logo Profix

Profix

Warszawa

Naszą chęcią jest aby te stanowiska obejmowały osoby, które u nas pracują, to jest taki naturalny sposób awansu i w 90% to nam się udaje. My zapewniamy możliwość rozwoju.
Wywiadu udzielił:
Krzysztof Sobieraj Prezes Profix
Krzysztof Sobieraj - Ukończył studia techniczne na Politechnice Warszawskiej oraz studia podyplomowe handlu zagranicznego na SGPiS (dzisiejsze SGH). W branży narzędziowej pracuje od 1980 roku. Jego doświadczenie zawodowe związane jest ze sprzedażą różnych grup narzędzi - począwszy od narzędzi przemysłowych i obrabiarek a skończywszy na narzędziach ręcznych. Przez wiele lat pracował w Wielkiej Brytanii. Od ponad trzydziestu lat piastuje różne funkcje menadżerskie. Od 2000 roku zasiada  w zarządzie  PROFIX.
 
Kiedy i w jakich okolicznościach powstała firma?
W ubiegłym roku obchodziliśmy 20-lecie istnienia firmy. Formalnie PROFIX został założony w 1993 roku. Jednak jako datę powstania przyjmujemy rok, w którym wystawiona została pierwsza faktura sprzedażowa, a było to w 1994 roku. Jeżeli zaś chodzi o okoliczności powstania firmy to jest to historia jakich wiele. Cztery osoby z doświadczeniem w branży narzędziowej, pomysł, odwaga i chęć odniesienia sukcesu. Początkowo byliśmy maleńką firmą: 5 zaangażowanych osób, niewielkie biuro i magazyn w Markach. Ale w ciągu roku zwiększyliśmy ponad trzykrotnie zatrudnienie i wynajęliśmy znacznie lepiej przystosowany do naszych potrzeb lokal przy ul. Marywilskiej w Warszawie.
 
Czyli do odważnych świat należy?
Tak jest. Czasy się zmieniają, ale ta reguła ciągle obowiązuje. 
 
I ta czwórka, która zaczynała dalej jest razem?
Tak, ta czwórka ciągle kontynuuje pracę i jesteśmy nadal razem.
 
 
 
Ile osób w tym momencie jest zatrudnianych w PROFIX?
Jest to łącznie około 230 pracowników. 190 osób jest zatrudnionych w oparciu o umowy o pracę, a 40 osób współpracuje z firmą w formie agencyjnej.
 
Jak wygląda struktura organizacyjna firmy?
Na samym szczycie schematu organizacyjnego mamy dwuosobowy zarząd oraz dyrektora generalnego. Poniżej znajduje się dziewięć branżowych działów. Cztery z nich to tzw. działy sprzedażowe. Największym z nich jest tzw. dział sprzedaży tradycyjnej. Obsługuje on odbiorców krajowych, którymi są najczęściej sklepy i małe sieci handlowe. Dział sprzedaży dużych organizacji handlowych współpracuje z praktycznie wszystkimi większymi, działającymi w Polsce sieciami marketów budowlanych oraz wybranymi hipermarketami i dyskontami. Dział eksportu prowadzi sprzedaż za granicę Polski. Za jego pośrednictwem produkty naszych marek docierają do blisko 30 krajów na świecie. Najmłodszą jednostką sprzedażową w strukturze firmy jest dział sprzedaży internetowej. Do jego zadań należy rozwijanie elektronicznej platformy sprzedażowej i obsługa klientów on-line. Pozostałe jednostki organizacyjne firmy mają zapewnić sprawne działanie sprzedaży. Dział zakupów w oparciu o sugestie klientów i panujące na rynku trendy buduje atrakcyjną ofertę produktową. Testuje nowe produkty, wybiera dostawców oraz dba o stałe podnoszenie jakości dostarczanych na rynek produktów. Dział marketingu jest odpowiedzialny za komunikację firmy z rynkiem. Natomiast działy księgowości i informatyki dbają o sprawny obieg dokumentów oraz spełnienie wymagań prawno-księgowych wynikających z ustawy o działalności gospodarczej. Największym z działów jest pion logistyki. Pracuje w nim, aż 90 osób, czyli około 40% wszystkich zatrudnionych.
 
