KWI
20

Czarna przyszłość ZUS-u?

Przyszłość ZUS-u nie rysuje się jaskrawych barwach. Obniżenie wieku emerytalnego sprawi, że już w 2018 roku w kasie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych może zabraknąć 20 mld złotych, a z roku na rok kwota ta będzie rosła, podobnie jak liczba osób uprawnionych do emerytury.

Skarbiec ZUS-u coraz szczuplejszy

Jak podaje Fakt, od stycznia do września ubiegłego roku emerytury pobierało łącznie ponad 8,9 mln Polaków, a średnia kwota takiego świadczenia wynosi 2083 zł brutto, czyli niecałe 1700 zł na rękę. Emerytury już teraz są niskie, a kolejne obawy potęgowane są przez coraz niepewniejszą kondycję Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nie jest to jednak sytuacja nowa. Z roku na rok coraz głośniej dywaguje się, że jest to system nieefektywny, który nie będzie w stanie zagwarantować godziwych emerytur milionom Polaków. Dodatkowo, obniżenie wieku emerytalnego prędzej czy później musi odbić się na kondycji finansowej tej instytucji. Jego wydolność finansowa na początku bieżącej dekady wynosiła tylko 55 proc. Mimo iż w ubiegłym roku wartość ta była większa i oscylowała w granicach 76, to jest to niestety sytuacja tylko tymczasowa. Jak podaje WP money.pl już w 2018 roku dziura w ZUS-ie wyniesie 20 mld zł. Co więcej, niektóre szacunki zakładają, że już w ciągu 4 lat w budżecie ZUS braknie nawet 85 mld zł!

ZUS-owi nie grozi bankructwo

Wraz z 1 października, czyli wejściem w życie nowych przepisów, prawo do przejścia na emeryturę uzyska niemal 300 tys. osób. Oznacza to, że w końcówce roku z rynku pracy może łącznie zniknąć 550 tys. osób! Minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska w rozmowie na antenie Radia Zet apelowała o spokój, podkreślając, że ZUS-owi nie grozi żadna katastrofa, a wspomniana kwota 85 mld zł nie występuje w żadnym – nawet najbardziej pesymistycznym – wariancie zakładanym przez ZUS. Sternik MPiPS dodała, że płynność finansowa tej instytucji jest zabezpieczana również przez dotacje z budżetu państwa. Nie zmienia to jednak faktu, że rząd Prawa i Sprawiedliwości już szuka rozwiązania, które skłoniłoby potencjalnych emerytów do pozostania na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Potwierdzeniem tego jest pomysł wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego. Postuluje on, by każda osoba, która osiągnie wiek emerytalny, a mimo to zdecyduje się pozostać na rynku pracy przez 2 lata, otrzymała 10 tys. zł. Wydaje się zatem, że rząd Beaty Szydło zdaje sobie sprawę o problemach, które niesie za sobą prezydencka reforma.

Deficyt ZUS coraz większy

Wspomniane 20 mld zł, których może braknąć w kasie ZUS-u w przyszłym roku jest kwotą podobną do tej, którą przeznacza się na świadczenia w ramach programu Rodzina 500+. Już teraz ta kwota może przerażać. Nie zapowiada się jednak, by w przyszłości luka w ZUS się zmniejszała, a wręcz przeciwnie. Jak podaje money.pl w kolejnych latach ten deficyt będzie tylko rosnąć – chyba, że zmieni się polityka prowadzona przez rząd – i w 2030 roku sięgnie ponad 34 mld zł. To jednak nie koniec, apogeum nastąpi w okolicach 2040 roku. Właśnie wtedy w budżecie ZUS brakować będzie aż 60,5 mld zł! Niewykluczone jednak, że do tego czasu z ZUS-u pozostaną tylko wspomnienia. W tym niekorzystnym środowisku ważniejsze jest zapewnienie Polakom emerytur pozwalających na godne życie, a to wydaje się być wyjątkowo ciężkie. Zwłaszcza, że rząd Prawa i Sprawiedliwości zapewnił obywatelom nie tylko niższy wiek emerytalny, ale także wspomniane już 500+. To wszystko odbija się na finansach nie tylko całego państwa, którego budżet napięty jest do granic możliwości, ale również pojedynczych Polaków. Zyskują oni wprawdzie wsparcie na dzieci i możliwość przejścia na emeryturę przed 67 rokiem życia, ale perspektywa niskich emerytur na pewno nie napawa optymizmem. Niewykluczone zatem, że za jakiś czas obóz rządzący stanie przed dylematem, który z tych projektów kontynuować, a z którego należy zrezygnować.

Autor: GoWork.pl


Dodaj komentarz

Nie będzie opublikowany na stronie.