Nowe zasady dotyczące cookies
Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".


W 3 tygodnie nauczymy Cię języka niemieckiego w zakresie opieki osób starszych.
KURSY JĘZYKA NIEMIECKIEGO

    Kurs doszkalający

60 h 600 zł

Zapisz się >

    Kurs od podstaw

168 h 1599 zł

Zapisz się >

    Kurs wyjazdowy od podstaw

3 tygodnie 3490zł

Zapisz się >

BEZROBOTNI ZA DARMO. Gwarancja pracy! Telefon: 22 622 13 09, 882 128 823

zdjecie uzytkownika
Ultramarines - 2015-07-24 19:49:57 odpowiedz | cytuj
BOCKHOP
Gdzie Niemiec Polaka Rumunem pogania.
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie jestem żadnym rasistą ani ksenofobem, a cały materiał jest oparty o własne doświadczenie, obserwacje oraz zdjęcia jakie zrobiłem na terenie firmy Bockhop.

Jak każdy przeciętny Polak w wakacje postanowiłem znaleźć sobie pracę za granicą w celu zarobku pieniędzy, które mógłbym beztrosko roztrwonić po powrocie. Do firmy Bockhop trafiłem w lipcu 2015r. Po podróży, która trwałą około 20-22 godzin udałem się do ubikacji.
Kiedy znalazłem owy budynek, stanąłem jak wryty, tak zaniedbanej i zdezelowanej ubikacji jeszcze nie widziałem, to miejsce wyglądało jakby ktoś walczył tutaj regularnie o swoje życie. W końcu pomyślałem, że pewnie wszystkim pracownikom się rano spieszyło, wiadomo trzeba wstać, umyć się, potem szybko posiedzieć na tronie i wyjechać w pole na truskawki. Wiadomo, że nie wszyscy w tak krótkim czasie są wstanie trafić do kibla, rozumiem, ale jakim trzeba być zwierzęciem bo na pewno nie człowiekiem żeby opaskudzić sowimi fekaliami całą muszlę klozetową, deskę i UWAGA UWAGA ściany ?! Tak, dobrze przeczytaliście, ściany. Wyglądało to jak pismo runiczne albo malowidła jaskiniowe, może ktoś po prostu oznaczał swój teren. Jedynym rozwiązaniem było wkręcenia sobie korka od szampana w dupę i poczekanie do końca umowy.
Następnym rzeczą godną opisania są baraki. Długie prostokątne konstrukcje zbudowane z blachy falistej i płyty pilśniowych, pozbawione jakiegokolwiek ogrzewania, czajników, lodówek czy innego sprzętu, który powinien znajdować się w takim miejscu. Jedyne co tam mamy to rozpadające się piętrowe łóżka oraz podgnite materace. Prawie zapomniał bym o wielkiej metalowej szafie, która mogła by służyć do przechowywania materiały radioaktywnego, stole i kilku krzesłach zapewne z katalogu „Meble ogrodowe 2015”. Wiem, wiem co powiecie, że można było by się do tego wszystkiego przyzwyczaić, że udało by się zacisnąć zęby i przeczekać te 2 czy 3 miesiące, przepracować swoje, nie odzywać się, zgarnąć kasę i wrócić do Polski. Zgadzam się z wami w 100%, naprawdę, ale to nie koniec mojej opowieści.
W tym momencie zacznie się najciekawszy rozdział mojej przygody- PRACA I WYNAGRODZENIE. Przed rozpoczęciem pracy jako maszyna zbierająco-sortująca należy przejść przez szkolenie, przeprowadzone przez jednego z pracowników firmy Bockhop.
W związku z ustawą o ochronie danych osobowych z 1997r. nie będę podawał żadnych imion i nazwisk. Szkolenie przeprowadził „Pan Loczek”, młody chłopak, po studiach w co śmiem wątpić biorąc pod uwagę styl przeprowadzonego szkolenia i nie umiejętność przekazania jakichkolwiek przydatnych informacji. Chodzą słuchy, ze został nominowany do nagrody „tumana roku”, jakoś mnie to nie dziwi. Ale wróćmy do samej pracy i wynagrodzenia za nią.
Na samo pole truskawek trzeba dojechać, nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie obecność ludzi romskiego pochodzenia, którzy prawdopodobnie zapomnieli o zasadach higieny osobistej oraz dobrego wychowania. Mówię tutaj o chamskim przepychaniu się w autobusie i darciu mordy jakby kogoś obdzierano ze skóry, dodajemy do tego temperaturę 30 stopni i gotowe – puszka Pandory z opóźnionym zapłonem. Nie można było otworzyć okien, ponieważ Rumuni od razu zaczęli krzyczeć, że się przeziębią, wyobraźcie sobie jak cały autobus przesiąka stęchlizną i innymi odrażającymi zapachami wydobywającymi się od sami wiecie kogo.