Dlaczego w dział logistyki jest tak liczny?
Wciągu tygodnia wysyłamy około 700 palet i parę tysięcy paczek. Każda wysyłka to zamknięty, powtarzalny proces. Zamówienie należy skompletować, zapakować, wypełnić stosowne dokumenty i nadać. Dodatkowo magazyn także przyjmuje dostawy produktów. Codziennie do rozpakowania mamy kilka kontenerów. Sprawnie działająca logistyka to istotna część całościowego sukcesu firmy zajmującej się produkcją i dystrybucją. W naszym wydaniu logistyka to sprawnie działający organizm. Za standard przyjęliśmy zasadę, że każde zamówienie krajowe, które zostanie złożone do godziny 14 jest dostarczone do zamawiającego już następnego dnia. Do sprawnej realizacji zamówień niezbędna jest odpowiednio liczna obsada każdej z trzech zmian.
 
Czy działy handlowe są też tak liczne?
W dziale sprzedaży tradycyjnej pracuje około 30% ogółu zatrudnionych i w większości są to osoby odpowiedzialne za osobisty kontakt z klientem. Pozostałe działy handlowe z racji specyfiki obsługiwanych odbiorców nie są tak liczne.
 
Jakie były kluczowe momenty w funkcjonowaniu firmy?
W życiu każdej firmy jest wiele momentów trudnych. Na pewno jeśli startuje się niemalże od zera - kluczowe są pierwsze trzy lata działalności. Jeśli uda się przetrwać i do tego wypracować dodatni wynik ekonomiczny, to kolejne lata są generalnie łatwiejsze. Jednak i wówczas należy pamiętać, że firma jest dopiero na początku drogi i zbyt pochopnie podjęta decyzja może przerwać dobrą passę i być początkiem poważnych kłopotów. Mówiąc obrazowo - młodej firmie zdecydowanie prościej się przewrócić. Aby zapewnić stabilny rozwój firmy niezbędny jest właściwy dobór pracowników. Patrząc z perspektywy czasu możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że w tym obszarze nam się to udało. Nasza załoga jest dobrze dobrana i tworzy zgrany kolektyw, który jest w stanie realizować bardzo ambitne cele. To dzięki naszym wieloletnim pracownikom dziś należymy do czołowych firm narzędziowych w Polsce. Kolejnym ważnym elementem w działalności firmy jest podejście do klienta. My na samym początku działania złożyliśmy naszym klientom taką niepisaną obietnicę - powiedzieliśmy klientowi, że zawsze będziemy wobec niego rzetelni, zawsze będziemy solidni, poznamy jego potrzeby i zrobimy wszystko, żeby je jak najlepiej spełnić.
 
W czym konkretnie przejawia się ta solidność i rzetelność?
Dokładamy wszelkich starań, aby produkty które za naszym pośrednictwem trafiają do sprzedaży były takie jakie zostały zatwierdzone w specyfikacji. Jakość kontrolujemy na wielu poziomach. Począwszy od sprawdzenia produktu bezpośrednio w fabryce, a skończywszy na testach w naszym dziale kontroli. Jeżeli na którymś z etapów kontroli wyniki odbiegają od normy żądamy dostosowania produktu do wymagań zawartych w specyfikacji lub po prostu odmawiamy przyjęcia takiej dostawy. Z biegiem lat nasi odbiorcy dostrzegli, że produkty, które sprzedajemy spełniają deklarowane normy jakości i dzięki temu narzędzia oznaczone naszymi markami spełniają wysokie wymagania warsztatów i zakładów przemysłowych. Nasz klient zawsze może liczyć na rzetelne informacje o towarze oraz to, że w przypadku jakichkolwiek problemów nie zostawimy go samego. To wszystko buduje zaufanie, które w biznesie jest bezcenne.
 
Zwiedzając firmę, dało się zauważyć, że dział reklamacji jest niewielkim pokoikiem bez większego natłoku pracy…
Tak jak mówiłem wcześniej - w kwestii jakości produktów nie idziemy na kompromis, a to bardzo dobrze widać w dziale reklamacji. Ostateczni nabywcy mają zastrzeżenia do jedynie 0,5% produktów, które sprzedaliśmy. To naprawdę bardzo mało. Nasza polityka utrzymania jakości przynosi bardzo dobre efekty - co najlepiej jest widoczne w dziale reklamacji, który ma stosunkowo niewiele pracy.
 
