam prawie 10tys zl...i porownujac to z polskimi realiami,kwota ta bylaby dla mnie (i pewnie dla wiekszosci zwyklych zuczkow) po prostu nieosiagalna... dlatego tak,patrzac z perspektywy angielskich warunkow,zarabia sie malo i mozna narzekac i marudzic itd itp...ale jesli sie to przelozy na polska rzeczywistosc to chyba kwota ta daje do myslenia..
tak,mieszkania sa drogie...mi udalo sie wynajac pokoj i placilam 220f na miesiac,w tym mialam juz wszystko wliczone (prad,woda,no i internet),wiec nie placilam wcale duzo. podam wam stronke,na ktorej znalazlam wlasnie ten pokoj i na stronce tej jest mnostwo pokoi,mieszkan z calej anglii.mozna znalezc cos naprawde niedrogiego... www.spareroom.co.uk
bilety na autobus do tanich nie naleza.ja kupowalam miesieczny za bodajze 65f.
podliczajac na koniec moje wydatki,czyli mieszkanie 220 + 65 bilet,wychodzi prawie 300f..do tego jedzenie (ktore w anglii jest porownywalne z polskim!! ja wiedzialam,ze w uk jedzenie jest tanie,ale pamietam jak weszlam do tesco i zobaczylam te ceny 3,4 funty,mnostwo ofert 1+1,to nie wiedzialam,czy mam sie z tego smiac,czy plakac,ze w pl jest takie ku**stwo,bo tak to trzeba nazwac). nie liczylam sobie dokladnie ile mnie miesiecznie wynosilo jedzenie,kosmetyka itd ale powiedzmy 150-200f/miesiac. zaokraglajac to wszystko,miesiecznie wychodzi ok 500f,powiedzmy.dostajac wyplate 1126f i odejmujac te wydatki,zostaje jakies 600f na miesiac. w polsce w zyciu bym tyle sobie miesiecznie nie odlozyla..
nie bede nikomu mowic,czy to sie oplaca czy nie,niech kazdy to sobie przemysli wedlug swojego rozumu.bo zauwazylam,ze sporo osob narzeka,ze za malo,ze minimalna stawka,ze nie warto itd - co dla mnie jest po prostu smieszne,bo osoby takie najlepiej pracowalyby po 8godzin dziennie przy biureczku albo gdzies gdzie dobrze glupa sie klei i najlepiej za 10f/h,slowem tak sie narobic,zeby sie nie narobic i dostac jeszcze za to dobra kase. i wydaje mi sie,ze osoby ktore tak marudza,ze malo,ze najnizsza stawka,nie poznaly prawdziwego zycia w pl za min. krajowa,bo robiac w polsce tak samo w fabrykach,na produkcji po 8h/dziennie,na 3 zmiany,nocki i w likendy za 6,7,8zl/h nie marudzilyby tak bardzo co do oferowanych przez crosslee zarobkow.takie jest moje zdanie.
i nie zgodze sie,ze to miejsce to (usunięte przez administratora)...ludzie kochani,niektorzy naprawde nie wiedza co to znaczy oboz pracy chyba...nie rzucajcie slowem kolchoz,tylko dlatego,ze w robocie musiales zapie**alac...przykladowo zapraszam do firmy madej&wrobel..wtedy pogadamy..takich zakladow pracy w polsce sa tysiace i to sa dopiero kolchozy!!za psie pieniadze!duzo by gadac na ten temat. tak,jak mowilam spora czesc osob po prostu nie pracowala w polskich fabrykach (ja nie mowie,ze wszystkie wyzyskuja ludzi za marnych pare groszy) i za 1280netto/miesiac lub na umowe o dzielo itd. ja tak robilam i kiedy przypadkowo natrafilam na ich ogloszenie,nawet nie przeliczalam tego wszystkiego,czy mi sie to bedzie oplacac czy nie i przez mysl mi nawet nie przeszlo,zeby jeszcze narzekac,ze za godzine dostane minimalne 6,31f...kiedy w pl pracowalam za 7,40zl/h..