Praca na polu zaczyna się od 5 rano, może zakończyć się dosłownie w każdej chwili.
Czasami pracowaliśmy 5 godzin, czasami 7 a czasami 15 godzin. Oczywiście z przerwami ale nie liczcie że ktoś wam dowiezie na pole obiad o nie. Sami musicie o siebie zadbać, gorący posiłek zjecie dopiero kiedy dojedziecie do baraków, także dwie butelki wody i trzy albo cztery kanapki to minimum, pamiętajcie, że cały czas jest 25-30 stopni a tam nie ma się gdzie schować jesteście tylko wy i bezlitosne słońce. Do samej pracy można się przyzwyczaić ale nie do panującej tam atmosfery.
Oczywiście cały chaos wprowadzają Rumuni. Nie żebym się czepiał tego narodu, oni sami na własne życzenie sprowadzili na siebie taką a nie inną opinie.
Cały czas jesteśmy zmuszeni do wyścigu i pilnowania swojej rajki czyli rzędu gdzie rosną truskawki, naszej palety i wózka ponieważ może ona się stać ofiarą kradzieży. Niestety osoby romskiego pochodzenia mają niemiły zwyczaj do kradzieży naszych truskawek, przecież to oni muszą zarobić pieniądze, pozbierać więcej truskawek od innych i być pierwsi w każdym miejscy. Osobiście byłem świadkiem sytuacji gdzie jeden Rumun ukradł drugiemu całą paletę truskawek, pobiegł szybko do kontroli i oddał jak swoją. Do tej pory nie potrafię zrozumieć tej sytuacji.
Widziałem jak Polacy pomagają innym polakom w zbieraniu truskawek, po oddaniu ostatniej palety każdy leciał w pole i pomagał drugiemu polakowi. Nie było ważne czy się znają czy nie, po prostu czuliśmy taki obowiązek. Wiele razy zdarzało się że, musieliśmy zbierać tzw. SZROT czyli przegnite, zniszczone truskawki, oczywiście nikt nam za to nie płacił, traciliśmy za to czas. Tą pracę wykonywali przeważnie Polacy ponieważ RAJKOWI czyli osoby, które nadzorują zbierających truskawki, nie potrafili się dogadać z Rumunami albo się ich bali. Dlatego zrzucano na nas wszystkie dodatkowe zajęcie a w tym samym czasie Rumuni zanosili kolejne palety z truskawkami.
Nie darował bym sobie gdybym nie opisał dokładnej kim byli rajkowi.
Moim skromnym zdanie to najmniej kompetentne osoby w całym Bockhop.
Stoją cały dzień na polu, wrzucają Ci do palety sam szrot twierdząc, że są to dobre truskawki, potem okazuje się zupełnie inaczej i zgarniasz ochrzan od kontrolera. Karzą wszystkim zbierać szrot, oczywiście tak jak opisałem to wyżej, szrot zbierają sami Polacy bo Rumuni patrzą się tylko w koło i mówią „ja nie rozumieć”. Oczywiście, że wiedzą wszystko co się do nich mówi, ale rajkowi to miękkie, rozpłakane dziewczynki, które nie potrafią załatwić z nimi sprawy tak jak należy. Niestety moi drodzy w Bockhop polak jest obywatelem drugiej kategorii.
Ostatni komentarz zachowałem dla PŁACY. Po 15 godzinach pracy, idziemy do stołówki gdzie można zjeść obiad i zobaczyć listę płac gdzie napisane jest dokładnie ile kilo się zebrało danego dnia i jaką kwotę sobie wypracowaliśmy. Nie nastawiajcie się na sumy 70-100 euro dziennie.
Po 15 godzinach roboty dostajemy np. 17 euro, od tego należy odjąć 11 euro – tyle wynosi nasze dzienne utrzymanie. Czyli na „czysto” wychodzi nam 6 euro, i to jest moi drodzy nasz zarobek za cały dzień ciężkiej pracy. Pracujemy na „akord” czyli tyle ile uzbieramy tyle dostaniemy, ale przez cały nasz pobyt w Bockhop, nikt nam nie powiedział ile wynosi średnia, ile trzeba uzbierać danego dnia, ile będą płacić nam za jedną paletę truskawek, a płacić mogą różnie nieraz po 1,50 euro za paletę, nieraz 3 euro a nieraz nawet po 70 eurocentów.
O Bockhop można napisać naprawdę sporo, w większości są to negatywne rzeczy.
Więc jeśli udało mi się ustrzec kogokolwiek od wyjazdu to moje zadanie zostało wypełnione.