 
 
Czy z perspektywy minionych 20 lat wizja firmy uległa zmianie?
Wizja firmy się nie zmieniła. Chcemy osiągnąć pozycję lidera na rynku narzędziowym i chcemy ją utrzymać. Chcemy być preferowanym, cenionym partnerem, który potrafi dostarczyć towar wysokiej jakości po konkurencyjnej cenie. Chcemy aby nasze marki stały się synonimem jakości. To jest nasza wizja, która towarzyszyła nam już w chwili kiedy składaliśmy dokumenty rejestracyjne firmy. Każdy przepracowany rok zbliża nas do celu, stajemy się coraz lepsi a nasze produkty są dobrze przyjmowane przez rynek. Nie musimy się ich wstydzić i to jest naprawdę budujące i motywujące do dalszego działania.
 
Co dla Pana oznacza sukces?
Widzę to w kilku płaszczyznach. Pierwsza to stworzenie ponad 200 miejsc pracy i obsadzenie ich w większości przez ludzi, którzy czują się dobrze w naszej firmie, którzy spełniają się w niej i którzy chcą pracować. Drugi sukces to stworzenie grupy lojalnych partnerów handlowych. Kontrahentów, którzy nam zaufali i dali się przekonać, że nasza współpraca przynosi korzyści jednej i drugiej stronie. Zarówno wśród pracowników, jak i wśród odbiorców są tacy, z którymi współpracujemy od początku istnienia firmy, czyli już od 20 lat. Wśród pracowników ponad 70 osób jest z nami dłużej niż pięć lat, 27 dłużej niż 10 lat,. Długoletni pracownicy to trzon naszej firmy, a fakt że jest ich tak wielu świadczy niezbicie o tym, że praca w PROFIX jest interesująca i gwarantuje stabilność. Jest jeszcze jeden sukces, który najlepiej pokazuje, że w ciągu 20 lat firma bardzo się rozwinęła. Jest nim nasze centrum logistyczno-handlowe. Budynek biurowy i magazyn stoją na naszym terenie i są naszą własnością, a to jest niezwykle ważne nie tylko ze względów ekonomicznych.
 
 
 
Faktycznie w nowym budynku jest zdecydowanie więcej miejsca niż w pierwszym wynajmowanym pomieszczeniu…
O dużo więcej (śmiech). Startowaliśmy od lokalu, którego łączna powierzchnia wynosiła około 60 mkw. To tyle ile w tym momencie ma nasza wzorcownia.
 
Czy firma stosuje outsourcing?
Może jesteśmy staromodni, ale staramy się samemu sprostać wszystkim wymogom. Nie wynika to z tego, że nie mamy zaufania do osób z zewnątrz, tylko naszym zdaniem lepiej pewne rzeczy wykonuje pracownik, który jest związany z firmą, który zna firmę, zna procesy tej firmy, nawet zna ludzi w tej firmie. W związku z tym opieramy się na własnych ludziach.
 
Jakie były pierwsze produkty, którymi firma zaczynała podbijać rynek? I jak to wygląda obecnie?
Pierwszymi produktami w ofercie były narzędzia marki Stanley. Na początku lat 90. polski rynek był co prawda bardzo chłonny, ale z drugiej strony ceny niektórych produktów w zestawieniu do ówczesnego poziomu zarobków były wręcz astronomiczne. Dobrze ilustruje to cena jednego z podstawowych narzędzi, dziś obecnych w każdym gospodarstwie domowym - miara zwijana wspomnianej już marki Stanley, w 1994 roku kosztowała tyle ile wynosiła wtedy połowa pensji statystycznego pracownika. Mimo tego udało nam się stworzyć sieć dystrybucji dla produktów marki Stanley, a zdobyte doświadczenie oraz pozyskane informacje o potrzebach naszych odbiorców posłużyły nam do stworzenia pierwszej marki własnej. W 1998 roku na polskim rynku zadebiutowały narzędzia ręczne oznaczone logotypem PROLINE. Wkrótce też pojawił się, używany z powodzeniem do dziś, slogan reklamowy - PROLINE Narzędzia z Charakterem. Został on wymyślony przez naszych pracowników i naszym zdaniem znakomicie oddaje jakość oraz wygląd narzędzi opatrzonych tą nazwą. Przez siedemnaście lat zbudowaliśmy szeroką i atrakcyjną ofertę. Dziś za pomocą narzędzi PROLINE można naprawić samochód, zbudować, czy wyremontować dom, aktywnie wypoczywać pielęgnując ogródek. Powiem więcej, w większości polskich gospodarstw domowych można znaleźć nasze narzędzia. W coraz większym stopniu przekonują się do nich również właściciele firm i zakładów produkcyjnych. To z myślą o nich w naszych działaniach marketingowych staramy się pokazać, że narzędzia PROLINE są z powodzeniem wykorzystywane przez profesjonalistów.  Tak jest w przypadku zespołu serwisowego Jarosława Hampela - wicemistrza świata w jeździe na żużlu oraz serwisu Ireneusza Sikory - Mistrza Polski w wyścigach motocyklowych w klasie Super Bike, który ściga się na motocyklach marki BMW .Dostarczyliśmy serwisom kompletne szafki warsztatowe z wyposażeniem. W trakcie jednego ze spotkań zapytaliśmy o opinię. Słowa, które usłyszeliśmy sprawiły nam ogromną radość. Usłyszeliśmy bowiem, że nasze narzędzie spisują się znakomicie, są trwałe, solidnie wykonane i pracuje się nimi wygodnie. Usłyszeć to z ust zawodowców, na co dzień serwisujących samochody jednej z najbardziej na świecie znanych marek, musi się Pan ze mną zgodzić - to nobilitujące.
 