co do angolii,ktorzy wytrzymywali tam jedynie pare dni czy gora pare tygodni,to nie chodzi glownie,ze robota byla tak cholernie ciezka,ale chodzilo im o kase. angol nie bedzie zapieprzac po 9godzin za minimalna stawke.. dla niektorych tez robota okazala sie zbyt skomplikowana (wielu angolii nie przeszlo nawet podstawowego testu) i tak,praca dla nich okazywala sie zbyt ciezka.angole nie wiedza,co to znaczy zapie**alac i to za 6,31 na godzine..dlatego odchodzili.
to tyle ode mnie.niech sobie kazdy to przeliczy po swojemu,czy sie w koncu oplaca pracowac w crosslee czy to tylko strata czasu,malo platna w dodatku
1
puding ryzowy 2014-05-10 15:38:01
kobretti. nie podałaś nazwe strony z mieszkaniami. mogłabyś?
kobrettti 2014-05-10 18:06:34
napisalam,ale ta strone internetowa przerobilo na gwiazdki...wiec podam moze tak: spareroom.co.uk
oczywiscie na poczatku www
michelss 2014-05-21 12:51:40
Wyjechałem w październiku 2013 r. do pracy w Crosslee i szczerze mówiąc nie polecam pracy w tej firmie. Mieszkania załatwione przez firmę były czyste choć bardzo skromnie urządzone (w moim przypadku tylko łózka, szafy i meble kuchenne). Atmosfera w pracy kiepska, ciągłe niezadowolenie z powodu norm, które nie były możliwe do wyrobienia przez zdrowego człowieka. Panie z działu HR nie traktują pracownika szczególnie z Polski jako równorzędnego pracownika, tylko w ich opinii dają nam Polakom wielką szansę pracy i życia w ich kraju. Każdy ma prawo do indywidualnej oceny. W moim przypadku ogłoszenie o pracę było w internecie już w kwietniu, pod koniec czerwca i na początku lipca odbywały się rozmowy kwalifikacyjne i test na zręczność. Odpowiedź była na początku sierpnia a wyjazd pod koniec września. W ten sposób firma zabezpieczała się pracownikami z Polski na wypadek gdyby nie znaleźli pracowników wśród miejscowych. Kiedy praca ruszyła a do pracy zaczęli się zgłaszać miejscowi sam usłyszałem, że jeśli nie poprawię wyników to na moje miejsce są inni. Na wyjazd, zakup biletu, opłacenie pierwszego tygodnia zakwaterowania trzeba mieć minimum 400-500 funtów. Nie dość, że wkładasz w to sporo pieniędzy to jeszcze możesz stracić pracę po miesiącu jak jeden chłopak z firmy. Nie opierniczał się,nie chodził na przerwy śniadaniowe, ze względu na poniesione wydatki na wyjazd miał sporą presję psychiczną a i tak nie był w stanie wyrobić norm narzuconych przez menedżera. Ta praca jest dobra dla kogoś kto nie ma rodziny na utrzymaniu, mieszkania ani domu w Polsce, zarabia poniżej 2500 na rękę, nie ma innej pracy zimą oraz lubi balansować na krawędzi i żyć w niepewności. Oczywiście wypłata była terminowa i na czas.
2
adam 2015-01-09 15:16:56
przyznam ze kiedys slyszalem pozytywne opinie na temat tej firmy, a teraz szukam pracy i chcialbym zorietowac sie jak jest teraz...jesli chodzi o jezyk to jest u mnie ok, tylko jak sie z nimi skontaktowac w sprawie pracy, czy zajsc osobiscie czy tez wyslac aplikacje droga mailowa? a jak wogle wyglada rozmowa rekrutacyjna, o co pytaja i na co zwracaja uwage?
bujda 2015-03-27 20:24:17
Szkoda, że nikt nie jest w stanie powiedzieć i podpowiedzieć czegokolwiek na temat zatrudnienia w tej firmie. Rozumiem, że za granicą ludzie jadą na konkretny zarobek, ale można zawsze dać znać innym osobom, czy warto się tam dostawać i jak wygląda sama procedura rekrutacji i wysyłki pracowników za granicę.