zdjecie uzytkownika
- 2015-08-04 09:46:06 odpowiedz | cytuj
Szanowny kolego,
starałem się na poważnie przeczytać Twój komentarz, ale po kilku zdaniach uśmiech nie schodził mi z twarzy. Sądząc po Twoich pokaźnych zarobkach wydajesz mi się osobą, która przez te wyżej wspomniane 15 godzin pracy jest w stanie uzbierać 5 czy 7 palet, kiedy średni zbieracze wyciągają 25, a najlepsi po 40 czy 50 ( naprawdę nie widziałeś na liście zarobków, przy niektórych numerach 100 euro?). Nie oszukujmy się. Nikt nie płaci za lenistwo. Jestem tu po raz czwarty i aż ciężko mi uwierzyć, że atmosfera na barakach czy na polu spowodowała u Ciebie negatywne wspomnienia. Jeśli tylko odważyłbyś się wyjść poza ,, Długie, prostokątne konstrukcje zbudowane z blachy falistej i płyty pilśniowych'' to poznałbyś ludzi, z którymi mógłbyś posiedzieć przy piwku czy pograć w siatkę. Sam w Polsce ciągle mam kontakt z ludźmi poznanymi w bockhopie. Jedyne z czym muszę się zgodzić to warunki w baraku z toaletami. Mały survival to jest, ale wśród tych 12 ,, tronów '' zawsze znajdowałem jakiś czysty dla siebie. Rumunów sam się trochę obawiałem za pierwszym razem, dopóki nie pomogli na polu dozbierać paletę. Truskawki z krzaczków sąsiada też zdarzało mi się ukraść i wiem, że każdy czasami zagarnie nie swój przydział. Jednak nie jest to powód do płaczu skoro tych truskawek jest pełno i każdy chcący zbierać, swoje uzbiera. Rajkowych miłością nie darzyłem, ale wieczorami na barakach z nimi też się gadało czy imprezowało jak ze zbieraczami. Jakoś nie zauważyłem przez te wszystkie dni faworyzowania Rumunów - kolejna Twoja uwaga wyssana z palca, podobnie jak stawka rzędu 70 centów za paletę. Na zakończenie, niech dowodem ,, Twojego obiektywizmu'' będą dziesiątki ludzi, którzy podobnie jak ja przyjeżdżają do bockhopu po raz któryś i wcale nie ze łzami w oczach, a z oczekiwaniami dobrego zarobku i nowych znajomości. Już porozsyłałem link z Twoim komentarzem bockhopowcom, niech inni też się pośmieją.
,, Loczek '' to mój kumpel i informację o tym, że wyróżniono go nagrodą ,, tumana roku '' z wielką radością przekażę mu osobiście.
zdjecie uzytkownika
Bananowy Song - 2015-11-01 22:57:55 odpowiedz | cytuj
Jeśli jesteś pełnoletnim obywatelem Polski i chcesz zarabiać pieniądze przez internet to zachęcam do skorzystania ze strony https://www.qassa.pl/366691
Jak możesz zarobić prawdziwe pieniądze?
-robiąc zakupy przez internet,
-klikając w reklamy,
-wypełniając ankiety,
-grając w gry,
-oraz polecając innym tę stronę, dzięki unikalnemu linkowi, który otrzymuje każdy użytkownik.
Aby zarabiać musisz aktywnie korzystać ze strony.
zdjecie uzytkownika
hodak - 2016-07-05 09:39:28 odpowiedz | cytuj
Witajcie -popieram kolege Ultramarines który dokładnie opisał co tam się dzieje i jest to prawda w 100 procentach.Byłem tam z żoną i doświadczyliśmy tego samego jak to mówił mój były dowódca TO MARAZM-SYF-KUTASÓWA
nic dodac i ująć.
zdjecie uzytkownika
bylypracownikbockhopa - 2016-09-24 16:41:28 odpowiedz | cytuj
Zgadzam się w zupełności. Z mojego punktu widzenia jest to tak:
Moja rada dla wszystkich Państwa, którzy mają wątpliwości czy wybrać się do firmy Bockhop: KATEGORYCZNE NIE. Po spędzeniu tam pierwszych 5-ciu dni już wiedziałam co to za bagno. Osoby, które tam przyjeżdżają to rumuni, którzy są na skraju ubóstwa, studenci, którzy nie mają co ze sobą zrobić, osoby, które są pierwszy raz i nie wiedzą co to za firma, pracownicy, którzy mają zapewnioną pracę na godziny oraz osoby mające tzw. plecy (znajomości) w biurze, gdzie urzęduje niska starsza pani o blond włosach i kretyńskim spojrzeniu. W pierwszym dniu zostaje przydzielony "pokój" i podpisywana jest umowa. Tego domkami nazwać się nie da. Duże, prostokątne blaszane budy dla bezdomnych (Przynajmniej takie miałam wrażenie). Wchodząc do jednego z kontenerów nie dało się oddychać, bo smród z rumuńskich butów unosił się w