 
 
Po marce PROLINE przyszedł czas na elektronarzędzia TRYTON i VULCAN. Marki elektronarzędziowe wprowadziliśmy na rynek jednocześnie w 2006 r., aby umożliwić naszym klientom wybór między droższymi narzędziami bardzo dobrej jakości a produktami dobrej jakości wycenionymi w bardzo przystępny sposób. O ile w segmencie narzędzi ręcznych byliśmy jedną z pierwszych firm w Polsce, która wprowadziła własną markę, o tyle w elektronarzędziach jesteśmy jeszcze dość młodym graczem. Oceniamy naszą sytuację na tym rynku bardzo pozytywnie, choć na początku nie było łatwo przekonać klientów do kolejnej marki. W przypadku elektronarzędzi mamy do czynienia z dużą rozpiętością cenową. Tak samo lub niemal identycznie wyglądającą wiertarkę można kupić za 50, 80, 100, 150 a nawet 500 zł. Różnice pojawiają się dopiero kiedy zajrzymy do jej wnętrza. Oko fachowca pozna czy przekładnia jest wykonana w technologii proszków spiekanych, czy jest ze stali, czy też producent w pogoni za niską ceną zastosował przekładnię z tworzywa sztucznego. Dodatkowo widać również czy w konkretnym modelu mamy tańsze łożyska ślizgowe, czy też gwarantujące bezawaryjność łożyska toczne. Można także ocenić czy wiertarka posiada zabezpieczenia przeciwpyłowe oraz czy producent zadbał o zabezpieczenie wirnika silnika przed uszkodzeniami mechanicznymi. W naszych elektronarzędziach sprzedawanych pod marką Tryton staramy się tak konfigurować maszyny, aby bardzo dobrej jakości towarzyszyła przystępna cena. W 2006 roku zaczęliśmy od 17 maszyn, teraz w ofercie mamy ich już około 130 i nie są to wyłącznie elektronarzędzia. Teraz możemy się pochwalić również bardzo interesującą grupą maszyn spalinowych do pielęgnacji ogrodu. Jak już zdobyliśmy mocną pozycję w segmentach narzędzi ręcznych i elektronarzędzi, zaczęły napływać do nas zapytania z rynku o produkty BHP. A skoro było takie zapotrzebowanie, to postanowiliśmy na nie odpowiedzieć. W 2010 r. powstała marka LahtiPro oferująca szeroką gamę artykułów bezpieczeństwa pracy. 
 
