brak logo

Carnival Cruise Lines

Miami

Opinie o Carnival Cruise Lines

karo568 2013-11-27 18:52:37
Pracowałem dla Carnivala 8 m-czny kontrakt na trzech statkach. Rzeczywistość okazała się trochę inna niż ta, o której usłyszałem na rozmowie kwalifikacyjnej w Polsce. Przejście kilku etapów interview ma wywołać wrażenie, że się Pana Boga za nogi złapało, ale to uczucie natychmiast mija w momencie wejścia na gangway. (usunięte przez administratora) Carnivala opracowany jest do perfekcji, polega na hektogodzinach spędzonych w pracy, niewspółmiernych do stresu i płacy. Na interview zapewniono mnie, że zarobki na początek 1500$, docelowo 3500$ (ten chwyt zawsze działa i stosują go wszystkie agancje rekrutacyjne w Europie, stąd olbrzymia rotacja pracowników). Mniej radosny moment nastąpił w dniu wypłaty, w którym okazało się, że za 15h codziennej harówy wypłacono mi 1050$ (jak widać użyto tych samych cyfr tylko w innej kombinacji), i tak bylo do końca kontraktu. Pytanie o wysokość zarobków na ewentualnych kolejnych kontraktach uczczono minutą ciszy, nastepnie rubasznym rechotem. Generalnie w pierwszym miesiącu wypłata wynosi ok. 300$ (o czym nikt nie informuje podczas interview - oświecenie nastepuje na pokładzie), ten trick stosuje się na wypadek, gdyby swieże mieso chciało zejść z pokładu np. po pierwszym rejsie (znaczy szoku). Pracować wolno nie więcej niż 10godz dziennie, co w praktyce oznacza wylogowanie po 10godz z systemu i (usunięte przez administratora) kolejnych 5-6 godz ("it have to be done"). Niewylogowanie po 10 godz oznacza średnio ekscytującą rozmowę z managerem, której głównymi środkami zaradczymi jest zestaw uregulowanych ostrzeżeń (trzy warningi i wypad). Grafik pracy dozwolił mi zejść ze statku pierwszy raz po trzech miesiącach na trzy godz. ze względu na transfer na kolejny statek. Generalnie zwiedzanie świata, odbywało się z nosem przy szybie statkowej jadalni (dobre i tyle, w kabinach dla załogi nie ma okien). Członkowie załogi otrzymują uniformy, w których szczególnie męki przechodzą kobiety. Uniformy sa ochydne, co związane jest ze sztucznie utrzymanym „morale” na statku opartym na pozbywaniu kobiet cech kobiecości, a także niską ceną u chińskiego producenta. W tzw. „safety shoes” czyli firmowych butach cierpią wszyscy bez wyjątku spędzając wiele godzin standingu. Kręgosłup wysiada po pierwszym dniu i nie ma twardziela, który wytrzymałby całodzienne łażenie w tych trepach bez uszczerbku na zdrowiu. Jedzenia dla załogi nie podałbym nawet psu, żeby normalnie zjeść należy albo być gościem, albo przejść interview na kapitana. Pierwszy tydzień organizm reagowal strasznie, bardzo ciężko było zmusić się do picia recyklingowanego szlamu i spożywania chemicznej pseudo jajecznicy czy kartofli z proszku, a trzeba było przejść na taki system żywienia żeby przetrwać 8 długich miesięcy ciężkiej pracy. Dodatkowe jedzenie, suplementy kupuje się w porcie (nic do gotowania ze względu na zakaz używania elektryki w kabinach z wyjątkiem suszarki, ładowarek do telefonów, laptopów), o ile grafik zakłada „off” (wychodne), który można poswięcić na shopping. Internet na statku jest bardzo słaby i drogi, koszt karty to 20$ za ok. 30min połączenia (zależnie od sygnalu w danym dniu). Członkowie załogi wychodzą na free wifi w porcie. Statek pasażerski to nie tradycyjny hotel czy typowy zakład pracy, obowiazują ścisłe regulacje (rozkazy), procedury, hierarchia, inspekcje (trzepanie kabin, rzeczy osobistych), częste musztry i szkolenia (upierdliwe jak cholera), odpowiedzialność za spanikowanych pasażerów w sytuacji gdy statek tonie (wg pierwszeństwa do łodzi ratunkowych najpierw wchodzą goście, członków załogi ratuje się na końcu do „wywrotek” tzw. life raft (warto zgooglowac informacje o life raft’ach przed wyjazdem). Problemem na statku jest również rasizm między mniejszościami narodowymi, którego jak wielu rzeczy na statku nie powinno być, ale w praktyce niestety są (kto przetrwał kontrakt na statku, ten wie o czym piszę). Nie każda kompania cruise line jest taka sama, w kwestii zarobków Crnvl to jedna z najgorszych więc skoro już decydować się na tak ciężką pracę, warto poświęcić trochę czasu i pogooglować. Kompanii rejsowych jest do wyboru do koloru, każda ma swoją stronę internetową i stałe rekrutacje bez pośrednictwa, wystarczy wysłać cv, sprawdzić fora. Najważniejsze to być zorientowanym o wszystkich za i przeciw przy podejmowaniu decyzji takiej formy zatrudnienia, aby uniknąć rozczarowania czy zminimalizować szok. Kończąc doradzę tylko, że pierwszy dzień na statku wiąże się zazwyczaj z chorobą morską (nawet jeśli nie cierpiało się wcześniej na tą przypadłość czy inne choroby jak np. lokomocyjne). Przeciążenia są bardzo silne i dają mocno w błędnik, w medical center maja pomocne tabletki medi-meclizine, które dla członków załogi są nieodpłatne. Dzięki tym tabletkom objawy ustąpiły już po godzinie i w zasadzie do końca kontraktu z chorobą morską nie miałem większego problemu. To w dużym skrócie tyle o czym nie wiedziałem przed wyjazdem, a dzisiaj już wiem i podziękowałem za kolejny kontrakt.
5
gosc 2014-06-22 09:11:28
dziekuje Ci bardzo, za tę opinię! myślę, że oszczędziło mi to 6 miesięcy maltretowania:)
1
statek chyba nie dla mnie ;/ 2014-10-15 21:25:51
Jezus Maria, to brzmi jak obóz pracy. Koszmar jakiś. Dzięki wielkie za wyczerpujący komentarz! Teraz już nie mam wątpliwości, że praca na statku to droga przez mękę. Pozdrawiam ciepło i dzięki raz jeszcze za podzielenie się swoim doświadczeniem.
Aga 2014-11-28 18:47:36
Hmmm...ja może miałam wiecej szczęścia niż mój przedmówca. Pracuje dla Carnivala juże trzeci kontrakt. Fakt początki były ciężkie, o męczarniach jakie człowiek przechodzi nosząc "firmowe" buty można by deszczowce pisać. Ale jak już człowiek ogarnia co z czym, zamienia się buty na lepsze i ani śladu bólu. Mi przypadła możliwość wychodzenia praktycznie w każdym porcie. Także widziałam Meksyk, Bahamay itp. po tysiące razy. Z rasizmem, tym bardziej wymierzony bezpośrednio we mnie nigdy się nie spotkałam. Poznałam natomiast masę niesamowitych ludzi z całego świata. Jeżeli chodzi o jedzenie. Cudów nie ma i faktycznie tęskni się za domowymi obiadami, a nawet za zwykłą kromką chleba. Niestety azjatów jest znaczna większość na statku i to pod nich praktycznie wszysto jest przygotowane. Jednakże jedzenie tego co dostaje kapitan lub goście nie jest rzeczą niemożliwą i bardzo często, zwłaszcza sekcja restauracyjna, korzysta z tej możliwości. Odnośnie zarobków. Początkowo było to 1200$ miesięcznie. Z czasem doszły napiwki, tak więc razem z nimi można się było doliczyć od 1500 do 1800$. Aktualnie, po promocji zarabiam około 2200$ miesięcznie, przepracowując czasami jedynie 4 godziny dziennie. Fakt jest taki, że aby mieć dobre życie na statku trzeba trafić w dobrym czasie i na dobrych ludzi,bo całe to szefostwo może na prawdę zmarnować 8 miesięcy Twojego życia lub sprawić, że taki kontrakt będzie niesamowitą przygodą
1
jaro 2015-03-02 20:59:59
hahaha powiem tak pracowałem 9 mieciecy pierwszy kontrakt jako pomocnik kelnera za 1000 dolców miesiecznie to co zobaczyłem przezyłem i kogo spotkałem to moje jesli chodzi o zarcie to nie jest złe bo naprzykład krewetki w głebokim oleju w panierce jak kurczak z kfc z pierwszej reki po jeszcze niedawno pływaly gdzies niedaleko to wypas jaki nie zazna zaden polak mogacy kupic sobie w biedronce jakis tam syf poprostu jesli ktos jest przywzwyczajony do ziemniaków to nie spasuje mu calkiem inna kultura zarcia tam mniejsza o jedzenie jesli ktos ma opcje pojechac szczerze polecam fakt [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] sie ale tylko tyle bo kosztów nie ma zadnych same plusy jesli ktos chce wiecej informacji to na maila jaybuzz01@gmail.com
1
fotografero 2015-03-12 21:45:09
Hej wam! własnie jestem w trakcie interview na fotografa na statku.