V-max 2015-04-24 00:38:26
Firma przechodzi ciężkie czasy. Po prawdzie nie wiadomo czy przetrwa do następnego roku. Mają problemy z przestarzałymi modelami w ofercie, cholernie prądożernymi i nie wyrabiającymi wyśrubowanych europejskich norm. W ostatnim sezonie 14/15 cała jedna linia produkcyjna była zamknięta, później zamykano dużo wcześniej inne sekcje. Nigdy tak nie było dotąd, podobno. Plotki głoszą, że o ile przetrwają do przyszłego roku, i nie zostaną sprzedani (grunty pod budownictwo), to pozostaną w roli niewielkiej manufaktury i centrum dystrybucyjnego dla importowanego sprzętu z Azji. Niestety.
W sezonie 14/15 zatrudnili b. nieliczną grupę Polaków (ok. 12/13 osób - tylko), podobnie może być i teraz (sezon 15/16) - o ile będzie taki nabór.
Problemem jest ich polityka informacyjna - NIKT NIC NIE WIE na żaden temat. Pracownikowi NICZEGO nie uda się zaplanować; po 3 kontraktowych miesiącach pierwsi już zaczynają tracić pracę, a potem z tygodnia na tydzień mogą -ALE NIE MUSZĄ - tracą pracę pozostali. Tydzień przed zwolnieniem (gł. piątki) dostaniecie wypowiedzenie. Takie życie, tzw. "zawodowe" jest do [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] br />
UWAGA: pojawił się gigantyczny problem dla tych, co korzystali z podstawionej firmy, dostawcy tzw. "mieszkań" dla chłopaków, o nazwie "B......w" z Leeds. Okazało się, że wbrew umowom firma ta nie płaciła za ludzi ani council-u, ani opłat za prąd, wodę, gaz. Była dzika awantura i ci, którzy się wściekli i zawalczyli o swoje, uzyskali opłacenie tych rachunków, przez przyciśnięcie oszustów do muru. Ale nie wiadomo co z resztą. Możecie mieć problemy w Anglii, bo windykatorzy długów zaczęli łapanki, a zanim do tego doszło, wasze nazwiska przemielił jeszcze tamtejszy wymiar sprawiedliwości - okazało się, że odbywały się rozprawy przed sądami, zaocznie - bez udziału pokrzywdzonych (którzy o niczym nie wiedzieli, będąc już zazwyczj w PL) i z tymi wyrokami za niepłacenie rachunków ci "debt collectors" mogli już zacząć działać. Paskudna sprawa - dowiadujcie się o stan swoich rachunków (potwierdzenia zapłaty - NIC NA GĘBĘ) od 1/ "B.......w" of Leeds, 2/bezpośrednio w HR i tylko przez p. J.J; inne nic nie umieją, nic nie wiedzą), bo może się okazać, że pewnego pięknego dnia, przylatując do UK, możecie zostać oczyszczeni z kasy (z odsetkami), albo nawet zatrzymani za stare długi!!
Polecam tylko desperatom albo ludziom zmuszonym i bez wyboru. Pracuje się tam gł. z prostakami; na perełki trafią nieliczni
byłem 2015-05-21 14:31:14
recruitment1@crosslee.co.uk
Dear

Is there work in this season?