powietrzu. Wchodząc do pokoju zapach potu zamienił się na zapach stęchlizny, wymiotów i jedzenia znajdującego się pod łóżkami, szafami i za maleńką lodówką dla 1 osoby, gdzie w pokoju jest 4. Ogólnie uważam, że miejsce noclegu pracowników nie spełnia najmniejszych wymagań sanitarnych. Ubikacja znajdowała się w innym budynku, gdzie nieważne czy deszcz, słońce, wiatr czy śnieg, trzeba było gonić przez podwórko. Sam fakt przejścia nie jest zły, lecz to, co ujrzałam w środku zatrzymało mój oddech, wyłupiło oczy i sprawiło, że poczułam się jak w stajni. Po wejściu do jednej z kabin zauważyłam ślady na desce klozetowej od gumiaków i uwaga uwaga... ODCHODY! A to co najlepsze dopiero przed nami. Najbardziej i tak rzucił mi się w oczy papier toaletowy z prezentem w środku pod muszlą klozetową. Co najlepsze, Pani sprzątająca tłumaczyła się, że taka jest kultura rumuńska i ciężko to zwalczyć. Po paru dniach obserwacji tej pani zauważyłam, że jej pracą głównie jest plotkowanie z pracownikami i bieganie do biura z nowinkami. Kompletnie się wtedy nie dziwiłam o stanie korytarzy, ubikacji i pokojów jakie otrzymujemy w dniu przyjazdu. Kolejny fenomen, to pan koszący trawę na parkingu 15 razy w tym samym miejscu. Po sposobie wypowiadania się oraz załatwiana pod drzewem stwierdzam, że był pod wpływem. Spędzanie czasu na barakach to istna walka z plotkami. Jeśli się głośno zaśmiejesz, jesteś pijakiem, jeśli się uśmiechniesz do płci przeciwnej, jesteś ladacznicą, jeśli założysz coś lekkiego w upalny dzień, obnażasz się. Przechodząc dalej... Praca jest na truskawkach gruntowych, rynnowych, malinach, borówkach, kierowcy, hala. Praca gruntowa wygląda jak stado taniej siły roboczej spuszczonej z jakiejś dziczy. Zaczyna się od jazdy autobusem 5/10/30/45min w zależności od lokalizacji pola. Po dotarciu na miejsce rumuni zaczynają zabawę. Pierwszy etap to walka o lżejszy wózek. Po złapaniu wózka bieg pod hangar i rzucenie wózka w lepszą rajkę i bieg po paletę i kubeczki. I zaczyna się zbieranie... Na polu chodzą tępawi goście zwani rajkowymi. Najczęściej są to polacy, lecz zdarza się rumun jak i Bułgar. Ponieważ rumun za rumunem w ogień skoczy, to oni stawiają warunki i na nich jest przymykane oko przed ewentualnym buntem. Natomiast polak polakowi nóż w plecy wbija. Im wyższe ma stanowisko, tym dłuższe ostrze. Znakomitym a wręcz wybornym przykładem jest wcześniej wspomniana starsza pani urzędująca z mężem w biurze oraz pani "sprzątająca". Z grupowymi jest tak, jak z rajkowymi, więc nie ma co się rozpisywać. Mogę dodać, że kto ile alkoholu z kim wypije, ten ma pracę dodatkowo na godziny. Dzwoniąc do firmy bockhop proszę się nie spodziewać szczerych informacji na temat pracy. Biuro informuje każdego dzwoniącego, że jest multum pracy. Ludzie przyjeżdżają idą pierwszy dzień do pracy, zarabiają około 20€ - 11€ (opłata za budy, niedogotowane ziemniaki, twarde mięso i trochę zielenizny na talerzu, kompot ze szrotu, dwie bułki). Dochodzimy do wniosku, że zarabiamy mniej niż w Polsce i przychodzi na myśl powrót. Problem w tym, że nie ma za co. Oszukane osoby były zmuszone klepać biedę do czasu zarobienia na busa i uwaga, uwaga, karę jak to w biurze zaznaczono, MANIPULACYJNĄ 60€ (ok. 255zł). Pragnę jeszcze zaznaczyć, że pracownicy są obrażani przez małżeństwo pracujące w biurze i traktują każdego jak osobę niemającą żadnego poziomu intelektualnego nadającą się jedynie do pracy. Po tym, jak większość polaków została tam potraktowana, nie dziwię się kompletnie, że 80% pracowników to naród rumuński, natomiast reszta to Polska i Bułgaria. Rodzi się jeszcze pytanie, gdzie jest ten znakomity internet, który miał być odbierany na całym obiekcie?
Pragnę jeszcze zaznaczyć, że nocą bakarki to jedna, wielka MELINA. Wszędzie muzyka, alkohol i balanga po godzinie 22.
Wszystko jest napisane z własnego doświadczenia. Pozdrawiam serdecznie, były pracownik firmy.
alert