Czy ktoś może powiedzieć mi kulka słów jak wygląda praca i życie fotgrafów na statkach tego armatora?

z góry dziękuję :D
1
key-la 2015-03-20 20:18:10
ja też tam aplikuję na fotografa i mam coraz większe wątpliwości...
jakieś wieści co do warunków pracy?

Nawet na Wikipedii jest napisane, że mało płacą a harówka ponad godziny i że to ta kontrowersyjna część firmy...
fotografero 2015-03-21 16:34:44
wczoraj miałem rozmowę na skype. Facet nie dał mi dojść do słowa, tylko od razu opitolił za to że nie mam jakiegoś tam papierka zrobionego z fotografii, po czym stwierdził że zdjęcia moje zdjęcia są zajebiste i zadzwoni za miesiąc
1
złyon 2015-06-29 13:15:37
Witam,
Czy ktoś kto pracował w niedalekim czasie mógłby się wypowiedzieć na temat pracy na statku. Dostałem propozycję pracy jako asystent kelnera, ma ktoś jakieś doświadczenie mógłby się wypowiedzieć ?
limon 2016-01-15 18:39:07
Podbijam, w przyszłym tygodniu mam rozmowę kwalifikacyjną na pomocnika kelnera.Ktoś?Coś
mikual 2016-05-15 15:03:43
pawcio, wszystko się zgadza pod warunkiem, że masz sporo doświadczenia. Ja przyszedłem od razu po szkole i mnie odprawili z kwitkiem. Teraz pracuje u konkurencji ale trochę doświadczenia musiałem złapać
Zostaw swoją opinię o Carnival Cruise Lines - Miami
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Carnival Cruise Lines