 
 
Jest jeszcze jakiś obszar nie zajęty?
Mnóstwo (śmiech). Wchodząc do hipermarketu można odnieść wrażenie, że tam jest wszystko, że oferowane tam produkty zaspokajają potrzeby nabywców i nie ma sposobu na to, aby na półkach pojawiły się produkty oznaczone inną marką. To tylko pozory. Jeśli jednak przeanalizuje się dobrze stan obecny i uzyskany obraz nałoży na możliwości producentów, można odszukać wyjątkowość i taki innowacyjny produkt zaoferować. Sceptycy powiedzą, że młotek zawsze będzie młotkiem, my jednak wiemy jak dodać temu narzędziu odrobiny wyjątkowości. To wyróżnia nasze narzędzia. Z jednej strony w pełni zaspokajają potrzeby, dla których są kupowane, a z drugiej dają korzyść ekstra - choćby na przykład bardzo wygodną i ergonomiczną rękojeść. Kolejną sprawą jest fakt, że rynek narzędzi ręcznych, choć bardzo nasycony, to jednak jest jeszcze na nim dużo miejsca dla narzędzi bardziej specjalistycznych, to znaczy mniej popularnych, ale potrzebnych fachowcom. Tą niszę od kilku lat starannie wypełniamy i w kolejnych latach wypełniać będziemy. Mamy przy tym bardzo dobrą dynamikę uruchomień, to znaczy wprowadzeń do sprzedaży nowości. W minionym roku wzbogaciliśmy ofertę narzędzi Proline o kilkaset produktów, elektronarzędzi Tryton o około 30, a środków ochrony indywidualnej Lahti Pro o aż 600 pozycji. 
 
 
 
Ile produktów jest w ofercie Profix?
W ofercie mamy obecnie ponad 10 tysięcy produktów. Proszę mi wierzyć, to nie jest tak dużo. Znam firmy, które w zestawieniu mają i 60 tysięcy indeksów. Wszystko zależy od branży. Jeśli np. zdecydowalibyśmy się na wprowadzenie do naszej oferty wkrętów, nakrętek i śrub to bardzo szybko podwoimy objętość naszego katalogu. W tym jednak momencie zarząd stoi na stanowisku, że nie będziemy tego robić, ponieważ obecna oferta jest satysfakcjonująca i będzie rozwijana w sposób zrównoważony.
 
 
 
Kiedy można spodziewać się nowej marki w ofercie?
Na pewno nie w tym roku. 
 
Wspomniał Pan, że najważniejsi są ludzie w firmie. Czy w tym momencie firma szuka nowych pracowników? Jeśli tak to na jakie stanowiska prowadzona jest rekrutacja?
W tak dużej firmie jak nasza rekrutacja trwa cały czas. Najczęściej szukamy osób do działu logistyki. Tam rotacja jest największa i dotyczy około 30% zatrudnionych. Różne są jej powody. Część osób rezygnuje z powodów zdrowotnych - praca w magazynie ma swoją charakterystykę i nie każdy jest w stanie jej podołać. Tak jak wcześniej wspomniałem, każdego dnia przygotowujemy około tysiąca paczek. Każde zamówienie trzeba skompletować, a to wymaga dobrego przygotowania fizycznego, bo wiąże się z koniecznością pokonania na jednej zmianie nawet kilku kilometrów. Nie każdy ma do tego predyspozycje, a poza tym każda kontuzja, do której dojdzie w czasie wolnym może sprawić, że nie może pracować już w tym charakterze. W zeszłym roku mieliśmy takich sześć przypadków. Poza tym praca w magazynie, przy przygotowaniu paczek nie każdemu przypada do gustu i jak się okazuje nie spełnia oczekiwań ambicjonalnych. Cieszy nas jednak to, że przeszło 60% zatrudnionych w dziale logistyki może poszczycić się co najmniej kilkuletnim stażem.
Nieco inaczej wygląda sprawa wśród pracowników biura. Tu rotacje są bardzo niewielkie, oczywiście się zdarzają, tak jak w każdym przedsiębiorstwie. W tej chwili szukamy jednej osoby do eksportu, jednej do działu zakupów i jednej do działu sprzedaży. Co ich czeka? Ambitne zadania i możliwość rozwoju. Wcześniej jednak muszą zapoznać się z firmą, poznać jej organizację i panujące zasady i co najważniejsze zintegrować się z zespołem. Wiedza jest przy tym rzeczą drugorzędną, wiedzę można nabyć. Natomiast sposób myślenia, rozumowania, otwartość na wymianę poglądów to są cechy najważniejsze dla mnie jako pracodawcy. Jeżeli ktoś spełnia cechy takie jak: rzetelność, uczciwość, lojalność, tolerancyjność, to jest duża szansa na to, że będzie z nami pracować wiele lat, a może nawet do emerytury.
 