Best Regards
V-max 2016-02-11 02:11:31
Opinia o "ciężkich czasach" dla firmy potwierdziła się jednak. Od stycznia 2016 wskutek różnych problemów, o których była mowa m.in. powyżej, Crosslee dokonała drastycznej dla siebie redukcji załogi stałej, o ok. 100 osób. Czyli ok 1/3 stanu osobowego. Co to może oznaczać dla potencjalnych chetnych do pracy w Hipperholme - chyba nie muszę wyjaśniać. Pewnie, że może coś tam się jeszcze zmienić "in plus" - ale długo pewnie jeszcze wszyscy "localsi" otrząsać będą się z szoku, jaki zapewnił im początek tego roku. O "tymczasowych" pewnie na długo fabryka zapomni.
end 2016-04-10 22:51:14
temat zamkniety, firma upada
1
eureka120 2016-04-27 20:02:25
Przyjec nie ma i poki co nie bedzie. Od stycznia do marca zwolniono 97 osob. Ludzi, ktorzy pracowali tam nawet ponad 20 lat. Ale niestety w ciagu ostatnich dwoch trafilo im sie zwolnienie lekarskie. Ja pracuje 2,5 roku w tym momencie. Zapieprz jest, normy wysokie do wyrobienia. Tak naprawde w tym momencie niemozliwe. Chaos i zamet. Brakuje ludzi do wszystkiego. Teraz wpadly jakies extra zamowienia i crosslee przyjelo z powrotem kilka osob, ktore wczesniej zwolnili. Wykorzystaja ich przez 3 tygodnie i znowu powiedza do widzenia. Osoby ktore przyjely sie razem ze mna w dalszym ciagu sa pracownikami tymczasowymi i raczej predko to sie nie zmieni. Jezeli chcecie pracowac w Anglii szukajcie czegos innego. Nie mozna brac dni wolnych w pracy, bo nie ma kto zastapic. Manager wielka szycha krazy tylko po firmie i obserwuje i zastanawia sie dlaczego ludzie sie juz nie staraja. Firma produkuje gowna, nikt nie chce tego kupowac. Jestem na produkcji i widze jak to wyglada. Suszarki zanim zjada z linii produkcyjnej potrafia sie rozsypac. Kupuja gowniane i tanie czesci z Chin, ktore czasami pekaja w dloni zanim sie je zamontuje. Niestety ale jak tak traktuja ludzi to niech nie licza na to, ze beda mieli jakies zyski. Takze podsumowujac nie polecam. Sama zaczynam szukac nowej pracy, bo meczarnia nie tyle fizyczna (bo fizycznie mozna przywyknac do wszystkiego) ale psychika siada pod ta presja jaka wywieraja na ludziach. Ja przyjechalam sama i dopiero na miejscu zaczelam sie starac o ta prace. Crosslee bylo priorytetem ale zaluje bardzo. Ludzie ktorych zwolnili i mam z nimi kontakt mowia, ze zmienili prace i nie ma porownania zadnego. Wszedzie lepiej niz tam.
1
V-max 2016-05-04 13:44:20
Powiem szczerze - nie sądziłem wcześniej, żeby ta fabryka i producent aż tak nisko upadł. Właściwie, z tego co aktualnie tam się dzieje, jak piszesz, to widać, że jednak faktycznie nadchodzi ich koniec. Trochę się łudziłem, że ktoś mądrzejszy pójdzie tam po olej do głowy i zaczną wspólnie ratować siebie. Rację mieli ci, nieliczni ale dobrzy starzy fachowcy stamtąd, że ostatnie lata zapuszczeń, zaniedbań i pazerności "managerów" z tamtejszej Koziej Wólki, zw. Hipperholm, prowadzą w linii prostej do zamkniecia zakładu. Cóż, konkurencja okazała się o niebo lepsza.
Dzięki @eureka120 za najświeższe info prosto ze źródła. Mnie tam już od roku nie ma - i na pewno już nie będzie
opoc 2016-05-10 14:33:46
Jest to typowo brytyjska firma @V-max, no ale całkiem nieźle trzymają się na rynku i czasem zatrudniają też Polaków
1
Zostaw swoją opinię o „CROSSLEE” plc - Hipperholme
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie „CROSSLEE” plc