 
 
A jak wygląda zatrudnienie w biurze?
W biurze mamy bardzo dużą różnorodność stanowisk. Od lutego pracuje z nami dyrektor generalny. W zeszłym roku do zespołu dołączył zastępca dyrektora ds. sprzedaży. Obecnie poszukujemy brand managera, człowieka który odpowiada całościowo za rozwój danej marki. To nie jest działalność wyłącznie marketingowa, tylko funkcja wszechstronnego rozwoju marki od strony asortymentowej, technicznej, skończywszy na przekonaniu klientów do wszystkiego co z marką związane. Również w pionie sprzedażowym poszukujemy handlowca ds. eksportu. Natomiast w dziele zakupów mamy wolny etat koordynatora product managerów w randze zastępcy kierownika. 
 
Czy pracownicy mogą skorzystać z dofinansowania kształcenia?
Oczywiście nasz wewnętrzny regulamin przewiduje tego typu pomoc. Jednak decyzję o jej udzieleniu podejmujemy w uzasadnionych z punktu widzenia interesów firmy przypadkach. Tak było ostatnio  w przypadku jednego z kierowników z pionu logistyki. Jego zaangażowanie w pracę, chęć rozwiązywania trudnych sytuacji skłoniła nas do tego, aby wesprzeć finansowo  plany uzupełnienia kierunkowego wykształcenia - w ubiegłym roku został absolwentem wydziału logistyki jednej z bardziej znanych polskich uczelni. W Profix jest też pewnego rodzaju tradycją, że studia MBA kończą liderzy regionalnych zespołów sprzedażowych. Natomiast pracownicy biura mogą bezpłatnie uczestniczyć w kursie języka angielskiego, który od lat prowadzony jest w naszej firmie. Ta forma podnoszenia kwalifikacji cieszy się dużą popularnością.
 
Jak wyglądają świadczenia pozapłacowe oprócz kursu języka angielskiego?
Zatrudnionym proponujemy prywatną opiekę zdrowotną. Kartę Medicover mogą otrzymać wszyscy zatrudnieni po przepracowaniu trzech lat, natomiast osoby na stanowiskach kierowniczych mogą korzystać z karty już od pierwszego dnia pracy w Profix. Pracownikom dajemy także możliwość aktywnego spędzania wolnego czasu - po pół roku pracy można otrzymać kartę Benefit i na jej podstawie korzystać z siłowni, basenów i brać udział w zajęciach sportowych. Dodatkowo mamy też fundusz socjalny, z którego udzielamy zapomóg i pożyczek w sytuacjach kryzysowych. Jesteśmy firmą rodzinną, dlatego też chcemy aby nasi pracownicy byli zespołem dobrze zintegrowanym. Jedną z imprez, które cieszą się zainteresowaniem większej części naszych pracowników są pikniki rodzinne, np. z okazji dnia dziecka. Dla firmy nie jest to bardzo duży koszt, szczególnie, że wiele osób społecznie włącza się w organizację, a frajda dla dzieci wielka.
 
Jak wygląda zatrudnienie w przypadku osób bez doświadczenia, studentów, absolwentów? 
Wykształcenie i doświadczenie nie są dla nas najważniejsze. Przykładamy za to bardzo dużą uwagę do cech charakteru. W swoim życiu zawodowym spotkałem bowiem wielu ludzi którzy nie mieli studiów wyższych, a znakomicie sprawdzali się jako handlowiec i jako lider, intuicyjnie to czuli. Znam także ludzi, którzy mają po trzy, cztery fakultety i tak naprawdę powinni pracować na uniwersytecie a nie w sprzedaży. W handlu doświadczenie nie koniecznie jest najważniejsze. Większą wartość ma inteligencja, otwartość, trzeźwe spojrzenie na świat, bo jeśli człowiek je ma, to w ciągu roku dobrze pozna naszą ofertę. Charyzmy nie da się nauczyć, ją po prostu trzeba mieć.
 
A jak wyglądają działania Profix na rzecz odpowiedzialnego biznesu?
Najprostszą formą w jaką się angażujemy są dni Czosnowa. Mamy dobre kontakt z wójtem i służymy mu pomocą w czasie przygotowań, zapewniamy upominki i nagrody do wybranych konkursów. Od wielu lat wspieramy też Monar. Dostarczamy im narzędzia. Przekazujemy pieniądze dla organizacji wspierających dzieci, ale nie chwalimy się tym specjalnie, bo nie robimy tego, żeby się reklamować tylko ze zwykłej potrzeby. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy licytacje rzeczy, które przekazał nam wicemistrz świata w jeździe na żużlu Jarosław Hampel i oraz mistrz Polski w wyścigach motocyklowych w kategorii Super Bike Ireneusz Sikora. Na aukcję powędrowała także oryginalna płyta winylowa z autografem Maryli Rodowicz. Pieniądze uzyskane z licytacji oraz dodatkowe 20 tys. zł od naszej firmy zasiliło konto fundacji Radia Zet. Łącznie, w ciągu jednego wieczoru do dzieci z wadami serca trafiła pomoc w wysokości prawie 40 tys. zł. Z mniejszych inicjatyw, wymienię przekazanie narzędzi dla fundacji, która prowadzi prace na rzecz ochrony przyrody. Dzieci, pod okiem instruktorów, konstruują i własnoręcznie budują budki lęgowe dla ptaków.
 
 
 
Jak najlepiej przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej?
Nie ma na to jednego zawsze skutecznego sposobu. Jednak na pewno należy zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze - wiedzieć coś na temat firmy do której się idzie, jej produktów, marek. Po drugie - trzeba być sobą, trzeba być naturalnym. W czasie rozmowy kwalifikacyjnej, doświadczony rekruter pozna czy kandydat jest sztuczny, czy też w swoich odpowiedziach, mówiąc łagodnie, mija się z prawdą. Jak to się mówi kłamstwo ma krótkie nogi, wiele razy zdarzyło mi się w czasie rozmowy z kandydatem sprawdzić prawdziwość tego czym chwali się w cv i liście motywacyjnym. Jeśli uzyskane odpowiedzi  budzą wątpliwości, to to na pewno nie działa na plus kandydata. Dlatego, powiem to raz jeszcze, do rozmowy o pracę w Profix trzeba się przygotować, a w czasie jej trwania być sobą.
 
A czy były jakieś rekrutacje z którymi było ciężko sobie poradzić, ciężko było kogoś znaleźć?
Tak jak powiedziałem wcześniej do spraw rekrutacyjnych podchodzimy bardzo uważnie. Zawsze staramy się wybrać kandydata, którego profil pokrywa się z przyjętymi założeniami. Niekiedy bywa tak, że poszukiwanie trwa długo. Tu można pokusić się stwierdzenie, że mamy do czynienia z pewnymi cyklami koniunkturalnymi. Im lepiej na rynku pracy tym trudniej znaleźć dobrego fachowca. Taką sytuację mieliśmy w 2008 roku, kiedy bardzo duża grupa rodaków wyjechała za granicę, wtedy znaleźć dobrego kandydata było szczególnie trudno. Potem przyszły gorsze czasy na rynku pracy, o fachowca było łatwiej. Teraz znowu mamy rynek pracownika, i jest podobnie trudno. Co prawda jest wielu chętnych, ale w wielu przypadkach są to osoby całkowicie psychologicznie nie pasujące do danych stanowisk lub osoby, które mają bardzo wysokie wymagania w stosunku do tego co sobą reprezentują. Bo jak nazwać sytuację, w której przychodzi ktoś bez żadnego doświadczenia i chce zarabiać siedem tysięcy. Szczerze powiedziawszy to mnie to przeraża, bo firma musi być konkurencyjna. Kiedy studiowałem mój profesor mawiał, że ważne jest to, co firma może dać docelowo, a nie to co daje dzisiaj. Mała firma może zaproponować powiedzmy 300 zł więcej, ale przyjdą trudniejsze czasy i firma zniknie i osoba skuszona wizją lepszej pensji będzie w punkcie wyjścia. W przypadku dużego przedsiębiorstwa mamy gwarancję stabilności. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach niektórzy młodzi ludzie patrzą mało perspektywicznie.
 
 
 
Wspominał Pan o planowaniu długofalowym. Czego należy życzyć na kolejne 20 lat?
Życzyć należy szczęścia w wyborze nowych pracowników. Jak będziemy mieli szczęście do ludzi to firma będzie szła do przodu. A z takich już celów typowo sportowych - to zająć pierwsze miejsce na rynku i je utrzymać.